Nie mają pomysłu, więc jadą

Dorota Czerwińska
25-01-2008, 00:00

Ponad 70 proc. emigrantów to osoby 18-34-letnie, zwykle dobrze wykształcone. Najwięcej pochodzi z Podkarpacia, Lubelszczyzny i Śląska.

Bezrobocie nie spada dzięki migracji, lecz koniunkturze

Ponad 70 proc. emigrantów to osoby 18-34-letnie, zwykle dobrze wykształcone. Najwięcej pochodzi z Podkarpacia, Lubelszczyzny i Śląska.

GUS szacuje, że w ostatnich latach wyjechało z kraju za pracą od 500 tys. do 1,95 mln Polaków.

— Trudno określić rzeczywistą skalę migracji. Ludzie wyjeżdżają i wracają, a tych powrotów nikt nie liczy, więc dane rosną — twierdzą dr Paweł Kaczmarczyk i dr Joanna Turowicz z Ośrodka Badań nad Migracjami, autorzy raportu „Współczesne procesy migracyjne w Polsce, a aktywność organizacji pozarządowych w obszarach powiązanych z rynkiem pracy”.

Ich zdaniem, emigracja za pracą to nie nowość. Już w latach 90. poza Polską przebywało prawie zawsze około miliona osób. Tyle że w ostatnich latach zjawisko przybrało na sile.

Na krótko

Czy dzięki temu spada bezrobocie?

— Nie. Migracja zbiegła się ze wzrostem koniunktury, który tworzy miejsca pracy. Potwierdzają to badania. Około połowy osób wyjeżdżających za granicę miało pracę w Polsce. W latach 2005-07 wzrosła liczba migrantów, którzy się uczą lub dopiero co skończyły szkołę. Nie wiemy, jaki byłby ich wpływ na stopę bezrobocia, bo nie wiadomo, czy byliby obecni na polskim rynku pracy — zauważa Paweł Kaczmarczyk.

Z badań wynika, że na początku obecnej dekady ludzie wyjeżdżali w poszukiwaniu zatrudnienia, ale teraz głównie dlatego, że chcą więcej zarabiać albo poprawić sobie warunki pracy. Obecne migracje z Polski mają głównie charakter krótkookresowy.

— Trzech na czterech emigrantów przebywa poza granicą rok i krócej — wyjaśnia Paweł Kaczmarczyk.

Aspiracje za 5 funtów

Większość wyjeżdżających mieszka w małych i w średnich miastach. Mają licencjaty lokalnych wyższych uczelni, ale brakuje im pomysłu na swoją drogę zawodową.

— Dla wielu nie ma odpowiedniej pracy tam, gdzie mieszkają. Gdy dochodzi do wyboru: wyjazd do dużego miasta czy za granicę, wybierają to drugie, choć często potem pracują poniżej swoich kwalifikacji. Nie zawsze są to wyjazdy racjonalne. Czasem ktoś ich na to namówił, była konkretna oferta pracy, jechali znajomi — więc pojechali także oni — opisuje Joanna Turowicz

Młodzi wyjeżdżają, myśląc, że szybko się dorobią, wrócą, kupią mieszkanie lub założą firmę.

— Redukują swoje aspiracje życiowe do 5,50 funta za godzinę. Na miejscu okazuje się, że mogą odłożyć 1000-1500 zł, a to za mało, żeby zrealizować plany. Wracają, ale nadal nie mają pomysłu na siebie. Tylko 40 proc. odnajduje się po powrocie i znajduje pracę w Polsce — mówi ekonomistka.

Są też rejony, np. Opolszczyzna czy Podlasie, gdzie migracja jest główną przyczyną bierności zawodowej.

— Rodziny uzależniają się tam od transferów pieniężnych, wolą tymczasowość związaną z cyklicznością sezonowej pracy za granicą niż stabilne zatrudnienie w kraju — tłumaczy Joanna Turowicz.

Michał Boni, główny doradca premiera, twierdzi, że w ciągu miesiąca-półtora rząd powoła zespół ekspertów ds. imigracji. Jednym z jego celów ma być opracowanie przez kilka miesięcy założeń polityki imigracyjnej, by m.in. ułatwiać poszukiwanie pracy w Polsce tym, którzy planują powrót.

Polscy migranci w Londynie:

- Bociany — około 20 proc. badanych, zatrudniają się głównie przy pracach nisko płatnych, spędzają w Wielkiej Brytanii do kilku miesięcy.

- Chomiki — 16 proc.; traktują pobyt na Wyspach jako jednorazowy, mający przynieść duże pieniądze; przebywają za granicą dłużej i bez przerw.

- Poszukiwacze — 42 proc.; nie zdecydowali: „wracam” czy „zostaję”, podejmują bardzo różne prace, a swoją strategię migracyjną określają jako „intencjonalną nieprzewidywalność”.

- Osiedleńcy — 22 proc.; przebywają w Wielkiej Brytanii od dłuższego czasu i zamierzają zostać na stałe.

Dorota Czerwińska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Nie mają pomysłu, więc jadą