Nie śnij na jawie, bo wylądujesz w rowie

Za jedno ducati byłyby dwie jawy jak dla fanów falubazu, a za wszystkie trzy - jeden Brough Superior — mistrz na rynku inwestycyjnych motocykli

Jeśli można, to lepiej nie zwlekać, bo akurat w tym eksperci są zgodni: niektóre klasyczne motocykle będą drożeć, mimo że samo określanie ich klasyką pozostawia wiele pytań. Owszem, przedwojenne ręcznie wykonywane egzemplarze, które sam założyciel marki polerował pewnie rąbkiem własnego ubrania, można przypisać do tej kategorii już na wygląd — ale takie wyprodukowane w latach 90. albo nawet po 2000 r.?

Wyświetl galerię [1/4]

ŻUŻEL NA ŻYWO: Żużlowa jawa, na której Ivan Mauger zdobył jeden z wielu tytułów mistrza świata, wyceniana jest na równowartość 56-85 tys. zł. FOT. BONHAMS

W tym właśnie rynek pojazdów jest przewrotny, bo inwestycyjną wartość miewają i te ewidentnie stare, i takie z pokolenia milenialsów, o ile spełniają tylko kryterium wąskiej serii albo przemawia za nimi np. interesująca rajdowa historia. Który z czynników nie decydowałby o tym, i tak mówi się, że będzie taniej niż na rynku aut, bo — jak pokazuje katalog najbliższej brytyjskiej aukcji — spodziewane ceny bywają kilkakrotnie niższe od tych za cztery koła.

Rynek bez hamulców

Podstawowe wyobrażenie o kolekcjonerskim motocyklu mógłby tworzyć sportowy, czerwony i błyszczący, a przede wszystkim z nazwą, o której się słyszało. Na rynku klasycznych pojazdów przewija się w końcu wiele nieistniejących już zachodnich marek, które w czasach swojej świetności na polskie ulice były zwykle za drogie. Z motocykli, których nawet późniejsze roczniki zwracają uwagę potencjałem wzrostu wartości, trudno jednak nie skojarzyć włoskiej marki Ducati — a błyszczący, sportowy i czerwony egzemplarz z końca lat 80. wycenia się na równowartość 75-100 tys. zł. Można powiedzieć, że to sporo, ale specjaliści domu aukcyjnego są zdania, że motocykle i tak są znacznie bardziej dostępne cenowo od aut porównywalnejklasy, a niektóre modele Ducati z wysokim prawdopodobieństwem będą drożały. Ten, czyli 750 F1 Montjuich, już od samego początku był rzadszy i kosztowny, bo powstało zaledwie 200 egzemplarzy, a seria jest jedną z trzech edycji „F1” nazwanych na cześć jakiegoś toru — Montjuïc służył Formule 1 w Barcelonie. W tym przypadku o szacowanej cenie na aukcji decyduje więc rzadkość sportowego pojazdu, ale można iść o krok dalej i szukać takiego, który rzeczywiście zostawiał w tyle innych zawodników. Motocykl, na którym Nowozelandczyk Ivan Mauger zdobył w 1977 r. jeden ze swoich sześciu tytułów mistrza świata na żużlu, będzie dostępny w przedziale 12- 18 tys. GBP (57-85 tys. zł), więc taniej niż efektowne ducati, ale również bez pewnych kluczowych funkcji, które mogłyby się przydać w podróży. Producentem jest dobrze znana Jawa, firma założona przez przedsiębiorczego Czecha, wytwarzającego m.in. karabiny, i ceniona również za motocykle wyczynowe. Jako aktywa, maszyny używane przez utytułowanych żużlowców raczej nie powinny tanieć, ale trzeba pamiętać, że kierowca musi być raczej skoncentrowany. Sen na jawie odpada, bo jawa na żużel nie jest wyposażona w hamulce.

Superior albo śmierć

Wbrew pozorom, poza rzadkością modelu i historią rajdową, o wartości konkretnego motocykla może decydować też kolor — zwykle marka Vincent White Shadow kosztuje na aukcjach około 100 tys. GBP (473 tys. zł), ale na jednej z licytacjizapłacono trzy razy więcej, dlatego że egzemplarz był jedynym, który opuścił fabrykę z żywo czerwonym lakierem. Same vincenty, z reguły czarne, produkowano od końca lat 20. do połowy lat 50., a obecnie zalicza się je do najbardziej poszukiwanych brytyjskich klasyków, których królem jest bez wątpienia marka Brough Superior. Nazywany motocyklowym rolls-roycem, spełnia właściwie wszystkie kryteria, na które zwraca uwagę inwestor — produkcja trwała niedługo i do drugiej wojny światowej, ale słynęła z pierwszorzędnej jakości. Na jednej z wcześniejszych aukcji Bonhams wystawił aż osiem egzemplarzy tej marki, przy czym każdy niekompletny, przerdzewiały i dramatycznie proszący się o renowację. Ich łączna wartość przekroczyła 3,5 mln zł, co z jednej strony wzbudziło sensację, a z drugiej zwróciło uwagę nabywców na to, jak ważna jest na tym rynku oryginalność. Każda wymieniona część czy jakakolwiek nierozważna ingerencja może i poprawia efekt wizualny, ale — zdaniem ekspertów — zamienia pojazd w wylakierowaną pamiątkę, daleką od unikatu. Na sierpniową aukcję w Bonhams zapowiadanych jest kilka takich pozornie nieciekawych okazów, choć tym razem marka Brough Superior do nich nie należy — nie prezentuje się, jakby trafić miał na licytację prosto z przegnitej szopy, mimo że opuścił warsztat producenta w 1932 r. Jego estymacja dochodzi do równowartości 310 tys. zł, a model oznaczony jest jako SS80 De Luxe, czyli specjalna wersja Super Sports, osiągająca oficjalnie 130 km na godzinę — a nieoficjalnie nawet 160 km na godzinę, kiedy prowadził sam konstruktor. Do wybuchu wojny cała seria SS80 liczyła zaledwie 1086 sztuk, dlatego w branży nie budzi zdziwienia, że jeszczerzadsze egzemplarze potrafią kosztować blisko 300 tys. GBP (1,4 mln zł). Modelem SS80 ścigał się nawet wspomniany konstruktor George Brough, który poza pochylaniem się nad każdym drobiazgiem w warsztacie testował własne produkty do momentu, aż przypłacił to przeszczepami skóry. Brough nie miał zwyczaju noszenia ochronnej odzieży, więc uszedł cało prawdopodobnie dzięki temu, że ówczesny rekord prędkości znacząco odbiegał od obecnego. Żeby jednak nie sprowadzać czarnych maszyn na półkę powolnych, rozklekotanych eksponatów, warto przypomnieć o słynnym archeologu i agencie wywiadu znanym jako Lawrence z Arabii. Thomas Edward Lawrence brał udział w mezopotamskich wykopaliskach, walczył na wojnie, w upale i turbanie, kilkakrotnie zmieniał nazwisko, ale zginął, nie prowadząc wojsko, tylko jeden z własnych motocykli Brough Superior.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nie śnij na jawie, bo wylądujesz w rowie