Nie tylko hossa jest dziwna

PAWEŁ ZAREMBA-ŚMIETAŃSKI, dyrektor departamentu transakcji kapitałowych w Carda Consultancy
opublikowano: 19-10-2017, 22:00

W pełni zgadzam się ze stwierdzeniem, że „ta hossa jest jakaś dziwna” [„PB” z 17 października 2017 r.] i szerzej mówiąc: rynek jest dziwny.

Nawet dodałbym więcej spostrzeżeń do tej dziwności: niewysokie obroty, które nie potwierdzają trendu wzrostowego; brak entuzjazmu, bo zwyżki są, ale jakby wymęczone. Brak jest oczywistego kierunku na północ — jak to działo się w latach 1993 czy 2007. Pomijanie hossy w mediach popularnych. I tak dalej, i tak dalej. Nie tak to powinno wyglądać w zaawansowanej hossie. Jednym słowem: z rynkiem jest coś nie tak.

Przypomina mi się zatem, co wyczytałem w „Sztuce spekulacji” blisko ćwierć wieku temu: „Jeśli analityk kiedykolwiek skarży się, że »coś jest z tym rynkiem źle«, jest duże prawdopodobieństwo, że analizuje falę »B«”. Tu trzeba wyjaśnić, co to jest fala „B”. Otóż według terminologii Elliotta, jest to zwyżka w korekcie. Dlatego zaczynam już rozważać tezę, że to, z czym mamy do czynienia, to wcale nie jest „prawdziwa” hossa, tylko cały czas ruch w ramach korekty po wielkich zwyżkach, czyli ostatniej „prawdziwej hossie” (rozumianej jako trend najwyższego rzędu) z okresu przed rokiem 2007. Przemawia za tym właśnie owa obecna „dziwność”, która wynikałaby (przy wspomnianym założeniu) z tego, że obecne zwyżki odbywają się w kierunku przeciwnym do trendu wyższego rzędu, jakim byłaby korekta zwyżek kończących się w roku 2007).

Ta walka trendów powoduje właśnie dziwne zachowania rynkowe. W takim wypadku czekałby nas już niebawem ostry zjazd (fala „C”), nie mniejszy niż ten z roku 2008. Niebawem, czyli jeszcze w tym roku, najdalej na początek 2018, bo nasza fala „B”, jako część korekty, nie powinna przecież przebić szczytu z roku 2007 lub co najwyżej przebić go nieznacznie — czyli już nie zostaje wiele miejsca i czasu na wzrost. Dopiero potem, np. za rok, przyszedłby czas na prawdziwą hossę, rozumianą jako niekwestionowany ruch wyższego rzędu, a nie tylko zwyżkę w ramach dużej i długiej korekty.

Oczywiście mówienie o hossie i bessie to w znacznym stopniu kwestia przyjętych definicji lub skali czasowej. Mówię tylko o trendach najwyższego rzędu — wieloletnich. Natomiast w nieco krótszym, ale też długoterminowym horyzoncie czasowym, cały ruch z lat 2009-17 też można nazwać hossą. I hossą można też nazwać krótszy okres: lata 2016-17. To, że te ruchy cen można prawidłowo nazwać hossą, nie powoduje jednak, że rynek przestaje być dziwny — a ta dziwność powinna nam dać do myślenia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAWEŁ ZAREMBA-ŚMIETAŃSKI, dyrektor departamentu transakcji kapitałowych w Carda Consultancy

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nie tylko hossa jest dziwna