Nie tylko wina Trumpa

  • Emil Szweda
opublikowano: 13-11-2016, 22:00

W Europie już tylko Szwajcaria może pochwalić się ujemną rentownością obligacji 10-letnich. Catalyst może zyskać na przecenie obligacji na świecie ze względu na przewagę papierów o zmiennym kuponie, wolnym od ryzyka wzrostu inflacji.

Nie ma powodu, by epatować wzrostem rentowności polskich obligacji skarbowych do 3,37 proc. — najwyższego poziomu od ponad dwóch lat. Przecena obligacji to zjawisko ogólnoświatowe,

nieograniczone do Polski. Owszem, u nas rentowności rosną nieco szybciej (70 pkt. baz. od sierpnia) i zaczęły nieco wcześniej, ale nie czyni to z nas rynku wyjątkowego na mapie świata. Jeśli już, to być może w dalszej perspektywie trend wygaśnie u nas wcześniej, bo to na rynkach rozwiniętych (płynniejszych) instytucje finansowe kupowały 50-letnie obligacje skarbowe lub korporacyjne z ujemną rentownością, tak jakby świat niskich stóp miał się nigdy nie skończyć.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że wzrost rentowności obligacji został wywołany wynikami wyborów prezydenckich w USA, ale to w najlepszym wypadku

część prawdy. Kto uważnie obserwuje rynek, wie, że rentowności wspinają się szybko od połowy września, gdy pojawiły się obawy o kontynuację skupu aktywów przez Bank Japonii i Europejski Bank Centralny. Ten ostatni w ubiegłą środę sygnalizował, że jest gotów stawić czoła rynkowym skutkom wyboru Donalda Trumpa na prezydenta USA, ale czy bank centralny może udawać, że nie dostrzega wskaźników innych niż rynkowe? To tu jest pies pogrzebany. W UE w 10 krajach wciąż jeszcze występuje deflacja, ale siedem z nich to kraje Europy Środkowej oraz Grecja. W styczniu deflacja obejmowała zasięgiem 15 krajów UE. A inflacja rośnie też w Chinach, drożeją

surowce (miedź) — i to są rzeczywiste przyczyny przeceny obligacji. Chyba że rynek surowców i obligacji od kilku tygodni grał na wygraną Donalda Trumpa…

Dla inwestorów na Catalyst sytuacja na światowych rynkach jest nawet korzystna. Na krajowym rynku obligacji dominują papiery o zmiennym oprocentowaniu i relatywnie krótkim okresie do wykupu — nie są więc wrażliwe na zmiany stóp procentowych, co może przyciągnąć na rynek nowych inwestorów poszukujących spokojnej przystani. Oczywiście — pisałem o tym kilka tygodni wcześniej — jest ryzyko, że przy nowych emisjach emitenci będą zmuszeni podnieść marże, by oddalić

oferowane rentowności od papierów skarbowych, ale to wciąż perspektywa odległa, a kiedy wybucha pożar, mało kto jest w stanie spokojnie analizować, jaki może być jego średnioterminowy wpływ na sąsiednie budynki niezagrożone ogniem.

Objęta ryzykiem jest mała część rynku — obligacje o stałym kupnie i odległym terminie wykupu. Kontrakty IRS dyskontują wpływ pierwszej podwyżki stóp w okresie trzech lat. Obligacje PKN Orlen zapadające w kwietniu 2020 r. wyceniane są na 106 proc. wobec 108 proc. przed miesiącem — to najbardziej jaskrawy przykład reakcji inwestorów z Catalyst na wydarzenia na światowych rynkach.

W przypadku papierów PCC Rokita (wszystkie mają stałe oprocentowanie) nie widać gwałtownych ruchów — obligacje należą do inwestorów detalicznych, którzy nie lubią się z nimi rozstawać (jak na emisje publiczne płynność jest skromna) i mogą nie widzieć takiej potrzeby, skoro bez względu na to, kto jest prezydentem USA i tak co kwartał otrzymają należne odsetki.

W poniedziałek rozpoczynają się zapisy na nowe — oferowane publicznie — obligacje Ghelamco i będziemy mogli się przekonać, czy sytuacja na światowych rynkach wywarła wpływ na inwestorów i czy popyt na obligacje firm rośnie, maleje czy też może się nie zmienia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda, Obligacje.pl

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nie tylko wina Trumpa