NBP i UKIE krytykują

Beata Tomaszkiewicz
28-03-2006, 00:00

Samoobronie marzy się bank centralny wspierający politykę gospodarczą rządu. O czym innym marzą urzędnicy i opozycja.

Na jutro klub parlamentarny Samoobrony zwołał konferencję, która ma przedstawić autorski projekt zmiany ustawy o Narodowym Banku Polskim (NBP). Do wyrażenia opinii w sprawie propozycji zaproszono Leszka Balcerowicza, prezesa NBP, Krzysztofa Pietraszkiewicza, prezesa Związku Banków Polskich (ZBP), oraz przedstawicieli innych klubów parlamentarnych.

Dodatkowa przysięga

— Teraz od marszałka Sejmu zależy, czy dokument trafi do parlamentu, czy komisji sejmowych. Chcemy, by NBP wspierał politykę gospodarczą rządu. Polityka pieniężna albo wspiera, albo wyhamowuje wzrost gospodarczy, a to ma bezpośrednie przełożenie na bezrobocie — tłumaczy Kazimierz Zdanowski, szef grupy ekspertów Samoobrony.

Dlatego muszą zmienić się cele działalności banku centralnego. Ma on wspierać rozwój społeczny i gospodarczy, co szef NBP gwarantowałby dodatkowo składaną przysięgą. Natomiast przy ustalaniu i realizacji polityki pieniężnej bank centralny musiałby współdziałać z rządem. Rada Ministrów powoływałaby także komisję, która badałaby i oceniała roczne sprawozdanie finansowe NBP. Zatwierdzone sprawozdanie rząd przedstawiałby do wiadomości Sejmu.

W nowelizacji proponuje się również odwołanie prezesa banku centralnego wówczas, gdy dopuści się poważnego uchybienia obowiązkom wynikających z ustawy.

Samoobrona chce również zmian w Radzie Polityki Pieniężnej (RPP) — liczba jej członków miałaby zostać ograniczona z 9 do 6, a kadencja z 6 do 5 lat. W razie nieprzyjęcia przez Sejm sprawozdania RPP z wykonania założeń polityki pieniężnej uprawnione organy mogłyby odwołać jej członków przed upływem kadencji. Sejm przyjmowałby sprawozdanie RPP większością głosów.

Niezgodne z prawem

Projekt skrytykował Urząd Komitetu Integracji Europejskiej (UKIE), który twierdzi, że łamie on traktat ustanawiający wspólnotę europejską, gdyż głównym celem banków centralnych jest utrzymanie stabilności cen. Również NBP sprzeciwia się projektowi, zarzucając mu m.in. sprzeczność z konstytucją.

„W świetle konstytucji rząd odpowiada za gospodarkę i finanse publiczne, natomiast NBP za wartość polskiego pieniądza (…), dlatego narzucenie bankowi centralnemu bezwarunkowego obowiązku wspierania polityki gospodarczej polskiego rządu w zakresie wzrostu gospodarczego i likwidacji bezrobocia jest sprzeczne z art. 227 i art. 146 Konstytucji RP” — brzmi opinia NBP prezentowana przez Andrzeja Jakubiaka, wiceprezesa banku centralnego.

NBP twierdzi też, że Sejm nie może oceniać założeń polityki pieniężnej RPP, bo są one przedstawiane mu jedynie „do wiadomości” i ani rząd, ani parlament nie zostały konstytucyjnie uprawnione do oceny tej polityki.

— Bank centralny ma dbać o złotego i inflację. Walka z bezrobociem to zadanie rządu, a nie NBP. Jesteśmy przeciwni temu projektowi, choć przyznajemy, że wpisuje się on w obecną politykę komisji śledczych, badań i kontroli — mówi Zbigniew Chlebowski z Platformy Obywatelskiej.

Przeciwny jest też SLD.

— Absolutnie nie zgadzamy się na przesunięcie NBP pod panowanie Rady Ministrów. Kontrola rządu może bardzo negatywnie wpłynąć na stabilność finansową — uważa Zbigniew Napieralski z SLD.

Związek Banków Polskich na razie do projektu podchodzi spokojnie.

— Uważamy, że jutrzejsza konferencja jest początkiem dyskusji. Wszystkie strony muszą wyjaśnić wątpliwości i przedstawić stanowiska. Związek zamierza pokazać rzeczywisty obraz działalności oraz roli NBP — mówi Krzysztof Pietraszkiewicz, szef ZBP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Beata Tomaszkiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / NBP i UKIE krytykują