Nie ma wielu chętnych do opuszczenia giełdy

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 16-10-2006, 00:00

Coraz więcej spółek korzysta z przepisu o przymusowym wykupie akcji. Ostatnio zdecydowały się na to So- kołów, Milmet, Jelfa oraz Ekodrob. Czy to sygnał, że zjawisko może się nasilać? Na giełdzie są jeszcze firmy, w których główny inwestor ma ponad 90-procentowy udział. To np. Bauma, TUP, TU Europa i Żywiec. Ale na ra- zie nie ma co liczyć, że wkrótce opuszczą GPW.

Przymusowy wykup akcji można przeprowadzić na dwa sposoby. Zgodnie z ustawą o ofercie publicznej (art. 83), akcjonariusze mniejszościowi mogą zażądać wykupienia posiada- nych przez siebie akcji przez akcjonariusza, który osiągnął lub przekroczył 90 proc. ogólnej liczby głosów. Trzeba tylko zgłosić wniosek na piśmie. Drugi wariant (ta sama ustawa, art. 82) to skup z woli samego inwestora strategicznego.

Na giełdzie jest kilka spółek, gdzie inwestor strategiczny dysponuje wystarczającym pakietem akcji do skorzystania z możliwości przymusowego wykupu. Wśród nich jest Bauma i TUP. W obu wyciskanie ze strony drobnych akcjonariuszy będzie możliwe, jeśli ich główni akcjonariusze dokonają zakupu choć jednej akcji. W ciągu dwunastu miesięcy zarówno hiszpańska Ulma Construccion, udziałowiec Baumy, jak i Eagle International Trading, akcjonariusz TUP, nie zwiększali swojego stanu posiadania, a to jest warunek konieczny, by drobni inwestorzy mogli skorzystać z przymusowego wykupu akcji. Chyba że sami inwestorzy zdecydują się na taki krok. W TUP to mało prawdopodobne. Dawna warszawska spółka transportowa, która zajmuje się przejmowaniem przedsiębiorstw w kiepskiej sytuacji finansowej, by zagospodarowywać ich majątek, nie wyklucza uzyskania z giełdy kapitału na rozwój działalności i rozbudowę grupy. Emisja nowych akcji wykluczałaby pomysł z wyciskaniem. Główny akcjonariusz Baumy także na razie nie przejawia ochoty do odkupienia akcji od mniejszościowych udziałowców, choć spółka dzierżawiąca szalunki posiłkuje się głównie kredytami. Warto jeszcze dodać, że obecnie średnie kursy z ostatnich sześciu i trzech miesięcy Baumy i TUP są wyraźnie niższe od aktualnej wyceny rynkowej. W pierwszej spółce to kilkadziesiąt, a w drugiej — kilka procent.

Na przymusowy wykup akcji mogliby zdecydować się natomiast mniejszościowi akcjonariusze Żywca, bo w ostatnim roku Heineken zwiększał stan posiadania. Tymczasem inwestor strategicz- ny proponuje inne rozwiązanie. Chce zwołania NWZA, które miałoby zatwierdzić plan skupu w celu umorzenia do 5,3 proc. walorów. Buy back kosztowałby spółkę 300 mln zł, a za akcje miałaby płacić nie więcej niż 500 zł (na giełdzie kosztują ponad 480 zł). W ten sposób z rynku mogłyby zostać skupione papiery inwestorów mniejszościowych, a Żywiec mógłby wycofać się z giełdy. Za takim scenariuszem przemawia chociażby to, że po wycofaniu Okocimia to obecnie jedyna firma z branży piwnej pozostająca na giełdzie. Będąc spółką publiczną, musi odkrywać karty przed konkurencją.

Kolejnym kandydatem do przeprowadzenia wyciskania akcji jest TU Europa. Dominującym akcjonariuszem firmy ubezpieczeniowej jest Leszek Czarnecki, który wspólnie z firmą zależną LC Corp. kontroluje ponad 99 proc. akcji. Jednak sądząc po deklaracjach zarządu spółki — główny akcjonariusz na razie nie myśli o przymusowym wykupie akcji i wycofaniu firmy z giełdy. Dla skupujących może to być niewłaściwy moment, bo akcje spółki są rekordowo drogie. Ostatnio kurs ustanowił roczny szczyt. Trzeba jeszcze dodać, że miesiąc temu Leszek Czarnecki i zależna od niego firma LC Corp. zawarli umowę z Getin Holding. Getin zobowiązał się, że odkupi pakiet Czarneckiego w TU Europa za 561,1 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu