Nawet dyżurni pesymiści stawiają na wzrosty 7

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 21-04-2008, 00:00

Miał to być tydzień odrabiania strat. I był. Krajowym indeksom daleko jednak do amerykańskich.

Idzie przynajmniej chwilowa poprawa

Miał to być tydzień odrabiania strat. I był. Krajowym indeksom daleko jednak do amerykańskich.

Po wyjątkowo słabej końcówce poprzedniego tygodnia (7- 11 kwietnia) i piątkowej fali wyprzedaży, miniony tydzień nieco osłodził inwestorom gorycz przeceny. Najszybciej straty odrabiały blue chipy. Na ostatnich pięciu sesjach indeks WIG20 zyskał około 2 proc. Wśród indeksów branżowych jednym z najszybciej rosnących był wskaźnik WIG-Banki. Ale niedosyt pozostał.

— Mimo udanego finiszu GPW rozczarowała. Widać, że w ubiegłym tygodniu warszawski parkiet nie nadążał za wzrostami z USA i wielu innych zagranicznych rynków. Wyczuwalne jest wyczekiwanie. Być może inwestorzy wolą poczekać aż w Stanach Zjednoczonych skończy się sezon wyników, by w ten sposób uniknąć niemiłych rozczarowań — uważa Marcin Kiepas, analityk XTB.

Większa odwaga

Z tygodnia na tydzień przybywa jednak inwestorów skłonnych akceptować wysokie ryzyko.

— Raporty płynące zza oceanu są na przemian dobre i złe. Nic więc dziwnego, że brakuje chętnych, by akceptować takie ryzyko. Inwestorzy cały czas czekają na jakiś znaczący impuls. Dobrze byłoby dla rynku, gdyby pochodził od funduszy emerytalnych — ocenia Mirosław Saj, analityk DnB Nord.

W tym tygodniu emocje mogą być trochę mniejsze, bo dane makro nie będą aż tak ważne.

— Ten tydzień z perspektywy publikacji makroekonomicznych będzie bardzo ubogi. W związku z tym gracze głównie skupią się na wynikach kwartalnych amerykańskich spółek — podkreśla Maciej Dyja, główny analityk Gold Finance.

Kolejne ważne dane

W tym tygodniu poznamy wyniki m.in. Bank Of America, Texas Instruments, Lockheed Martin, Yahoo, Amazon.com, Apple, Credit Suisse i Microsoft. Dużo będzie od nich zależało.

— Oczekuję odrabiania zaległości w stosunku do zagranicznych giełd. Dlatego spodziewam się wzrostów — uważa Marcin Kiepas.

Pojawiają się nawet szacunki, że indeks WIG20 może wzrosnąć do poziomów z początku stycznia.

— Na najbliższych sesjach indeks blue chipów powinien najpierw pokonać 3000 pkt, a później zaatakować 3150 pkt, a nawet 3300 pkt — prognozuje Mirosław Saj.

Jednak cały czas problemem są niskie obroty. Coraz częściej zdarzają się sesje, na których handel akcjami nie przekracza 1 mld zł.

— Od dłuższego czasu mamy na giełdzie niskie obroty, co powoduje, że jest nim łatwo sterować. Dlatego każdy scenariusz wydarzeń jest możliwy. Jednak mimo że uchodzę za skrajnego pesymistę spodziewam się w tym tygodniu wzrostów — przyznaje analityk DnB Nord.

Maciej

Zbiejcik

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy