Niemcy chwalą polskie bułeczki z Kowalowa

Polska Agencja Prasowa SA
30-04-2005, 11:57

Osiem sklepów z pieczywem w miejscowościach niemieckiego pogranicza i powiększające się grono niemieckich klientów chwalących smak i cenę polskich wypieków - to osiągnięcia piekarza Andrzeja Udzieli z Kowalowa w Lubuskiem. A wszystko dzięki wejściu Polski do Unii Europejskiej.

Osiem sklepów z pieczywem w miejscowościach niemieckiego pogranicza i powiększające się grono niemieckich klientów chwalących smak i cenę polskich wypieków - to osiągnięcia piekarza Andrzeja Udzieli z Kowalowa w Lubuskiem. A wszystko dzięki wejściu Polski do Unii Europejskiej.

"Przyznaję, że przed 1 maja 2004 roku miałem obawy, że to Niemcy zaleją nasz rynek. Stało się inaczej. Ekspansji dużych koncernów zza Odry nie widać. Moja decyzja o próbie wejścia na tamtejszy rynek okazała się trafiona w dziesiątkę" - powiedział Udziela w rozmowie z PAP.

Pan Andrzej mieszka w Kowalowie 15 km od granicznych Słubic w Lubuskiem. Od 13 lat ma tam piekarnie i cukiernię. Do czasu wejścia Polski do UE swoje wyroby sprzedawał głównie marketom w przygranicznych miejscowościach. Bułki, chleb i wyroby cukiernicze często kupowali tam także Niemcy.

Pierwszą próbę wejścia na niemiecki rynek podjął w 1996 roku. We Frankfurcie nad Odrą - wspólnie ze znajomą gorzowianką z niemieckim obywatelstwem - założył sklep. Pieczywo sprzedawało się dobrze, ale protestowali niemieccy handlowcy i piekarze. Kiedy wskutek tego sklep zaczęły krytykować lokalne media, po dwóch miesiącach został zamknięty.

Przedsiębiorca z Kowalowa nie zamierzał jednak rezygnować z szansy, jaką było zapowiadane wejście naszego kraju do UE. Już rok wcześniej postanowił, że spróbuje wejść bezpośrednio na niemiecki rynek. W tym celu wziął duży kredyt i zmodernizował swój zakład, by spełniać wszelkie obowiązujące w UE wymogi.

"Wcześniej, jak pokazało doświadczenie, było to bardzo trudne. Procedura na granicy i formalności były skuteczna barierą. Po pierwszym maja, kiedy rynek niemiecki został dla nas otwarty, większość z tych problemów przestała istnieć. Wówczas byłem już dobrze przygotowany od strony technicznej i mogłem zacząć zdobywanie niemieckich klientów" - powiedział Udziela.

Dziś w kilku miejscowościach niemieckiego pogranicza działa osiem sklepów firmowych pana Andrzeja. Jak przyznaje, od razu zyskał klientów, którzy chwalą sobie i smak jego wypieków, i ich cenę - znacznie niższą niż w Niemczech. Ma już spore grono stałych klientów i planuje otworzyć kolejne trzy sklepy.

Polski piekarz podkreśla, że kontrole służb sanitarnych odbywają się regularnie, ale wypadają korzystnie.

Zdaniem Udzieli, stosunek Niemców do Polaków po pierwszym maja 2004 roku wyraźnie się zmienił. "Wiadomo, jakie stereotypy krążyły w Niemczech o Polsce i Polakach. Myślę, że po naszym wejściu do UE Niemcy czują się w Polsce dużo pewniej i bezpieczniej" - powiedział.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Niemcy chwalą polskie bułeczki z Kowalowa