Nie ma Eureko, ale jest Vivendi

Katarzyna Latek
opublikowano: 26-10-2009, 00:00

“PB" dotarł do uzasadnienia sądu, z którego wynika, że Francuzi niesłusznie zostali wyrzuceni z Ery.

Polsce znowu grozi arbitraż. Tym razem na stole leży 12 mld zł

“PB" dotarł do uzasadnienia sądu, z którego wynika, że Francuzi niesłusznie zostali wyrzuceni z Ery.

Czy przy skrajnie napiętym budżecie państwa na przyszły rok możliwe jest, by po stronie wydatków dołożyć jeszcze 12 mld zł? Ostatnio nawet oszczędności liczone na miliony złotych rząd traktuje jako sukces. Część ekonomistów alarmuje, że nasz dług publiczny jest napięty do granic możliwości, a przekraczając w przyszłym roku próg ostrożnościowy, doprowadzi gospodarkę do katastrofy. W końcu 12 mld zł to prawie jedna czwarta przyszłorocznego deficytu i jedna siódma łącznych potrzeb pożyczkowych państwa. Na obronę narodową rocznie wydajemy 18 mld zł. Wydaje się, że na poniesienie takich dodatkowych wydatków nas nie stać. A jednak istnieje zagrożenie, że minister finansów stanie przed takim wyzwaniem.

Mieli, stracili

Przed międzynarodowym trybunałem od dwóch lat toczy się postępowanie arbitrażowe, w którym Vivendi domaga się odszkodowania od państwa polskiego za pozbawienie władztwa nad Polską Telefonią Cyfrową (PTC), spowodowane między innymi wykreśleniem z ksiąg sądu rejestrowego. Francuzi zainwestowali w Polsce 1,7 mld EUR. Roszczenia określili wstępnie na 2,5 do 3 mld EUR (10,5-12,5 mld zł). Koncern twierdzi, że poprzez błąd KRS stracili zainwestowane pieniądze, a Polska nie dotrzymała zobowiązań dotyczących ochrony i traktowania inwestorów zagranicznych na równi z inwestorami polskimi, takimi jak kontrolowany przez Zygmunta Solorza Elektrim. Vivendi zdecydował się na taki krok po tym, jak wcześniej domagał się spłaty roszczeń od Elektrimu (2 mld EUR), pozwał także Deutsche Telekom. Roszczenia takie jak to, których Vivendi domaga się od Polski, wynikają z umów bilateralnych o wzajemnym popieraniu i ochronie inwestycji. Z tego tytułu o odszkodowanie ubiegało się m.in. Eureko, które chciało ponad 35 mld zł. Po zawarciu ugody z Eureko to Vivendi jest na czele firm, które domagają się od Polski najwyższych odszkodowań. Prokuratoria Generalna, która reprezentuje skarb państwa w takich postępowaniach, milczy.

— Arbitraż z wniosku Vivendi objęty jest pełną poufnością, nie mogę więc udzielać informacji na jego temat — powiedział Marcin Dziurda, prezes Prokuratorii Generalnej.

Francuska czkawka

Milczenie można zrozumieć. Niedawno szala przechyliła się na korzyść Vivendi. Pod koniec września polski sąd apelacyjny odmówił uznania tak zwanego drugiego wyroku wiedeńskiego. Na podstawie tego wyroku arbitrażowego z listy udziałowców Polskiej Telefonii Cyfrowej, operatora sieci Era, wykreślono Elektrim Telekomunikację (ET — spółkę w połowie należącą do francuskiego koncernu Vivendi).

Zaraz po wyroku ET i Vivendi triumfowali, podkreślając, że orzeczenie jest prawomocne. Przysługuje od niego jeszcze tylko kasacja, o której już wspominali przedstawiciele Deutsche Telekom i Elektrimu. Zgodnie mówili, że wyrok sądu apelacyjnego nie zmienia układu sił w PTC. Innego zdania jest oczywiście Vivendi. Teraz, gdy od kilku dni jest już uzasadnienie sądu do wyroku, wygląda na to, że faktycznie Francuzi dostali bardzo mocny argument w sporze o Erę i walce o wielomiliardowe odzkodowanie. Zwłaszcza że niektóre fragmenty odnoszą się bezpośrednio do KRS.

