NATO w Warszawie zdefiniuje nowe podejście do 'odstraszania'

PAP
opublikowano: 04-03-2016, 15:46

Spotkanie NATO w Warszawie będzie bardzo ważne. Będziemy mogli zdefiniować nasze podejście do odstraszania na kolejne lata – mówił w piątek w Krakowie zastępca sekretarza generalnego NATO Alexander Vershbow.

Vershbow uczestniczył w konferencji "NATO jako Aktywny Opiekun - oczekiwania przed szczytem NATO w Warszawie", zorganizowanej przez Fundację Instytut Studiów Strategicznych we współpracy z Kwaterą Główną NATO i Fundacją Konrada Adenauera w Polsce.

Zastępca sekretarza generalnego NATO przypomniał, że pierwsze ważne decyzje zostały podjęte już podczas szczytu NATO w Walii w 2014 r. i choć niektórzy liczyli wówczas, że sytuacja geopolityczna się zmieni, tak się nie stało. "Potrzebne są kolejne decyzje i działania. Jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa i odstraszania decyzje muszą być takie, aby mogły być stosowane wszędzie wokół 360 stopni, a nie tylko na flance wschodniej" – zaznaczył Vershbow. Dodał, że potrzebne jest także wypracowanie strategii wobec krajów, w których nie ma rządów kontrolujących w pełni sytuację.

W środę prezydent Andrzej Duda wyraził nadzieję, że lipcowy szczyt NATO w Warszawie będzie nie tylko spotkaniem przywódców, ale miejscem podjęcia ważnych decyzji. Wśród jego najistotniejszych zadań wskazał: doprowadzenie do obecności sił Sojuszu w Europie Środkowo-Wschodniej i wzmocnienie obecności na flance południowej tak, by krajów NATO nie opłacało się atakować.

"Jestem optymistą. Myślę, że uda nam się udzielić odpowiedzi, które będą satysfakcjonujące dla obywateli Polski i państw bałtyckich" – mówił w piątek w Krakowie Vershbow.

Pytany o szansę na instalację stałych baz NATO w Polsce i innych krajach Europy Wschodniej Vershbow odpowiedział, że patrząc pod kątem geograficznym na całą długość flanki wschodniej Sojuszu Północnoatlantyckiego "nie ma takiego miejsca, gdzie chcielibyśmy skoncentrować duże, stałe bazy czy znaczne siły".

"W tym momencie nie możemy sobie pozwolić na luksus takich sił. Wydaje mi się, że odstraszanie prowadzimy poprzez połączenie: wzmocnienia i obecności: – powiedział zastępca sekretarza generalnego NATO. "Siły mogą być stosunkowo niewielkie, ale będą mieć taką możliwość, by radzić sobie z atakami hybrydowymi, z atakami nagłymi. Jeżeli będzie to środowisko bardzo wielonarodowe wszystkim agresorom pokaże się, że nawet niewielkie wyzwanie spotka się z reakcją nie tylko Polaków, Litwinów, Estończyków czy Łotyszy, ale też Amerykanów, Brytyjczyków, Niemców. Całe NATO się wtedy zaangażuje, a to samo w sobie powinno być silnym czynnikiem odstraszającym. To muszą być siły interoperacyjne" – zaznaczył.

Przypomniał, że na szczycie w Walii postanowiono o rozbudowie sił reagowania do 40 tys. żołnierzy, utworzeniu sił bardzo wysokiej gotowości - tzw. szpicy - zdolnych bronić każdego sojusznika przed wszelkim zagrożeniem, intensywniejszych ćwiczeniach, a przywódcy państw członkowskich uzgodnili, że powstrzymają cięcia wydatków obronnych; m.in. Polska zdecydowała zwiększyć swój budżet obronny do co najmniej 2 proc. PKB.

Jak zauważył ważna jest możliwość szybkiego wzmocnienia sił NATO, ale trzeba też przeciwdziałać takim zjawiskom jak cyberataki i dezinformacja. "Musimy zrównoważyć nasze wzmocnienie środków z obecnością w krajach naszych sojuszników. Kiedy nasi liderzy spotkają się w lipcu, tutaj w Polsce ustalą cele” - mówił Vershbow. "Odstraszenie może być tylko owocem międzynarodowej silnej obecności, wspartej szybkimi posiłkami. Musimy pokazać, że przekroczenie granicy NATO - czy będą to małe zielone ludziki czy czołgi - nie jest opcją, ponieważ wtedy zadziała nie tylko siła danego narodu i kraju, ale całego międzynarodowego traktatu" – dodał.

