Nie każdy szef potrafi ciąć

Dorota Czerwińska
opublikowano: 23-01-2009, 00:00

Gdy idzie dekoniunktura, właściciele szukają na pokład właściwego kapitana. Takiego, który przeprowadzi firmę przez falę kryzysu.

Na czas hamowania na czele firmy trzeba kogoś, kto spojrzy na nią bez emocji

Gdy idzie dekoniunktura, właściciele szukają na pokład właściwego kapitana. Takiego, który przeprowadzi firmę przez falę kryzysu.

"Puls Biznesu": Niektórzy twierdzą, że w związku z recesją w cenie są menedżerowie na trudne czasy. Czy jednak dobry szef nie powinien być po prostu elastyczny i umieć się dostosować do każdej sytuacji?

Andrzej Maciejewski z firmy headhunterskiej Spencer Stuart: Menedżera kształtuje profil doświadczeń. Na przykład firma ma prezesa, którego ścieżka zawodowa wiązała się głównie ze sprzedażą i okresem wzrostu. Zatrudniono go, by ofensywnie rozwijał firmę, produkty i ich sprzedaż. Kiedy przychodzi recesja, czas weryfikacji, trudno mu się wycofać z wcześniej zaplanowanych działań, zająć się restrukturyzacją, wdrożyć procesy oszczędzania, zamknąć nierentowne działy. Trudno, bo nigdy wcześniej tego nie robił. Właściciele w czasach dekoniunktury zawsze się zastanawiają, czy mają na pokładzie właściwego kapitana, który jest zdolny przeprowadzić firmę przez falę kryzysu. A jest jeszcze aspekt emocjonalny. Komuś, kto budował firmę, był jej architektem, stworzył nowe produkty, trudno się rozstać ze swoim dziełem, "wziąć skalpel i ciąć", zrewidować strategię działania. Podczas dekoniunktury na czele firmy potrzeba kogoś, kto spojrzy na nią bez sentymentu, bez emocji i często będzie podejmował bardzo odważne decyzje. Nie wiadomo, czy firmy rosły, bo zarządzali nimi genialni menedżerowie, czy może pomogła im w tym po prostu dobra koniunktura. To, oczywiście, uproszczenie, ale dobre czasy sprzyjają każdemu menedżerowi.

Menedżerowie bez doświadczeń restrukturyzacyjnych nie sprawdzą się w nowej sytuacji?

Czasami właściciele dają im szansę. Choć częściej nie mają zaufania do osoby bez pożądanych doświadczeń. W recesji nie ma też czasu na naukę na własnych błędach. Zdarza się, że nie trzeba wymieniać prezesa, wystarczy, że ktoś w zespole, w zarządzie, wniesie doświadczenia restrukturyzacyjne. Najlepiej, gdy jest to dyrektor finansowy, strażnik pieniędzy, który nieraz już w życiu zawodowym ciął koszty, planował oszczędności i ratował firmy, a nie dyrektor — były księgowy, który zajmuje się bieżącymi finansami w czasach koniunktury.

To znaczy, że coraz częściej będziemy teraz słyszeli o wymianie prezesów i dyrektorów?

Ofiary kryzysu są nieuniknione. Na pewno w niektórych firmach dojdzie do zmian na stanowiskach prezesów, dyrektorów finansowych, sprzedaży czy marketingu.

Wszystko zależy od świadomości rad nadzorczych, ich kompetencji i tego, jak się zachowają właściciele czy akcjonariusze. Jeśli akcjonariat jest rozproszony, nie ma dominującego właściciela, to do zmian może nie dojść albo nastąpią później. Zresztą wiele rad nadzorczych też często nie rozumie powagi sytuacji, w jakiej znalazła się firma. Niestety, nierzadko zasiadają w nich osoby powołane z klucza partyjnego czy towarzyskiego, a nie kompetencyjnego.

Ale skąd pewność, że ci nowi menedżerowie będą działali lepiej niż zwolnieni?

Muszą postawić diagnozę i znaleźć rozwiązanie, mieć nową strategię zgodną z duchem czasu. Z reguły mają rok na wdrożenie planu naprawczego. W tym czasie rada nadzorcza i akcjonariusze bacznie przyglądają się ich działalności.

A ci, którzy będą musieli odejść, mają szanse znaleźć inną pracę?

Każdy przypadek jest inny, inne okoliczności rozstania z firmą: kryzys, zmiany w akcjonariacie, nowy właściciel. Ważna jest umiejętność przedstawiania swoich dokonań z głową podniesioną do góry. Ale menedżerowie, którzy się sprawdzili tylko w budowaniu biznesu, podczas recesji będą mieli mniej propozycji. Poza tym najwyższych stanowisk jest przecież najmniej. Dla niektórych szansą może być praca za granicą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane