Nauczmy menedżerów uczciwości

Krzysztof Adam Kowalczyk
27-07-2009, 00:00

Nakręcanie spirali kredytowej w USA okazało się nieuczciwą grą z przerzucaniem jej negatywnych skutków na innych.

uczciwości

Nakręcanie spirali kredytowej w USA okazało się nieuczciwą grą z przerzucaniem jej negatywnych skutków na innych.

— Kryzys? Jaki kryzys? Ja tu widzę tylko korektę wzrostu — mówi Krzysztof Pawłowski, twórca i długoletni rektor nowosądeckiej Wyższej Szkoły Biznesu — National-Louis University.

Włos na głowie jeżą wieści np. o 4,9-procentowym spadku PKB strefy euro w pierwszym kwartale.

— Ale zapominamy o wzrostach w poprzednich latach — mówi Pawłowski.

W 2008 r. PKB w strefie euro wzrósł o 0,7 proc., w 2007 o 2,7 proc., a w 2006 o 2,9 proc.

— Cofamy się więc do poziomu sprzed dwóch-trzech lat. To bolesne, ale to tylko korekta — mówi Pawłowski.

Jego zdaniem, świat zachodni zachłysnął się wzrostem za wszelką cenę.

— A jak ktoś się zachłyśnie, to trzeba uderzyć w plecy, by złapał oddech — mówi Krzysztof Pawłowski.

Niewidzialna ręka rynku zadziałała. Zabolało. I dobrze.

— Madoff oszukiwał najbogatszych, ale czego oni tam szukali? Nienormalnych zysków. Czy można uczciwie zarabiać 15 proc. rocznie wyłącznie w wyniku spekulacji finansowej? To musiało kiedyś rąbnąć — mówi były rektor.

Uważa, że otrzeźwienie przyniesie ozdrowienie.

— Jestem bardzo proamerykański, ale muszę przyznać, że nakręcanie spirali kredytowej w USA okazało się nieuczciwą grą z przerzucaniem jej negatywnych skutków na innych. Mam nadzieję, że bolesna korekta otrzeźwi tych ludzi, u których zanikło poczucie przyzwoitości i nie rozróżniają dobra od zła w biznesie — mówi Krzysztof Pawłowski.

Więcej etyki...

Jakie nauki powinni wyciągnąć zarządzający?

— Gołym okiem widać, że do negatywnych zjawisk w wielkich korporacjach, do pozorowania wzrostu ich wartości przyczyniło się oderwanie funkcji właścicielskich od zarządczych. Proszę pokazać choć jedną radę nadzorczą, która widząc nieetyczne, ale przynoszące ogromne zyski działania zarządu, odwołała prezesa — pyta retorycznie Pawłowski.

Zjawiskom tym sprzyja rozdrobniony akcjonariat, uznawany przecież — to paradoks — za siłę amerykańskiego kapitalizmu.

— Tam, gdzie własność jest skupiona, trudniej o aberracje. Pod warunkiem jednak, że właściciel firmy jest przekonany, iż nie warto chwytać się wątpliwych etycznie metod — zastrzega Pawłowski.

Ale jak przekonać właściciela?

— Nie ma innej drogi: trzeba uczyć przyszłych menedżerów uczciwości. Wiem, że to naiwne, ale studentom często powtarzam, że opłaca się być uczciwym. Nie tylko warto, ale opłaca się. Trzeba tylko wydłużyć horyzont inwestycyjny — mówi twórca sądeckiej uczelni.

...mniej specjalizacji

Kryzys zmieni wiele nie tylko w zarządzaniu, ale i nauczaniu.

— Największe szkoły wyższe poszerzą programy. Zmniejszą stopień specjalizacji studiów. Jeżeli damy młodym ludziom możliwie szeroką wiedzę w możliwie wielu obszarach, szybciej znajdą pracę — przekonuje Krzysztof Pawłowski.

Osobom wąsko wyspecjalizowanym trudniej zdobyć zajęcie w zawodzie.

— Dlatego np. w naszej uczelni od początku mamy wprowadzenie do sztuki. Ludzie pytają, po cholerę to przyszłemu dyrektorowi? A my jesteśmy przekonani, że sztuka uczy kreatywnego myślenia, a to klucz do gospodarki opartej na wiedzy — mówi dr Pawłowski.

Jego zdaniem, właśnie gospodarka oparta na wiedzy — z nowymi usługami czy produktami, które dopiero trzeba wymyślić — jest polską szansą. Na kapitale czy surowcach kariery nie zrobimy, bo ich nie mamy zbyt wiele. Ale Polska może wykorzystać rentę opóźnienia, opierając się na kapitale intelektualnym.

— Można to ułatwić, wprowadzając konkurencję w szkolnictwie wyższym — zachęca twórca WSB-NLU.

I przekonuje do skasowania monopolu uczelni publicznych na dostęp do publicznego grosza.

— Pozbawienie monopolu sprowokuje działania ożywcze w szkolnictwie wyższym. Brak poczucia bezpieczeństwa sprawi, że 90 proc. ludzi da z siebie więcej. I o to chodzi — Krzysztof Pawłowski zachwala zalety rewolucji.

Jego zdaniem, atutem w budowie gospodarki opartej na wiedzy będą roczniki wyżu demograficznego, które wchodzą właśnie w wiek dojrzały.

— Ci ludzie są głodni sukcesu. Większość pochodzi z rodzin biednych, ich motywacja jest bardzo silna. Następne pokolenie obrośnie tłuszczem i nie będzie tak dynamiczne. Mamy szansę. Tu i teraz. Wykorzystajmy ją — przekonuje Krzysztof Pawłowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Adam Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Nauczmy menedżerów uczciwości