New Connect traktujmy jak rzeczywisty rynek

Arkadiusz Bińczyk
opublikowano: 04-01-2008, 00:00

Uruchomienie w minionym roku przez Giełdę Papierów Wartościowych rynku New Connect okazało się strzałem w dziesiątkę. To szansa zdobycia kapitału rozwojowego dla firm młodych, na razie niewielkich, ale nowoczesnych i mających skonkretyzowane plany rozwoju. To również szansa dla inwestorów, którzy gotowi są zaryzykować kapitał w zamian za perspektywę solidnego zysku. I wreszcie pole do eksperymentów — dla odważnych i umiejących myśleć przyszłościowo.

Przedsiębiorcy, którzy dzięki New Connect chcą stanąć mocno na nogach, muszą pamiętać, że potrzebują nie tylko sprawnych menedżerów i profesjonalnych księgowych. Giełda to nie kasyno, gdzie zysk zależy od szczęścia, sprytu i cierpliwości. Sama obecność na tym rynku jest tylko szansą, a jej odpowiednie wykorzystanie zależy od wizerunku firmy. To jak ze zdrowym trybem życia — każdy uważa za oczywistość, ale niewielu żyje zdrowo... W spółkach obecnych na prawdziwym parkiecie świadomość dbania o przejrzystość, jasne źródła kapitału i gospodarki finansami uważana jest za podstawę bytu. Ich menadżerowie wiedzą, że pełna informacja o bieżącej działalności firmy i jej przyszłościowej strategii winna sprawnie docierać do opinii publicznej. Dlaczego w przypadku rynku New Connect miałoby być inaczej?

Inwestowanie w spółki z tego rynku obarczone jest dużym ryzykiem. Przyszli inwestorzy będą zagłębiać się nie tylko w kolumny cyfr, w rachunki zysków i strat, lecz także w medialne publikacje i opinie analityków. Nikt nie poświęci swoich pieniędzy na przedsiębiorstwo, które może okazać się bańką mydlaną. W interesie uczestników New Connect jest przekonanie inwestora, że choć działają od niedawna, są partnerami godnymi zaufania. Bez przemyślanej polityki informacyjnej może to okazać się trudne. Wystarczy zresztą sięgnąć do doświadczeń spółek notowanych na podobnych rynkach, np. AIM w Londynie. Na inwestowaniu w wizerunek, promocję własnej marki i zabezpieczenie się przed możliwymi kryzysami nikt jeszcze nie stracił.

Arkadiusz Bińczyk

dyrektor generalny AM Art-Media

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Arkadiusz Bińczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu