Niemcy złapią oddech w końcu roku

RAV
opublikowano: 10-06-2009, 00:00

Zza Odry płyną niepokojące wieści. Hamuje produkcja przemysłowa i eksport. Eksperci pocieszają, że ożywienie przyjdzie, ale później.

Zza Odry płyną niepokojące wieści. Hamuje produkcja przemysłowa i eksport. Eksperci pocieszają, że ożywienie przyjdzie, ale później.

Nadzieja na szybkie wyjście Niemiec z recesji powoli odchodzi w niepamięć. Wczoraj resort gospodarki poinformował, że w kwietniu produkcja przemysłowa skurczyła się o 1,9 proc. m/m. To znacznie gorszy wynik niż prognozowali ekonomiści, którzy liczyli na 0,3-procentowy wzrost. W ujęciu rocznym produkcja też wypadła blado. Zmniejszyła się o 21,6 proc. po spadku o 20,2 proc. w marcu.

— Dane wskazują jednoznacznie, że nie można zbyt szybko wpadać w optymizm — uważa Carsten Brzeski, ekonomista ING Groep w Brukseli.

Potwierdza to Maja Goettig, główna ekonomistka Banku BPH.

— Dane z realnej gospodarki pokazują, że nie możemy liczyć na szybką poprawę — ocenia ekonomistka.

Jej zdaniem, możliwe, że niemiecka produkcja dobija do dna, ale istnieje ryzyko, że w kolejnych miesiącach możemy zaobserwować większe spadki.

To niejedyne złe dane zza Odry. Z wyliczeń niemieckiego urzędu statystycznego wynika, że w kwietniu zmniejszył się eksport — o 4,8 proc. m/m, po wzroście o 0,3 proc. w marcu. Dane zaskoczyły ekonomistów, którzy spodziewali się zaledwie 0,1-procentowego spadku. Od początku roku niemiecki eksport zanurkował o aż 28,7 proc. r/r.

— Trzeba jednak pamiętać, że drastyczny spadek wynika po części ze szczególnie wysokiego poziomu danych bazowych, do których się odnosimy. W pierwszym półroczu 2008 r. eksport Niemiec bił rekordy — uspokaja Lars Bosse, dyrektor generalny Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Zdaniem ekonomistów, złe informacje płynące zza Odry sugerują, że ożywienie w niemieckiej gospodarce nastąpi nieco później.

— Prawdopodobnie na przełomie roku — szacuje Mateusz Mokrogulski, analityk Banku BGŻ.

Podobnego zdania jest Maja Goettig, która uważa, że w IV kwartale do niemieckich firm może napłynąć większa liczba zamówień przemysłowych.

— A to dobrze wróży również polskim przedsiębiorcom — zapewnia Maja Goettig.

Najwięcej na rosnącym popycie na niemieckie towary skorzystają polscy poddostawcy.

Z jakich branż? Tego analitycy nie podejmują się prognozować.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: RAV

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy