Nie zawsze najdalej znaczy najatrakcyjniej

Dorota Czerwińska
opublikowano: 14-08-2009, 00:00

Kolejne szkolenie, kolejna konferencja — nuda. Co innego atrakcyjna podróż, zafundowana przez firmę.

W trudnych czasach

nie warto rezygnować z motywowania

Kolejne szkolenie, kolejna konferencja — nuda. Co innego atrakcyjna podróż, zafundowana przez firmę.

W czasie kryzysu niektóre firmy zrewidowały również swoje budżety szkoleniowe. Cięcia dotyczą szkoleń merytorycznych, ale i wyjazdów motywacyjnych (incentive travel). Jednak są przedsiębiorstwa, które rozumieją, że paradoksalnie jest to moment, w którym pracownicy szczególnie potrzebują tego typu aktywności.

— Incentive travel jest ważnym elementem systemu motywacyjnego w naszej firmie. Co roku organizujemy dla pracowników wyjazdy w formie pikników z elementem gier integracyjnych, takich jak paintball, quady czy inne. Ich zadaniem jest dać pracownikom poczucie, że firma zapewnia im niepowtarzalne doświadczenia, a jednocześnie spełniają one funkcję integracyjną, znacznie poprawiając atmosferę pracy — mówi Agnieszka Żmijko, HR manager Grupy BLStream.

Przyznaje ona, że w związku z obecnym spowolnieniem gospodarczym firma miała dylemat, czy nie zrezygnować z tego typu motywowania, jednak postawa pracowników przekonała szefów, że warto nadal organizować takie wyjazdy, nadając im jedynie skromniejszą formę.

— Niektórych motywują wyłącznie np. czynniki finansowe, ale z naszego doświadczenia wynika, że w przypadku większości pracowników wyjazdy motywacyjne i integracyjne odgrywają ważną rolę w zachęcaniu do efektywnej pracy oraz budowaniu lojalności wobec firmy — twierdzi Agnieszka Żmijko.

Podobnego zdania jest Krzysztof Michniewicz, główny menedżer Incentive Concept Poland, organizator tego typu wyjazdów. Lepszym rozwiązaniem niż całkowita rezygnacja z wyjazdów motywacyjnych i fundowanych w nagrodę za wyniki pracy, jest zastąpienie ich tańszymi wariantami.

—Motywowanie pracowników, zachęcanie ich do walki o lepsze wyniki nie powinno być całkowicie wykreślone z budżetu i strategii zarządzania, szczególnie, że można robić wszystko co do tej pory tylko taniej. Zamiast dalekich egzotycznych kierunków można wybrać bliskie i stosunkowo tanie kraje basenu Morza Śródziemnego, a program dostosować do mniejszego budżetu — dodaje Michniewicz.

Nie rezygnujcie

Jego firma stara się udowadniać klientom, że trudności gospodarcze to dobry moment na inwestowanie w budowanie relacji z pracownikami i partnerami biznesowymi. Dlaczego? Bo jest to jedna z form skutecznego zwiększania efektywności biznesowej przedsiębiorstw.

— W naszej opinii skuteczny program incentive to nie jest program, który dostarczy tylko pozytywnych wspomnień uczestnikom, ale przełoży się na realizację postawionych przed nimi celów. Każdy projekt jest poprzedzony szeroką analizą m.in. tego, kto jest uczestnikiem wyjazdu, jakie ma doświadczenia i oczekiwania, jakie są cele firmy realizującej wyjazd motywacyjny. Miejsce jest jednym z elementów gwarantujących powodzenie, składających się na dobry wyjazd, ale nie jest jedynym. Program, atrakcje podczas wyjazdu — to wszystko decyduje o popularności i skuteczności takiego projektu — twierdzi Michniewicz.

Maciej Ogieniewski, managing director Business Travel Entertainment, również przestrzega przed zupełną rezygnacją z programów motywacyjnych.

— Nie wolno traktować ich jako koszt, lecz należy patrzeć jak na inwestycję. Na szczęście wielu z naszych stałych, jak i nowych klientów zdaje sobie z tego sprawę, co udowadniają odmrożone w drugim półroczu budżety — mówi Maciej Ogieniewski.

Niezależnie od sytuacji

Z incentive travel nie rezygnuje firma Epicor Software. Jedną z praktykowanych przez nią niezależnie od sytuacji gospodarczej form motywacji jest przynależność do "President’s Club" — prestiżowego grona pracowników osiągających najlepsze wyniki. Co roku do grupy nagrodzonych kwalifikują się osoby, dzięki którym firma osiąga najwyższe przychody np. handlowcy, pre-sales (pracownicy, do obowiązków których należy m.in. przygotowanie procesów sprzedaży) czy konsultanci.

— Wyjazdy dla najlepszych w ramach programu motywacyjnego "President’s Club" organizowane są w atrakcyjnych, zwykle egzotycznych miejscach, takich jak Hawaje czy Meksyk, gdzie wyróżnieni pracownicy mają do dyspozycji hotele o najwyższym standardzie, np. Four Seasons, i mnóstwo atrakcji na miejscu — od lotów helikopterem po rejsy łodziami motorowymi — mówi Marcin Sokołowski, senior marketing manager, EMEA Programs, Epicor Software Poland.

Co ważne, oprócz tych rozrywek, pracownicy mają okazję, by poznać i porozmawiać z najwyższym szczeblem kierownictwa — prezesem i zarządem — co jest elementem integracyjnym w działającej globalnie korporacji. Na wyjazd w ramach "President’s Club" pracownicy mogą zabrać osoby towarzyszące.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu