Negocjacje z Unią Europejską: finisz wciąż nie może się zacząć

Andrzej Nierychło
08-10-2002, 00:00

Dzisiaj rząd ma zająć się stanowiskiem negocjacyjnym dotyczącym rolnictwa w toczących się rokowaniach o warunki przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Obecne stanowisko pochodzi bowiem sprzed trzech lat i było formułowane jeszcze przed rozpoczęciem negocjacji w sprawach rolnych. Ich przebieg wymusił potrzebę zmiany w wielu kwestiach wytycznych dla negocjatorów.

Szkopuł w tym, że „zajęcie się” rządu stanowiskiem może przybrać postać odsunięcia sprawy o kolejne kilka tygodni. Dała to wczoraj jasno do zrozumienia Danuta Huebner minister ds. europejskich, choć — gwoli ścisłości — jej wypowiedź miała konstrukcję bardziej zawiłą: rząd nowe stanowisko przyjmie, ale ujawni je dopiero wówczas, gdy swoje stanowisko przedstawi sama Unia. Wolno jednak zakładać, że nie chodzi o wybór momentu ogłoszenia dokumentu, ale o uzyskanie możliwości odniesienia się do stanowiska drugiej strony.

Wynikałoby z tego ostatecznie, że dzisiaj rząd podyskutuje sobie, podejmie jakieś decyzje, w niektórych kwestiach być może wariantowe, po czym odłoży nieskończony dokument do szuflady i powróci do niego, gdy już odezwie się Unia. Nie byłoby w tym niczego złego.

Może być jednak i tak, że Rada Ministrów najzwyczajniej nie jest w stanie ustalić ostatecznego stanowiska, a to z przyczyn innych, wewnętrznych. W łonie rządu i jego otoczenia politycznego istnieją bowiem znaczne, ledwo tylko maskowane, różnice co do poszczególnych rozwiązań. Być w negocjacjach bardziej czy mniej twardym? Postawić sprawy na ostrzu noża czy deklarować chęć kompromisu? W ostateczności — zerwać negocjacje i opóźnić akces do UE czy wziąć co dają i dopiero później, już w Unii, próbować utargować coś więcej?

Różnice w poglądach są nie tylko merytoryczne czy taktyczne. One przekładają się na konkretne interesy polityczne partii i rozmaitych grup nacisku. Trwa okopywanie się rolniczych lobbies. Małe pocieszenie, że Unii też niełatwo. Musi pogodzić skrajnie nieraz rozbieżne stanowiska rządów państw członkowskich, a każdy z tych rządów ma także na swoim podwórku zwolenników różnych opcji.

Tyle że Unia nie musi, a my owszem. Do rozstrzygającego o wszystkim szczytu w Kopenhadze zostały dwa miesiące i parę dni.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Nierychło

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Negocjacje z Unią Europejską: finisz wciąż nie może się zacząć