Niemcy to za mało

  • Przemysław Kwiecień
opublikowano: 21-09-2012, 00:00

Komentarz XTB

Opublikowany wczoraj indeks PMI pokazał, że aktywność w niemieckim przemyśle wzrosła drugi miesiąc z rzędu. Jakkolwiek indeks jest nadal poniżej bariery 50 pkt, która teoretycznie oddziela wzrost od kurczenia się przemysłu, jest on zarazem na poziomie najwyższym od marca. Czy to oznacza, że niemiecka gospodarka w najbliższych miesiącach się ożywi, wyciągając Europę z kłopotów?

Niestety, prawdopodobnie nie. Niemieckie dane stanowią wyjątek na tle fatalnych danych z Francji, słabych z Chin i USA. Niemiecka gospodarka nadal radzi sobie względnie dobrze dzięki konkurencyjności, która w pierwszej połowie tego roku została wsparta silnym osłabieniem euro. Analiza danych o obrotach handlowych Niemiec nie pozostawia wątpliwości — przemysł w tym kraju funkcjonuje dzięki lawinowo rosnącym dostawom poza Unię Europejską, do której ciągle trafia jednak ponad połowa eksportu.

Poza UE najważniejszymi partnerami są USA i Chiny, w mniejszym stopniu producenci ropy i inne kraje azjatyckie. Eksport w tych kierunkach dotychczas rósł w tempie 20-30 proc. rocznie, podczas gdy do krajów UE malał. Na największym dla Niemiec rynku nic na lepsze w najbliższych miesiącach się nie zmieni. Kraje te, toczące w większości przypadków nierówną walkę o redukcję deficytów przy kurczącym się lub pełzającym PKB, liczą właśnie na popyt z Niemiec.

Problem w tym, że zarówno w Chinach, jak i w USA wzrost gospodarczy również spowalnia. W największej gospodarce świata polityka pieniężna pomaga rynkowi nieruchomości podnosić się z kolan, ale proces ten przebiega powoli. W polityce fiskalnej (tzw. fiscal cliff) jest natomiast zagrożenie mniejszego bądź większego zaciskania pasa.

W Chinach podejmowane są próby pobudzenia gospodarki, jednak na razie nie przyniosły satysfakcjonujących rezultatów. Chińczycy muszą wybierać pomiędzy spowolnieniem a podtrzymaniem wzrostu kosztem ryzyka twardego lądowania w 2013 lub 2014 r. Można odnieść wrażenie, że władze w Pekinie starają się jedynie amortyzować spowolnienie wzrostu, a nie (wzorem 2009 r.) doprowadzić do ekspansji.

Z rynkowego punktu widzenia sytuacja wydaje się jasna. Pomimo lepszych danych z Niemiec ogólny obraz makroekonomiczny nie pasuje do wycen wykreowanych na fali euforii związanej z działaniami banków centralnych — tak w przypadku rynków akcji, jak i EUR/USD czy nawet złotego. Dostosowanie do rzeczywistości w tym roku „zakłócić” może chyba tylko zdecydowany interwencjonizm ze strony Chin.

Niemieckie dane stanowią wyjątek na tle fatalnych danych z Francji, słabych z Chin i USA. Niemiecka gospodarka nadal radzi sobie względnie dobrze dzięki konkurencyjności, która w pierwszej połowie tego roku została wsparta silnym osłabieniem euro.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PRZEMYSŁAW KWIECIEŃ główny ekonomista XTB

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy