Nie ma chętnych na koncesję po Radiu Jazz

Radosław Omachel
22-01-2003, 00:00

Na razie nikt nie wystąpił o koncesję radiową po warszawskim Radiu Jazz. KRRiT wymaga, aby nowy jej właściciel utrzymał profil radia. Będzie o to trudno, bo niszowe rozgłośnie radiowe nie są na razie lukratywnym interesem.

Powiązana z giełdowym Yawalem częstochowska spółka Y Radio będzie ubiegać się o warszawską koncesję radiową — wynika z nieoficjalnych informacji. Po tym, jak Mariusz Adamiak, właściciel warszawskiego Radia Jazz, zrezygnował z finansowania deficytowej rozgłośni, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) 31 grudnia 2002 r. rozpisała konkurs. W ogłoszeniu zastrzeżono jednak, że nowy dzierżawca nadajnika musi utrzymać jazzowy charakter stacji. Być może dlatego do tej pory nie zgłosił się ani jeden chętny na przejęcie koncesji. Rada czeka na wnioski do końca stycznia.

— Wnioskodawcy najczęściej zwlekają ze złożeniem wniosków do ostatniej chwili. Nie ma obawy, że na warszawską koncesję nie będzie chętnych — uważa Joanna Stempień, rzecznik KRRiT.

Według naszych informacji, wniosek o przyznanie koncesji ma złożyć spółka zawiązana przez Y Radio i Mariusza Adamiaka, który do tej pory dzierżawił koncesję jako osoba fizyczna. Po rynku krąży już jednak plotka, zgodnie z którą warszawskie radio jazzowe miałoby ostatecznie trafić do Agory. Radio Jazz początkowo miało być finansowane z wpływów z organizowanych przez tę rozgłośnię koncertów. Pomysł jednak nie wypalił i stacja nie wyszła ze strat.

Według Roberta Hoffmana, kierownika działu w domu mediowym Mindshare, na niszowej stacji radiowej można jednak zarobić.

— Radio Jazz czy stołeczne Radio Klasyka należą do stacji wąsko sprofilowanych. Mają wiernych i lojalnych słuchaczy, dlatego są to dobre rozgłośnie do budowania wizerunku niektórych produktów. Taki kierunek działania jest dla stacji niszowych szansą na pozyskanie budżetów reklamowych — uważa Robert Hoffman.

Jego zdaniem, badania słuchalności — podstawa do planowania wydatków na reklamę w dużych rozgłośniach, w przypadku małych, sprofilowanych stacji — odgrywają rolę drugorzędną.

Jakub Bierzyński, szef domu mediowego OMD Poland, sceptycznie jednak ocenia szanse niszowych rozgłośni.

— Dziś brakuje reklamodawców, którzy chcieliby wydać pieniądze na dotarcie do wyspecjalizowanej grupy odbiorców. Przy obecnej sytuacji na rynku reklamowym nawet duże rozgłośnie lokalne mają problemy z utrzymaniem pozycji rynkowej — mówi Jakub Bierzyński.

Dwie młode warszawskie rozgłośnie — Radio 94 i Radio PIN (obie ruszyły jesienią) — radzą sobie na razie średnio. Radio PIN pod względem słuchalności zajmuje w Warszawie 20. miejsce (0,25 proc. udziału w rynku słuchalności), a Radio 94 — 11. miejsce (1,73 proc.). Stanisław Sołtysik, współwłaściciel Radia 94, jest jednak zadowolony.

— Format muzyczny stacji się sprawdził, a słuchalność rośnie. Jak na nową rozgłośnię, jest to dobry wynik. Pod koniec roku stacja powinna zacząć na siebie zarabiać — ma nadzieję Stanisław Sołtysik.

Uruchomienie Radia 94 kosztowało 1,5 mln zł.

Adam Dunalewicz, dyrektor generalny Radia Pin liczy, że jego stacja będzie liderem rynku informacji ekonomicznych.

— Słuchalność powoli rośnie. Z dotychczasowych wyników jesteśmy zadowoleni — mówi Adam Dunalewicz.

Nie chciał zdradzić, ile Softbank (właściciel stacji) zainwestował w uruchomienie i kiedy zacznie ona na siebie zarabiać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Radosław Omachel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Nie ma chętnych na koncesję po Radiu Jazz