Niecodzienny i niepozorny

Marcin Bołtryk
01-06-2006, 00:00

Śmiały wygląd, wyjątkowa gama silników i udoskonalony układ jezdny — to nowy Saab 9-5.

Trudno w to uwierzyć, ale Saab 9-5 debiutował na rynku w 1997 r. i od tamtego czasu nie przechodził praktycznie żadnych modyfikacji. W przypadku większości samochodów taki czas bez zmian oznacza… śmierć modelu, ale nie w przypadku Saaba. Zdecydowanie najbardziej cenioną cechą tej marki jest, oprócz bezpieczeństwa, właśnie jej konserwatyzm. Dlatego zwolennicy Saaba nie oczekują częstych zmian i kolejnych generacji swoich ulubionych modeli.

Nie pasuje

Nowy Saab 9-5 nie jest wcale kolejną generacją tego modelu. Styliści tej marki doszli do wniosku, że skoro nie ma potrzeby robienia rewolucji, to jej nie będzie. Swoją flagową limuzynę poddali zatem jedynie kilku odmładzającym zabiegom. Zupełnie nowy jest przód auta, wzorowany na koncepcyjnym modelu 9-X. Auto wygląda teraz nieco mniej konserwatywnie, a bardziej sportowo, choć oczywiście o drastycznych zmianach nie ma mowy. Delikatnie zmieniono również tył samochodu. Zupełnie nowa jest także deska rozdzielcza i materiały wykończenia wnętrza. Oczywiście kokpit nadal nie pozostawia wątpliwości, w jakim aucie siedzimy, ale trudno już odmówić mu nowoczesności.

Oglądając całość można jednak odnieść wrażenie, że zmiany zostały wprowadzone trochę na siłę. Dowód? Zmieniono przód, który wcale się nie zestarzał. Przekonstruowano tablice przyrządów i wskaźników, a przyciski do opuszczania szyb pozostawiono w starym miejscu — między fotelami. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby takie ich usytuowanie było wygodne. Tymczasem zarówno w Sabbie 9-5 sprzed zmian, jak i w tym po, otwierając szybę ryzykuje się zwichnięcie nadgarstka. Na szczęście wskutek zmian nie ucierpiał ponadczasowy styl Saaba — tego konstruktorom i stylistom nie można by już wybaczyć.

Diabelskie oblicze

Saabowi poprawiono układ jezdny, aby nadać mu jeszcze bardziej sportową charakterystykę. Testowy egzemplarz napędzany był najmocniejszym dostępnym w tym modelu, turbodoładowanym silnikiem o pojemności 2,3 litra. Daje on do dyspozycji aż 260 KM i z 5-biegowym automatem rozpędza auto do setki w 8,2 sekundy.

Wszystko co najlepsze kryje się jednak pod maską auta. Na zewnątrz widać „mocarstwowy” przód, we wnętrzu saabowską toporność i nie najlepsze plastiki, ale za to pod maską ... Aby poznać prawdziwą twarz modelu 9-5, wystarczy wcisnąć gaz. Można to robić bez obaw, bowiem auto naprawdę niewiele wymaga od kierowcy. Wystarczy usiąść, zapiąć pas i… trzymać się kierownicy. Auto samo ruszy i samo zmieni biegi. Tylko mandatów za przekroczenie prędkości samo nie zapłaci, a o nie bardzo łatwo. Saab 9-5 to jeden z tych zwykłych, nieco nudnawych sedanów z drugim dnem. Potrafi dostarczyć wielu czysto wyścigowych emocji. Zawieszenie i układ kierowniczy nawet na chwilę nie dają kierowcy poczucia utraty kontroli nad autem.

Za to niecodzienne auto trzeba zapłacić ponad 203 tys. zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Niecodzienny i niepozorny