Nie zabierajcie odpisów VAT

Jarosław Królak
opublikowano: 31-07-2009, 00:00

Ograniczenie odpisów to hipokryzja — twierdzą eksperci. Ale wygląda na to, że ich żale będą próżne.

Eksperci biją w rząd za zamach na auta z kratką

Ograniczenie odpisów to hipokryzja — twierdzą eksperci. Ale wygląda na to, że ich żale będą próżne.

We wtorek Rada Ministrów przyjęła wniosek ministra finansów w sprawie wystąpienia do Rady Unii Europejskiej o zgodę na wprowadzenie nowych ograniczeń w odliczaniu podatku VAT od tzw. pojazdów z kratką. Rząd chce zabrać firmom pełny odpis VAT od zakupu takich aut i ograniczyć go do 60 proc. podatku, ale nie więcej niż 6 tys. zł. Odliczanie VAT od paliw do pojazdów o masie do 3,5 tony chce zaś zawiesić na trzy lata.

— Rząd robi wszystko, aby nie wykonać korzystnego dla podatników wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS) z grudnia 2008 r. Zamiast wprowadzić zmiany w ustawie, próbuje wszelkimi sposoba- mi ominąć wyrok i powró- cić do stanu prawnego sprzed jego wydania, aby ściągać od firm wyższe podatki — mówi Jerzy Martini, doradca podatkowy z Baker McKenzie.

Jego zdaniem, to nic innego jak przejaw hipokryzji. Niedawno rząd zapewniał bowiem, że w najbliższym czasie nie będzie żadnych podwyżek podatków.

Pełna dezinformacja

Prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów, wskazuje, że mamy do czynienia z dezinformacją ze strony Ministerstwa Finansów i rządu.

— Rząd argumentuje, że chce ograniczyć odliczenia VAT od aut z kratką do takiego samego poziomu, jaki rzekomo dotyczy samochodów osobowych. To czysta mistyfikacja. W swoim wyroku ETS nie odniósł się ani do aut z kratką, ani do osobowych. Wprowadzone w 2004 r. ograniczenia w odliczaniu podatku uznał za niezgodne z prawem UE i dlatego żadne ograniczenia nie obejmują także aut osobowych — mówi prof. Modzelewski.

Nasi rozmówcy domyślają się, że rząd zapewne powoła się na art. 177 dyrektywy, który pozwala wprowadzić pewne ograniczenia w odliczaniu VAT w razie wyjątkowo złej sytuacji gospodarczej danego kraju.

— To też byłaby hipokryzja, bo przecież rząd ciągle uspokaja, że sytuacja Polski jest relatywnie niezła w porównaniu z innymi krajami. To będzie ciekawe, gdy poprosi o zgodę Radę UE, powołując się na szalejący kryzys i złą sytuację gospodarczą naszego kraju — mówi były wiceminister finansów.

Jerzy Martini też się dziwi.

— Byłoby to jeszcze zrozumiałe, gdyby z takim wnioskiem wystąpiły takie kraje, jak np. Łotwa, Litwa, Estonia, Islandia czy Hiszpania, w których kryzys dokonuje spustoszenia. Ale Polska? Przecież rząd od dłuższego czasu twierdzi, że radzimy sobie dobrze z kryzysem — mówi Jerzy Martini.

PO-PiS-owe grzechy

Witold Modzelewski uważa — podobnie jak przedstawiciele rządu — że w Polsce kryzysu gospodarczego nie ma.

— Można mówić o spowolnieniu gospodarczym. Jednak mamy kryzys finansów publicznych. Z podatku VAT może zabraknąć w tym roku nawet 24 mld zł. To stan katastrofy — zauważa profesor.

Skąd się wziął?

— Od czasu rządów PiS następowało rozszczelnianie systemu fiskalnego. Wprowadzono szereg przepisów pozwalających na unikanie płacenia podatków. Ta tendencja została utrzymana za obecnego rządu. Naliczyłem 70 takich regulacji, przez które wyciekają pieniądze z budżetu — dodaje były wiceminister finansów.

Za błędy polityków jak zwykle zapłacą przedsiębiorcy. Nasi rozmówcy uważają niestety, że rząd dopnie swego i ograniczy odliczanie VAT od aut.

Próbowaliśmy uzyskać komentarz od Macieja Grabowskiego, wiceministra finansów. Bez skutku.

1,3

mld zł Tyle rząd miałby zaoszczędzić na zmianach w VAT.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu