Nie będzie rewolucji

Adam Sofuł
opublikowano: 16-01-2008, 00:00

Nie rewolucja, lecz ewolucja jest kluczem do rozwoju Polski — przekonywał wczoraj w Senacie minister finansów Jacek Rostowski, rekomendując senatorom przyjętą już przez Sejm ustawę budżetową. W Senacie zdominowanym przez partię rządzącą nie było ataków na budżet (chociaż senatorowie PiS zapowiedzieli zgłoszenie setki poprawek), więc wystąpienie szefa resortu finansów okazało się nieco senne. Powtórzył w zasadzie to, co mówił w swoich, nielicznych jak dotychczas, publicznych wystąpieniach — że rząd będzie zmniejszał dług publiczny i podatki oraz liberalizował gospodarkę. I tradycyjnie, nie powiedział, jak to osiągnąć.

Przedstawionym przez szefa resortu finansów celom wypada przyklasnąć. Niepokoić może to, że owe zapowiedzi słyszeliśmy już nieraz z ust poprzedników Rostowskiego. Zapowiadana obniżka podatków PIT została przesądzona w poprzedniej kadencji parlamentu. Wprawdzie Jacek Rostowski zapowiada obniżenie stawki CIT, jeśli warunki gospodarcze na to pozwolą. Ponieważ duża część analityków przewiduje spowolnienie gospodarcze, można założyć, że w najbliższych latach warunki do obniżki będą niesprzyjające. Także o uproszczeniu prawa podatkowego mówiło wielu poprzednich ministrów finansów, a punktem wyjścia do zmian w ustawie o VAT ma być projekt złożony jeszcze przez poprzedni rząd.

Rewolucji w tych zapowiedziach istotnie nie widać. Na plus można jedynie zapisać, że po raz chyba pierwszy w czasie swojego urzędowania Rostowski użył magicznego zaklęcia „reforma finansów publicznych” (również z projektem Gilowskiej jako podstawą) i napomknął o budżecie zadaniowym (w stronę którego pierwsze kroki też uczynił poprzedni rząd). Na razie nie ma mowy o rewolucji, a ewolucja wygląda dość mizernie, chociaż nie zapominajmy, że rząd ma dopiero dwa miesiące.

Finanse lubią spokój, więc zapowiedzi o braku rewolucji można by przyjąć za dobrą monetę. Ważna jest stabilność i konsekwencja. Tej ostatniej trudno ministrowi odmówić, na razie jednak dotyczy ona jedynie zapowiedzi, w których Rostowski jak mantrę powtarza: obniżenie wzrostu długu publicznego. Jeżeli równą konsekwencję minister będzie przejawiał w realizacji tych zapowiedzi, to będzie nadzieja na uzdrowienie finansów publicznych. Pozostanie jedynie kwestia tempa wprowadzanych zmian — ewolucja w przyrodzie trwała miliony lat. W polskich finansach musi przebiegać znacznie szybciej, a nic nie wskazuje na to, by ministrowi się spieszyło. Spokój jest cenną cechą, zwłaszcza na targanej emocjami polskiej scenie politycznej, nie może jednak oznaczać bezruchu i zaniechania. Minister finansów nie musi błyszczeć w mediach i bombardować opinii publicznej nowymi pomysłami co tydzień. Skoro jednak zapowiedział ewolucję, to w najbliższych tygodniach słyszane dziś ogólne zapowiedzi będą musiały ewoluować w stronę konkretu, a w perspektywie kilku miesięcy w gotowe projekty ustaw i rozporządzeń. I to nie tylko projektów przygotowanych przez poprzedników.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy