Nie przewiduję turbulencji

Rozmawiała Małgorzata Grzegorczyk, KAJ
opublikowano: 09-11-2016, 22:00

Za rok amerykańskich inwestycji będzie dużo więcej — tak zwycięstwo Donalda Trumpa komentuje Mateusz Morawiecki, minister rozwoju i finansów.

„PB”: Jak zwycięstwo Donalda Trumpa wpłynie na rynki finansowe? Mateusz Morawiecki: Podobnie jak w przypadku brexitu, spowoduje krótkotrwałe wahania na giełdach, a potem sytuacja wróci do normy. Zwycięstwo Donalda Trumpa to sygnał, że od kryzysu z 2008 r. w systemie gospodarczym świata coś się zmieniło. Dowodzą tego również referenda w Grecji, Danii, Holandii i Wielkiej Brytanii. Trzeba brać pod uwagę głos ludzi zapomnianych.

Mateusz Morawiecki, minister rozwoju i finansów.
Zobacz więcej

Mateusz Morawiecki, minister rozwoju i finansów.

Czy zmiana w Białym Domu zagrozi pozycji Polski w regionie?

Nie mam obaw w związku ze sformułowaniami, które padały w ferworze walki przedwyborczej. Pierwsze słowa prezydenta-elekta są bardzo uspokajające: sojusznicy i przyjaciele pozostają sojusznikami i przyjaciółmi. Wierzę, że nie będzie turbulencji i będziemy w stanie wypracować lepsze relacje gospodarcze z USA.

Co z umową TTIP?

O umowach handlowych i inwestycyjnych powinniśmy rozmawiać dopiero po wyborach we Francji w maju i w Niemczech we wrześniu.

Czy ewentualne osłabienie relacji USA — Chiny może mieć znaczenie dla Polski?

To stosunki amerykańsko- -chińskie i nie mamy tu za wiele do powiedzenia. Polska chce ściślej współpracowaćgospodarczo z Chinami. W każdym miesiącu mam 2-3 spotkania z wysokiej rangi przedstawicielami funduszy czy banków chińskich albo politykami z tego kraju. Współpraca handlowa z USA jest na niesatysfakcjonującym poziomie, tylko 2 proc. polskiego eksportu trafia do tego kraju. W związku z negocjacjami w sprawie TTIP stoimy przed szansą zbudowania relacji handlowych w sposób jak najkorzystniejszy dla Polski.

Czy zmiana prezydenta wpłynie na napływ amerykańskich inwestycji do Polski?

Cztery tygodnie temu odbyłem w Waszyngtonie wiele rozmów z instytucjami finansowymi i amerykańskimi inwestorami zainteresowanymi Polską. Jesteśmy dla Amerykanów dalekim krajem z Europy, ale nasza atrakcyjność rośnie. Za rok amerykańskich inwestycji będzie dużo więcej.

Podsumowując: zwycięstwo Donalda Trumpa to dla Polski…

Pierwszy przekaz od prezydenta-elekta jest pozytywny: stawia na pokój, spokój, bezpieczeństwo i wzrost gospodarczy. To dobry znak.

 

ZDANIEM BIZNESU

ADAM KICIŃSKI, prezes CD Projekt, twórcy m.in. „Wiedźmina”

To, co nas może bezpośredniouderzyć przy zawirowaniach politycznych, to kurs walut. Większość sprzedaży realizujemy w dolarach i przez ostatnie lata trend dla nas był korzystny. Przy czym wahania osłabiające dolara nie uderzają w nasz biznes szczególnie mocno — przy niemal 40-procentowej rentowności efekt kursowy nie jest przesadnie widoczny. Mając duże zasoby gotówki, jesteśmy też niezależni finansowo. Do tego coraz więcej produktów sprzedajemy bezpośrednio, w kanałach cyfrowych. Taki stan rzeczy powoduje, że po wyborach w Stanach prowadzimy prywatne dyskusje o polityce, ale biznesowo wiemy, co mamy robić i co nam przyniesie sukces: dobre gry.

KRZYSZTOF JABŁOŃSKI, prezes Korona Candles, jeden z największych producentów świec na świecie, posiadający zakłady produkcyjne m.in. w Wirginii

Jeśli Donald Trump zrealizuje obietnice wyborcze, to można na nie spojrzeć z optymistycznej strony. W kampanii zapowiedział m.in. ograniczenie eksportu z Azji do Stanów Zjednoczonych. Dla mnie, jako lokalnego producenta, byłby to korzystny scenariusz. Do tego dochodzi zapowiedź obniżenia stawki podatku dla firm z ponad 30 proc. do 15 proc. Jeśli tak się stanie, za oceanem będziemy płacili niższe daniny niż w przypadku produkcji w polskim Wieluniu. Ewentualne zniesienie wiz dla Polaków ułatwi naszym pracownikom podróżowanie i podejmowanie pracy w naszej fabryce w USA. Osłabienie dolara? Nie martwi mnie, zakład w Wirginii produkuje tylko na amerykański rynek. Martwić może tylko kwestia tego, ile z tych zapowiedzi jest zwykłą kiełbasą wyborczą.

MARCIN HEJKA, odpowiedzialny za działalność Intel Capital w Europie Środkowo-Wschodniej, Rosji, Afryce i na Bliskim Wschodzie

Moi znajomi i współpracownicy zza oceanu byli gremialnie za Hillary Clinton. Przedwyborcze emocje i napięcia w Stanach były wyjątkowo duże. Teraz zakładam, że warto trzymać się hasła „stay calm”. Możliwości nowego prezydenta co do przeprowadzenia rewolucji są ograniczone. Trump znajdzie się w ułożonym systemie, w dużym stopniu niezależnym od jego decyzji. Do tego Amerykanie są pragmatyczni, a Trump to biznesmen. Zatem nie zakładam, żeby ten wybór był ciosem w gospodarkę. Jeśli chodzi o izolacjonizm Ameryki, to wystarczy spojrzeć np. na Rosję. Z jednej strony są sankcje, z drugiej strony jako Intel Capital mamy tam świetnie prosperujące inwestycje. [KAJ]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiała Małgorzata Grzegorczyk, KAJ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Nie przewiduję turbulencji