Vershbow podkreślił, że sytuacja polityczna jest bardzo złożona, zmienna i nie wystarczy po prostu wydawać więcej na obronę. "Jeśli chcemy zapewnić bezpieczeństwo, to ważne jest, aby nasi sąsiedzi byli stabilni" – mówił.

Odnosząc się do sytuacji m.in. na Ukrainie, mówił, że Rosja stara się cofnąć zegar i dominować kraje, które znajdują się w jej strefie wpływów. "Moskwa stanowi wyzwanie dla międzynarodowego porządku. Ta kwestia w tej chwili rozciąga się na Syrię i na Morze Śródziemne. Moskwa wspiera prezydenta Asada, bombarduje także średnio ostro nastawione grupy opozycyjne. Obecnie jest coraz trudniej znaleźć długofalowy koniec przemocy i wynegocjować pokojowe zmiany" – ocenił Vershbow. Wyraził nadzieję, że obecna przerwa w walkach potrwa dłużej i stanie się podstawą znalezienia zrównoważonego pokojowego rozwiązania.

Vershbow mówił, że kwestia bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie i w północnej Afryce będzie jednym z głównych tematów poruszanych na szczycie w Warszawie.

Wyraził nadzieję, że nawet po pięciu latach wojny w Syrii uda się znaleźć rozwiązanie pokojowe, choć jak przyznał interwencja Rosji doprowadziła do pogorszenia sytuacji. "Chodzi o to, aby wszystkie strony, także umiarkowana opozycja, usiadły przy stole i rozmawiały o możliwości stworzenia jakiegoś rządu przejściowego, który reprezentowałby wszystkie grupy społeczeństwa syryjskiego. Potem można by zorganizować za jakiś czas wolne wybory. Czy jest to realne patrząc na obecną sytuacje? Nie jestem w tej chwili optymistą, jeśli chodzi o taki scenariusz" – powiedział Vershbow. Dodał, że nie wydaje się, by Rosja wywierała presję na prezydenta Syrii Baszara al-Asada, by zgodził się na takie właśnie rozwiązanie.

"Nie powinniśmy rezygnować z podejmowania dalszych działań. Można spekulować, jaki jest plan +B+. Wiele osób coraz częściej mówi de facto o podziale kraju. To nie do końca stabilne rozwiązanie, ale może będzie to plan +B+, jeśli plan +A+ będzie coraz mniej realny" – uważa Vershbow.

Jak podkreślił "nie możemy odwrócić się do Rosji plecami". "Nasz świat jest znacznie bardziej wewnętrznie powiązany niż kiedykolwiek wcześniej był. Musimy utrzymywać z Rosją otwarty i uczciwy dialog. Jest to nam potrzebne, by utrzymywać przejrzystość w naszych własnych działaniach i intencjach po to, by zmniejszyć ryzyko kolejnych incydentów, takich jak zestrzelenie rosyjskiego samolotu, który wszedł w przestrzeń powietrzną Turcji. Jeżeli do czegoś takiego dojdzie, musimy uważać, by nie doszło do eskalacji wyrywającej się poza naszą kontrolę" – mówił zastępca sekretarza generalnego NATO.

Praca z Rosją – zaznaczył - nie oznacza akceptacji status quo. "Nie akceptujemy ich działań agresywnych w Mołdawii, na Ukrainie i gdzie indziej" – podkreślił Vershbow.

Pytany o działania NATO w sprawie Ukrainy mówił, że Ukraina musi podejmować dalsze działania, by przeprowadzić reformy, zwalczać korupcję i przeciwdziałać siłom, które lobbują przeciw prozachodniej transformacji w tym kraju. "Najlepszym sposobem dla Ukrainy, by była w stanie przeciwstawić się Rosji, będzie stworzenie silnego demokratycznego kraju, z silną armią wyszkoloną do standardów NATO" – powiedział Vershbow, dodając, że taki kraj byłoby Rosji trudniej destabilizować.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane