Nie warto nabierać wody w usta

Kamil Zatoński
10-01-2005, 00:00

„PB” wyjaśnia, o czym mogą mówić spółki idące na giełdę, a co musi pozostać tajemnicą do chwili opublikowania prospektu.

Tematem 10 debaty z cyklu „Z Pulsem na giełdę” była akcja informacyjna. Szefom spółek planujących wejście na warszawską giełdę i pracownikom agencji public relations zawiłości prawne wyjaśniał Zbigniew Mrowiec, wiceprzewodniczący ds. prawnych Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG).

Od kiedy nadzór?

— Trzeba wyraźnie oddzielić okres, kiedy spółka nie ubiega się jeszcze o wejście do publicznego obrotu, i moment, kiedy w KPWiG zostaje złożony wniosek o dopuszczenie do obrotu. Od tej chwili spółka podpada pod regulacje ustawowe — zaznaczył Zbigniew Mrowiec.

Wcześniej jednak tylko od spółki zależy, czy i w jakim zakresie zechce informować potencjalnych inwestorów o działalności, planach i wynikach. Zgodnie z ustawą Prawo o publicznym obrocie papierami wartościowymi, akcja informacyjna dotycząca sprzedaży papierów może być prowadzona nie wcześniej, niż po złożeniu do KPWiG wniosku o dopuszczenie do publicznego obrotu. Akcja ta podlega ścisłej kontroli komisji: nie później niż na 10 dni roboczych przed jej rozpoczęciem, harmonogram i treść materiałów informacyjnych musi się znaleźć na biurkach urzędników komisji.

— Trzeba zwrócić uwagę, że ustawa mówi o szczegółowych informacjach o subskrypcji czy sprzedaży w pierwszej ofercie publicznej — mówił Zbigniew Mrowiec.

Co oznacza „szczegółowe”? Chodzi tu na przykład o wielkość transz dla poszczególnych grup inwestorów i tryb sprzedaży akcji.

— Do publicznej wiadomości nie mogą być przekazywane fragmenty żywcem wyrwane z prospektu. Nie widzę jednak przeszkód, by firma przedstawiała podstawowe wyniki finansowe, szacunkową wartość oferty. Ostrożniej trzeba postępować przy prezentacji prognoz — dodaje wiceprzewodniczący KPWiG.

— Radziłbym też, by spółka powstrzymywała się przed spekulacjami na temat daty dopuszczenia do publicznego obrotu. Czasem bowiem obraca się to przeciwko samej spółce, bo brak decyzji w oczekiwanym przez nią terminie może być negatywnie odebrany przez rynek. Zwłaszcza że o przesunięciu decyzji komisji decydują raczej kwestie merytoryczne — ostrzegał Zbigniew Mrowiec.

Jak odeprzeć atak?

Przedstawiciele branży public relations dopytywali także o sposoby ochrony prawnej przed atakami na spółkę przeprowadzającą ofertę publiczną. Zdarzało się, że w gorącym dla spółki okresie publikowano informacje i opinie dla nich nieprzychylne. Przykładem jest choćby raport CR Media nt. Brokera FM czy analizy tzw. niezależnych analityków (Hoop i TVN).

— Media bardzo chętnie opisują takie analizy. To akurat opisuje się bardziej obszernie, niż pozytywne informacje o spółce. Tym trudniej się przed tym bronić — mówiła Eliza Misiecka z agencji Rowland Communications.

— Takie raporty można oceniać z punktu widzenia przepisów o rekomendacjach. A te mogą wydawać tylko podmioty prowadzące działalność maklerską. Po wtóre — podawanie informacji, które znacząco różnią się od treści prospektu, może być uznane za próbę manipulacji — odpowiadał Zbigniew Mrowiec.

Co się zmieni

Już w lipcu w regulacjach prawnych mogą nastąpić zmiany.

— Mniejsze będzie ryzyko uznania jakichś informacji za akcję promocyjną. Komisja będzie przede wszystkim sprawdzać, czy w danym komunikacie występują jakiekolwiek elementy mogące sugerować reklamę sprzedaży akcji — wyjaśnia wiceprzewodniczący KPWiG.

Zmieni się też tryb kontroli: w tej chwili komisja bada materiały przed ich publikacją.

— Nowe regulacje zakładają kontrolę post factum — mówi Zbigniew Mrowiec.

A to oznacza, że spółki będą musiały bardziej się pilnować.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nie warto nabierać wody w usta