Niedźwiedzie przeszły do ostrożnej kontry

WST, MarketWatch
opublikowano: 20-01-2010, 22:06

Optymizm, jaki gwałtownie objawił się we  wtorek na Wall Street, kolejnego dnia równie szybko wyparował. W efekcie indeksy, w trakcie sesji, spadały najmocniej od listopada. W drugiej połowie dnia część strat została odrobiona.

Nagłe pogorszenie nastrojów na amerykańskich parkietach zawdzięczaliśmy kilku istotnym elementom.

Pierwszym są obawy o rozwój wypadków w Chinach, które podejmują kolejne działania w celu schłodzenia gwałtownie rozwijającej się gospodarki. Istnieją uzasadnione obawy, że spadek popytu ze strony tamtego rynku doprowadzi do spowolnienia ożywczego trendu w światowej gospodarce, lub co gorsze, sprowadzi ją ponownie w recesyjne obszary.

Kolejnym ważnym czynnikiem były dane makro, które były niejednoznaczne w odbiorze. Szczególnie jeśli chodzi o wyniki notowane na rynku nieruchomości. Z jednej bowiem strony liczba rozpoczętych budów nowych domów okazała się w grudniu niższa niż zakładały prognozy (spadek o 4 proc. do 557 tys., być może miały na to też wpływ nienajlepsze warunki atmosferyczne.) o tyle liczba wydanych pozwoleń na budowę zaskoczyła bardzo silnym wzrostem do 653 tys. wobec oczekiwań na poziomie 585 tys.

Nerwowość rynku pogłębiały kolejne rezultaty kwartalne spółek. W środę „chwaliły” się nimi przede wszystkim banki. I znów można mówić o dziwnym zachowaniu inwestorów. Rezultaty giganta komputerowego IBM, który wypracował może nie super dobre, ale co najmniej akceptowalne wartości (i zapowiedział że tegoroczny zysk będzie lepszy od wcześniej zakładanego) zostały przyjęte bez entuzjazmu, z kolei słabe dokonania Bank of America (strata rzędu 5,2 mld USD, wyższa od prognoz analityków) zostały odebrane z uznaniem, na co wskazywał rosnący kurs akcji.

Powodów do zadowolenia swoimi rezultatami nie dał również inny potentat rynku finansowego Morgan Stanley. Co prawda bank miał zysk wysokości 14 centów na akcję, ale powszechne oczekiwania wskazywały na wartość rzędu 41 centów na akcję.

Przecena na rynku surowcowym odcisnęła oczywiście  swoje piętno na notowaniach koncernów wydobywczych i paliwowych.

Na finiszu sesji indeks Dow Jones tracił 1,14 proc., S&P500 zniżkował o 1,06 proc. zaś Nasdaq opadał o 1,26 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: WST, MarketWatch

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane