Nic o nas bez nas, czyli jak mądrzej rozwijać polski rynek forex

Materiał partnera: Izba Domów Maklerskich
opublikowano: 28-03-2017, 00:00

Dostępny dla polskich inwestorów już od niemal 20 lat rynek forex znalazł się w ważnym punkcie. Wprowadzone dla tego „rynku nieregulowanego” (OTC) regulacje są pozytywnie oceniane przez inwestorów i brokerów, ale zagrożenia są realne

Jakie perspektywy stoją przed polskim rynkiem OTC i jak go mądrze rozwijać — o tym rozmawiali uczestnicy debaty, która odbyła się na dorocznej konferencji branży FXCuffs. Kontekst debaty o przyszłości rynku forex w Polsce nadał jej ważną wymowę, gdyż mamy za sobą szczególny rok, w którym Komisja Nadzoru Finansowego przygotowała dla działających w Polsce firm świadczących usługi na foreksie bardzo szczegółowe wytyczne prowadzenia działalności. Zauważalny jest też trend rezygnacji z działalności na rynku OTC przez część z brokerów. Z drugiej strony dostępne dane wskazują, że na rynku OTC wciąż przybywa inwestorów, a ich najnowsze wyniki pokazują skokową poprawę w stosunku do tych, które można znaleźć w historycznych opracowaniach. Także ostatnie doroczne spotkanie Izby Domów Maklerskich i głosy przedstawicieli legislacji, nadzoru oraz środowiska inwestorów pokazało istotne miejsce branży jako ważnej części polskiego rynku finansowego, zapewniającej mu kompletność oferowanych Polakom instrumentów finansowych.

DIAGNOZA: Uczestnicy debaty, która odbyła się na dorocznej konferencji branży FXCuffs, przyznali, że niebezpieczeństwa dla rynku są związane głównie z agresywnym wejściem kilka lat temu do Polski firm zagranicznych, nieetycznie promujących instrumenty rynku OTC przy wykorzystaniu nośnego hasła „forex”. Istnieje również ryzyko przeregulowania rynku.
Zobacz więcej

DIAGNOZA: Uczestnicy debaty, która odbyła się na dorocznej konferencji branży FXCuffs, przyznali, że niebezpieczeństwa dla rynku są związane głównie z agresywnym wejściem kilka lat temu do Polski firm zagranicznych, nieetycznie promujących instrumenty rynku OTC przy wykorzystaniu nośnego hasła „forex”. Istnieje również ryzyko przeregulowania rynku. ARC

Mnogość regulacji

Już na początku debaty traderów i brokerów padły twarde dane dotyczące lawinowo rosnących liczb regulacji prawnych. W ciągu ostatniej dekady ogłoszonych zostało łącznie ponad 40 aktów prawnych, co obarczyło polskie domy maklerskie wysokimi kosztami ich wdrożenia. Było to m.in. pięć rozporządzeń, osiem dyrektyw unijnych, siedem dokumentów stanowiących wytyczne i stanowiska Komisji Nadzoru Finansowego i pozostałych 27 aktów prawnych, których zapisy dotyczyły również działalności brokerów. Zgodnie z przywołanymi danymi z raportu PwC w ciągu ostatnich trzech lat około 40 proc. wzrostu kosztów polskich domów maklerskich stanowiły koszty wprowadzania nowych regulacji.

Z kolei opisując aktualną sytuację polskiego rynku forex, Sebastian Zadora z Domu Maklerskiego BOŚ zauważył, że stał się on już rynkiem dojrzałym. O ile do 2015 r. obroty na tym rynku dynamicznie rosły, to od dwóch lat stabilizują się i rosną w tempie kilku procent rocznie.

O źródłach tak intensywnego regulowania mówił w czasie debaty Jakub Zabłocki, przewodniczący rady nadzorczej polskiego domu maklerskiego X-Trade Brokers. Wskazał, że wiele zagranicznych podmiotów nie dba o prawa i interes inwestorów, traktując ich „jednorazowo”. W efekcie, reagując w ramach dostępnych narzędzi, kilku europejskich nadzorców zaproponowało kolejne regulacje. Zarówno on, jak i Sebastian Zadora pozytywnie wypowiadali się na temat obecnego poziomu regulacji prawnych w Polsce. Wskazywali, że regulacje są potrzebne, zwłaszcza kiedy rynek forex stał się dostępny dla uczestników nieprofesjonalnych. Wskazywali, że regulacje na rozsądnym poziomie są inwestycją w infrastrukturę bezpieczeństwa rynku. Jednak nie mogą prowadzić do tzw. arbitrażu regulacyjnego, czyli przewagi firm zagranicznych, nieponoszących wysokich kosztów stosowania polskich przepisów i wytycznych. Przedstawiciele rodzimych domów maklerskich zwracali też uwagę, że zbyt wysoki poziom regulacji wymusza proces konsolidacji rynku. Jeżeli jest on zbyt wysoki, to szybko maleje liczba brokerów, co w efekcie odbija się negatywnie na jakości i palecie oferty dostępnej dla inwestorów. To z kolei obniża poziom konkurencyjności polskich brokerów w stosunku do tych z większych rynków, np. angielskiego. Jako regulację, która mogłaby najmocniej uderzyć w legalnie działających polskich brokerów, wymieniono wprowadzenie zakazu reklamy usług przez polskie domy maklerskie.

Jak chronić inwestorów

Działania reklamowo-promocyjne polskich domów maklerskich są regulowane poprzez wytyczne KNF wydane w 2016 r. Reklamy licencjonowanych podmiotów koncentrują się na szkoleniach, edukacji czy profesjonalnej ofercie produktowej i nie należy ich porównać do działań nielicencjonowanych podmiotów, które obiecują pewne zyski za pośrednictwem agresywnych i nieetycznych technik sprzedażowych. Zakaz reklamy, który jak w przypadku innych krajowych regulacji, nie byłby respektowany przez nielicencjonowane podmioty, doprowadziłby do odejścia klientów do nienadzorowanych podmiotów zagranicznych, co mogłobyskutkować bardzo groźną sytuacją, w której rynek OTC przestałby być kontrolowalny przez polskie organy administracyjne. Zarówno obecni na debacie przedstawiciele środowiska inwestorów, jak i brokerów zgodnie zauważyli, że taki ewentualny zakaz natychmiast wykorzystają podmioty spoza Polski i — często jedynie formalnie — spoza UE. Nie poprawi to, ale wręcz zwiększy liczbę Polaków poszkodowanych przez oszustów oferujących Polakom pseudoinwestycje.

Przekonanie o dobrym uregulowaniu polskiego rynku wyraził Marek Wołos, ekspert Izby Domów Maklerskich. Jego zdaniem, kluczem jest egzekucja istniejącego prawa. Środowisko brokerów nie zgadza się, aby polskie firmy były bardziej doregulowywane niż firmy, które działają spoza Polski, które działają pod innym nadzorem czy wręcz działają nielegalnie.

Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, podkreślił znaczenie edukacji inwestorów. Wskazał na praktyczne aspekty wspierania ich i zaobserwowaną przez SII ujemną korelację pomiędzy naciskiem na edukację przez danego brokera a ilością otrzymywanych skarg na jego działania. Na tej podstawie wyciągnął wniosek, że im więcej i lepiej edukujemy potencjalnych inwestorów, tym mniejsza jest liczba poszkodowanych.

Fundamentalna jakość

W czasie debaty pojawił się także temat oczekiwań inwestorów co do kierunku rozwoju oferty brokerów. Marcin Wenus z Fundacji FxCuffs zwrócił uwagę na oczekiwania traderów w kwestii inwestycji w infrastrukturę. Potwierdził to Jakub Zabłocki, dodając do tego potrzebę pracy nad jakością serwisu dla klienta. Według niego lepsza infrastruktura sprawia, że zlecenia klientów mogą być realizowane jeszcze szybciej, bez zbędnych poślizgów, a lepszy serwis użytkownika pozwala coraz sprawniej zarządzać środkami pieniężnymi na rachunku inwestora. Zwrócił jednak ponownie uwagę, że im więcej środków będzie przeznaczanych na wprowadzanie kolejnych regulacji, tym mniej polskie domy maklerskie będą inwestować i konkurencyjność polskich brokerów w stosunku do zagranicznych konkurentów będzie szybko maleć.

Przedstawiciel XTB przedstawił również optymistyczną wersję przyszłości polskiego rynku OTC, wskazując brexit jako dużą szansę, swoisty katalizator do zaoferowania usług europejskim klientom. Jego zdaniem, popartym doświadczeniem w wejściu i oferowaniu usług na kilkunastu europejskich rynkach, polskie firmy mogłyby działać nie tylko w Polsce, ale również wychodzić na cały rynek europejski. Podkreślił, że polskie domy maklerskie są dobrze postrzegane w Europie i przez brexit tworzy się szansa na ich rozwój i eksport usług finansowych za granicę. A silne polskie instytucje finansowe to nie tylko podstawa silnego rodzimego rynku finansowego, ale również miejsca pracy dla wysoko kwalifikowanych ekspertów i dochody dla budżetu z podatków. Marek Wołos wskazał dodatkowo, że na drodze ekspansji polskich instytucji finansowych może stanąć trend uchwalania kolejnych regulacji, które zawsze niosą ryzyko wypchnięcia polskich inwestorów za granicę. Wszyscy uczestnicy debaty zgodzili się, że w dobie internetu przeregulowanie niesie za sobą ryzyko ziszczenia się takiego scenariusza.

Podsumowując, Marek Wołos wskazał na kluczową zasadę proporcjonalności regulacji. Są potrzebne, bo mają na celu bezpieczeństwo uczestników rynku, ale należy skupić się na egzekucji już istniejących również wobec firm zagranicznych, tak aby podmioty, które oferują Polakom instrumenty finansowe, były nimi obarczone w jednakowy sposób. Zreasumował, że regulacje należy tak kształtować, aby rynku nie niszczyć. Z kolei Jarosław Dominiak zwrócił uwagę na potrzebę powstawania regulacji w wyniku dialogu brokerów i inwestorów, czyli w formule „nic o nas bez nas”. Wszyscy uczestnicy debaty podkreślali temat edukowania inwestorów, dzięki czemu będą mogli oni odróżnić działalność „pseudobrokerów” od prawdziwego foreksu. W tym kontekście jako dobra praktyka wskazywane były działania edukacyjne Urzędu KNF oraz informator „Jak bezpiecznie inwestować na rynkach finansowych”, wydany ostatnio przez Izbę Domów Maklerskich.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera: Izba Domów Maklerskich

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu