NFZ daje stabilność, ale lepsze byłyby kasy

Sebastian Gawłowski
21-07-2005, 00:00

Budowa sieci szpitali to recepta na sukces spółki, która jako druga firma medyczna chce zadebiuto-

wać na warszawskiej giełdzie.

Czy nie obawia się pan zapowiadanej przez PiS likwidacji NFZ?

Piotr Gerber: Po wyborach każda zmiana systemu opieki zdrowotnej, idąca w kierunku rozwiązań europejskich, byłaby korzystna. Chodzi o to, by między ubezpieczycielami istniała konkurencja i by na rynku działało wiele kas chorych zamiast jednego NFZ. Taki układ wymusiłby poprawę jakości i efektywności systemu. Gdyby jednak doszło do likwidacji NFZ i finansowania ochrony zdrowia z budżetu, nie przeszkodziłoby to nam w rozwoju, bo nasze szpitale są placówkami powiatowymi. A takie muszą istnieć, niezależnie od sposobu finansowania.

Uzależnienie od NFZ można potraktować jako czynnik ryzyka.

Bardzo dobrze oceniamy współpracę z NFZ, daje nam ona stabilizację i przewidywalność przychodów. Co prawda, marże są w tym przypadku niskie, ale to kolejny powód do zwiększania naszej grupy i maksymalizowania efektu synergii.

Jakie macie doświadczenia w budowie sieci szpitali?

Nasza grupa liczy już cztery jednostki. Obecnie uruchamiamy następną w Kamieniu Pomorskim. Przyłączenie każdego szpitala daje nowe doświadczenia, więc robimy to coraz sprawniej. Wymieniamy się doświadczeniami z zagranicznymi firmami o podobnym profilu. Wschodnie landy Niemiec mają największy udział procentowy prywatnych szpitali na kontynencie.

Cenę emisyjną EMC określono na 7,6 zł, czyli w górnym zakresie przedziału. Wynika z tego, że inwestorzy finansowi chętnie brali udział w budowie księgi popytu. Co ich przekonało?

Zaprezentowana przez nas strategia, dynamiczny rozwój i widoczne już efekty, czyli cztery jednostki medyczne i zyski z działalności. Ponadto budowa sieci szpitali sprawdziła się już na innych rynkach europejskich.

Liczycie na drobnych inwestorów? Nie prowadzicie wielkiej kampanii reklamowej.

Oczywiście zależy nam na drobnych graczach, bo zapewniają płynność akcji na giełdzie. Wiemy jednak, że znajomość naszej firmy w tej grupie jest mała. Prezentowaliśmy się za to wśród lekarzy i pacjentów.

Nie obawia się pan, że odstraszą ich giełdowe doświadczenia Swissmedu?

Ochrona zdrowia to duża branża. Obie firmy więcej dzieli, niż łączy. Różni nas wizja rozwoju. My tworzymy dość niskim kosztem sieć szpitali, w niektórych zapewniamy opiekę za pieniądze z NFZ. Chcemy osiągnąć dzięki temu efekt synergii i wykorzystać możliwości obniżania kosztów. Prowadzenie sieci zaowocuje oszczędnościami dzięki centralizacji administracji, marketingu i usług fachowców.

Jakie są wyniki pierwszego półrocza?

Mamy podliczony budżet do końca maja. Przychody w pierwszych pięciu miesiącach są nieco większe od prognoz. Natomiast wynik netto jest proporcjonalny do założeń na koniec roku. Nie mam wątpliwości, że je wypełnimy.

Jednak w prospekcie wśród czynników ryzyka wymieniona jest możliwość niewypełnienia prognoz.

W tym roku nie widzę zagrożenia. Obok szpitala we Wrocławiu już uruchomiliśmy trzy placówki. Przetarg na kolejną ma zostać rozstrzygnięty niebawem. Również plany na 2006 r. wyglądają obiecująco. Dlatego jestem spokojny o prognozy.

Kolejnym czynnikiem ryzyka jest wykonywanie przez członków rady nadzorczej prac na zlecenie spółki. W prospekcie uprzedzacie o wątpliwościach. Czy jest to zgodne z kodeksem spółek handlowych?

Prawnik, który zasiada w radzie, przygotowywał dla spółki opinię. Obecnie jej członkowie nie wykonują dla nas takich zleceń. Dodatkowo po debiucie prawdopodobnie dojdzie do zmian w radzie i wejdą do niej przedstawiciele inwestorów finansowych, więc ten problem zniknie.

Pańska spółka Formica prowadzi działalność konkurencyjną wobec EMC. Na dodatek EMC dzierżawi od pana nieruchomość. Przecież to konflikt interesów.

Formica to mała przychodnia zatrudniająca osiem osób. Na niej uczyłem się biznesu. Były plany włączenia jej do EMC, ale wiązałoby się to z obniżeniem wpływów z NFZ, więc z tego zrezygnowałem. Formica zajmuje się ponadto inną dziedziną i nie jest bezpośrednią konkurencją dla EMC. Co do dzierżawy nieruchomości, to odbywa się ona na warunkach rynkowych.

Prognoza na 2006 r. zakłada 65 mln zł przychodów i 1,5 mln zł zysku netto. Marża netto wynosi więc zaledwie 2 proc. Jesteście w stanie ją podnieść?

Wynik ten obarczony jest w dużym stopniu kosztami następnych inwestycji. Bez takich obciążeń jesteśmy w stanie wypracowywać około 9- -proc. marżę. Zanim to nastąpi, potrzebujemy czasu na zbudowanie „masy krytycznej”, która zacznie generować przepływy gotówkowe.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Gawłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / NFZ daje stabilność, ale lepsze byłyby kasy