Nawozy, zmowa i kontrola

Anna Bytniewska
18-07-2006, 00:00

Firmy trafiły pod lupę UOKiK, bo zdaniem posłów zawarły z dystrybutorami zmowę uderzającą w rolników. Nic podobnego — ripostują spółki.

W ubiegłym tygodniu pracownicy Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) w asyście policji wkroczyli do pięciu firm produkujących nawozy: Tarnowa, Anwilu, Puław, Polic i Kędzierzyna. Przeszukano biura, przejrzano dokumenty i przesłuchano ludzi. Kontrola dotyczyła polityki handlowej firm oraz działalności związanej z produkcją i sprzedażą nawozów od 1998 r. Na producentów nawozów padło bowiem podejrzenie o zmowę cenową. Ale nie tylko na nich...

Poseł wini pośredników

UOKiK wziął pod lupę największych graczy na nawozowym rynku. Na burzę zanosiło się od dawna. Gorącym orędownikiem kontroli branży był Wojciech Mojzesowicz, poseł PiS. Uważa, że dystrybutorzy nawozów zmonopolizowali rynek.

„Jeśli grupa rolników chce co miesiąc odbierać 25 ton nawozów i proponuje odpowiednie zabezpieczenia, to dlaczego nie można im ich sprzedać? Dzisiaj na zysku ze sprzedaży nawozów powstały majątki ziemskie po 20-30 tys. ha. To jest najłatwiejszy zarobek” — grzmiał 6 kwietnia Wojciech Mojzesowicz podczas posiedzenia komisji.

Miał w tym też własny interes. Przyznał, że sam jest członkiem grupy producentów rolnych.

Mamy czyste ręce

Tymczasem przemysł nawozowy zgodnym głosem oznajmia: żadnej zmowy cenowej nie ma.

— Jesteśmy w Unii Europejskiej, pod baczną kontrolą Komisji Europejskiej, a EFMA (red. największa europejska organizacja, skupiająca producentów nawozów), dokonuje przeglądu cen na europejskim rynku. O zmowie cenowej nie może więc być mowy — twierdzi Wojciech Lubiewa-Wieleżyński, prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.

Przedstawiciele firm podkreślają, że w marcu tego roku ceny nawozów w porównaniu z marcem ubiegłym rokiem są nieco niższe i to mimo podwyżek cen gazu, podstawowego surowca do produkcji nawozów azotowych. Cena saletrzaku np. spadła o 4 proc., a saletry amonowej o 1 proc. Nie dotyczy to jednak wszystkich rodzajów nawozów. Porównując marzec 2005 r. do marca 2006 r. ceny superfosfatu potrójnego poszły w górę o 7 proc., soli potasowej o 2 proc., a wapna tlenkowego o 15 proc.

Marcin Buczkowski, wiceprezes giełdowych Puław, wprost twierdzi, że wyznacznikiem podejścia firm do klienta jest marża, jaką pobierają zakłady. Ta w ostatnim roku spadła.

— Poziom cen musi być zaakceptowany przez klienta i musi pokryć koszty produkcji, a te wzrastają wraz z podwyżkami cen gazu. Miały one miejsce dwukrotnie w tym roku — dodaje Małgorzata Iwanejko, prezes Puław.

Jednak nie tylko o cenę tu chodzi. Firmy nawozowe przyznają, że korzystają z usług firm pośredniczących. Te ostatnie wolałby kupować bezpośrednio w zakładach, tworzą więc grupy producenckie, bo dla producentów nawozów liczy się bezpieczeństwo finansowe w relacjach z klientem.

— Nawozy w Polsce sprzedawane są — podobnie jak w krajach Unii Europejskiej i USA — przez wyspecjalizowanych dystrybutorów działających na rynkach lokalnych. System dystrybucji jest silnie związany z ogromnym rozproszeniem odbiorców w Polsce i ich liczebnością (około 2 mln gospodarstw rolnych) — przypomina Małgorzata Iwanejko.

Marcin Buczkowski dodaje, że trudno tutaj mówić o monopolu dystrybutorów. Udział każdego z nich w sprzedaży firmy nie przekracza 10 proc., a ich marża jest minimalna. Dlaczego firmy rezygnują z bezpośredniej sprzedaży nawozów rolnikom? Wytłumaczenie tego jest proste — to dystrybutorzy muszą martwić się o rozliczenia z rolnikami.

Skuteczni jak Chemirol

Giełdowe Police (podobnie jak Puławy kontrolowane przez skarb państwa) także korzystają z usług pośredników. Firma dodatkowo odrzuca oskarżenia, jakie niedawno padły pod jej adresem, że faworyzuje spółkę Chemirol z Mogilna, której rzekomo miała powierzyć na wyłączność dystrybucję polifoski 5. Przedstawiciele Polic twierdzą, że mają 130 dystrybutorów.

— Gotowi jesteśmy nawiązać współpracę z każdym dystrybutorem, który podejmie się wprowadzenia na rynek nowego produktu tak skutecznie, jak uczynił to Chemirol — mówi Janusz Motyliński, pełniący obowiązki dyrektora generalnego Polic.

Zapewnia, że dotyczy to także grup producenckich.

Giełdowa firma nie obawia się werdyktu urzędu antymonopolowego.

— Jesteśmy spokojni o wynik kontroli w odniesieniu do naszej spółki — mówi Janusz Motyliński.

UOKiK ogranicza się tylko do potwierdzenia faktu kontroli, szerszych komentarzy odmawia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nawozy, zmowa i kontrola