Nie taki diabeł straszny

Materiał partnera
16-07-2017, 22:00

Rynek suplementów diety wymaga uporządkowania i odczarowania, a konsumenci większej wiedzy o preparatach uzupełniających dietę

Suplementy diety na dobre zagościły w polskich domach — wyniki analizy ankiet zrealizowanych przez Agencję Badań Rynku i Opinii SW Research wskazują, że nawet połowa Polaków przyjmuje je regularnie. Jednocześnie jednak narosło wokół nich wiele mitów i wątpliwości. Z tymi rozprawiali się uczestnicy debaty „Suplementy diety: media, fakty i mity”, zorganizowanej w czerwcu przez Polską Federację Producentów i Dystrybutorów Suplementów Diety.

Suplementy to nie leki

Jak podkreśliła dr hab. n. farm. Ilona Kaczmarczyk-Sedlak, kierownik Katedry i Zakładu Farmakognozji i Fitochemii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Sosnowcu, suplementy diety to środki spożywcze, których celem jest uzupełnienie diety i jednocześnie stanowią skoncentrowane źródło substancji wykazujących efekt odżywczy lub fizjologiczny. Dlatego błędem jest — zdaniem ekspertki — traktowanie tych preparatów w kategorii leków.

— Unijne ustawodawstwo wyraźnie wskazuje, że środkom spożywczym, jakimi są suplementy diety, nie można przypisywać działania i właściwości zapobiegawczych, leczniczych lub uzdrawiających, których najzwyczajniej nie posiadają — podkreśliła Ilona Kaczmarczyk-Sedlak. Zwróciła jednak uwagę, że uzupełnianie niedoborów dietetycznych może uchronić przed zachorowaniami lub rozwojem schorzeń.

— Udowodniono w wielu badaniach, że osoby z prawidłowym poziomem witamin i mikroelementów rzadziej chorują. Nieuzupełniane niedobory mogą się zatem przekładać na wzrost zachorowalności w poszczególnych grupach pacjentów — oceniła ekspertka. Wskazała także na pojawienie się nowego określenia — tzw. suplementacji celowanej, która umożliwia właściwy dobór składników odżywczych do potrzeb, stanu zdrowia i diety konkretnego pacjenta. Ważną rolę odgrywają w tym lekarze, dietetycy i farmaceuci, którzy powinni nie tylko właściwie doradzać pacjentom, ale również edukować ich w sprawie suplementów diety, przynoszących korzyści w określonych stanach.

Po pierwsze: jakość

Dużo miejsca w debacie zajął również temat przestrzegania jakości produkcji suplementów diety oraz zgodności składu preparatu z wartościami deklarowanymi na opakowaniu. W tej spawie jest, zdaniem Ireny Rej, prezes Izby Gospodarczej „Farmacja Polska”, wiele do zrobienia. — Informacja na opakowaniach suplementów diety powinna być taka sama w sprzedaży jak ta, która została zgłoszona do ich zarejestrowania. Przede wszystkim nie może być na opakowaniach stwierdzenia, że jakiś produkt leczy, np. działa na raka. Za takie niedozwolone praktyki powinny być wysokie kary — podkreśliła Irena Rej. Ważnym problemem jest — jej zdaniem — wciąż niewystarczająca wiedza konsumentów, którzy niejednokrotnie mylą suplementy z lekami. Często dzieje się tak pod wpływem nieetycznych przekazów reklamowych.

Dlatego konieczne jest — zdaniem pani prezes — egzekwowanie zapisów prawa. — Będą stała na stanowisku, że etyka w sprzedaży i reklamie suplementów diety powinna mieć pierwszoplanowe znaczenie — podkreśliła Irena Rej. Eksperci zaproszeni do debaty wskazywali, że ważnym elementem wpływającym na racjonalne wybory pacjentów jest kanał dystrybucji preparatów. — W dialogu społecznym naszym głównym celem powinno być koncentrowanie się na bezpieczeństwie pacjentów. Opublikowany na początku tego roku miażdżący raport NIK analizował w głównej mierze rynek suplementów diety dystrybuowanych za pośrednictwem stron internetowych. Dlatego jestem przekonana, że to apteki i fachowy personel w nich zatrudniony powinni czuwać nad sprzedażą produktów — oceniła mgr farm. Bożena Szymańska, doradca ds. farmaceutycznych spółki DOZ.

Brak edukacji

Braki w wiedzy konsumentów chce wypełnić też organizacja branżowa. Jak podkreśliła ucze0 stnicząca w debacie Anna Mossakowska-Ziemniak, dyrektor generalna Federacji Suplementów, wytwórcy chcą wziąć na siebie odpowiedzialność za właściwą edukacją. Szczególnie, że rynek suplementów diety w Polsce rozwija niezwykle dynamicznie, a wartość i wielkość sprzedaży rok do roku rosną zdecydowanie szybciej niż w sprzedaż leków. — Przed kilkoma laty wartość sprzedaży tych produktów nie przekraczała 1,5 mld zł rocznie, a w 2016 r. zwiększyła się do 3,5 mld zł. Niestety w ślad za tym nie zadbano o właściwą edukację konsumentów o właściwym

stosowaniu suplementy diety. Zbyt małą wiedzę o nich mają również lekarze. Dlatego będziemy chcieli kontynuować nasze działania edukacyjne i docierać do każdej grupy z rzetelna informacją — poinformowała Anna Mossakowska-Ziemniak.

OKIEM PRODUCENTA
Zadanie dla specjalistów

JAN WŁODARCZYK, prezes Uniphar

W sprawie suplementów diety bardzo często jesteśmy świadkami przepychanek między rynkiem farmaceutycznym i rynkiem spożywczym. Nie sprzyja to budowaniu wiedzy pacjentów. Nie jest prawdą, że produkcją suplementów może się zajmować dowolny przedsiębiorca. Jako ich producent przechodziłem dwukrotnie — w 2004 i w tym roku — skomplikowaną procedurę, otwierającą drogę do uruchomienia zakładu produkcyjnego. Są dokładne ramy prawne i przepisy warunkujące uruchomienie zakładu — dlatego nie zgadzam się z krzywdzącymi nasz rynek opiniami, jakie pojawiły się po kontroli Najwyższej Izby Kontroli. Chcąc otrzymać zgodę powiatowego inspektora sanitarnego na uruchomienie produkcji suplementów, musimy przedłożyć liczne dokumenty, m.in. dokładny opis procesu wytwarzania, dokładny plan zakładu z rozrysowanymi pomieszczeniami i ciągami komunikacyjnymi. A po części formalnej na miejscu przeprowadzana jest weryfikacja.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Nie taki diabeł straszny