"Na terytorium Polski orzeczenie o bezskuteczności umowy zbycia udziałów, mające moc wiążącą jedynie wobec zbywcy, nie jest wystarczające do dokonania zmian w Krajowym Rejestrze Wspólników i przypadających na nich udziałów w spółce z o.o." — napisał sąd w uzasadnieniu.

— Z uzasadnienia sądu apelacyjnego wprost wynika, że według prawa polskiego drugi wyrok wiedeński nigdy nie stanowił podstawy do pozbawienia Elektrimu Telekomunikacji prawa własności udziałów w PTC i do wykreślenia go z KRS. Wobec prawomocnej odmowy uznania drugiego wyroku wiedeńskiego przez sąd apelacyjny naturalne jest przywrócenie wpisu Elektrimu Telekomunikacji w KRS jako podmiotu błędnie wykreślonego z KRS na podstawie tego wyroku. Utrzymywanie niemającego podstawy wykreślenia ET z KRS rażąco naruszałoby bowiem własność Elektrimu Telekomunikacji i prawa Vivendi — odpowiada na nasze pytanie Wojciech Kozłowski, prawnik reprezentujący Vivendi.

Przypomnijmy, że w sprawie ustalenia, kto faktycznie jest wspólnikiem PTC, w tym, czy udziały te od Elektrimu nabyło ET czy też DT, trwają odrębne postępowania, obecnie zawieszone. Nawiązuje do nich inny fragment uzasadnienia wyroku. "Skoro spór o skuteczność zbycia udziałów w PTC rozstrzygnięty zostanie przez polski sąd powszechny, rozstrzygnięcia zawarte w punkcie 2 i 3 trybunału są przedwczesne" — napisano.

Jak wcześniej tłumaczył nam Józef Palinka z kancelarii Domański, Zakrzewski, Palinka, nieuznanie w Polsce arbitrażu wiedeńskiego może (choć nie musi) być przesłanką do odwieszenia tego postępowania.

Odszkodowanie

podkopie finanse państwa

Remigiusz Grudzień, ekonomista PKO BP

Konieczność wypłaty odszkodowania w kwocie 2,5-3 mld EUR byłaby dla finansów państwa potężnym obciążeniem. Rząd musiałby powiększyć o tę sumę deficyt finansów publicznych, tzn. wyemitować jeszcze więcej papierów dłużnych, niż zamierzał. Nie wpłynęłoby to co prawda na wykonanie budżetu. Jest i tak zbyt napięty, by ktokolwiek chciał w zaplanowanych w nich wydatkach szukać pieniędzy na wypłatę takiego odszkodowania. Zostaliby więc tą karą obciążeni podatnicy — to oni w kolejnych latach będą w ramach płaconych przez siebie podatków spłacać wyższy dług wraz z odsetkami.

KASACJa dotyczy spraw formalnych

Kasację do Sądu Najwyższego w sprawach gospodarczych można wnieść, jeżeli wartość przedmiotu zaskarżenia jest wyższa niż 75 tys. zł. Można ją oprzeć na zarzucie naruszenia prawa materialnego poprzez jego błędną wykładnię lub jego niewłaściwe zastosowanie albo naruszenie przepisów postępowania, jeżeli uchybienie to mogło wpłynąć na wynik sprawy. Podstawą kasacji nie mogą być kwestie dotyczące ustalania faktów lub oceny dowodów. W skardze należy wskazać, czy wyrok jest kwestionowany w całości czy w części, przytoczyć podstawy skargi i jej uzasadnienie, wniosek o uchylenie lub zmianę orzeczenia. Po rozpatrzeniu sprawy Sąd Najwyższy może: oddalić skargę, uchylić zaskarżone orzeczenie i przekazać sprawę do ponownego rozpoznania, uchylić wyrok oraz odrzucić pozew lub umorzyć postępowanie. Sąd może także, na wniosek skarżącego, orzec co do istoty sprawy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Latek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu