Niemoc wśród gigantów, średniaki nadal górą

Artur Szymański
opublikowano: 26-01-2007, 00:00

Czwartkowa sesja pozostawiła po sobie złe wrażenie. Z każdym kolejnym dniem sytuacja posiadaczy akcji pogarsza się. Po raz drugi z kolei inwestorom nie udało się do finiszu sesji utrzymać WIG20 na plusie, choć zyskiwał na wartości przez ponad sześć godzin.

Ostatnie trzy kwadranse były jednak tragiczne. Obrońcy rynku odpuścili po spadkowym otwarciu sesji na Wall Street. Nerwy puściły i ruszyła lawina sprzedaży, która zniosła indeks największych spółek do poziomu 3398,87 pkt, o 0,76 proc. niżej niż na środowym zamknięciu.

Szczęście, że nie doszło do pogłębienia wtorkowego dołka 3389,61 pkt. Spadek zatrzymał się zaledwie 9,3 pkt nad minimum tygodnia, było więc bardzo niebezpiecznie. Nie jest to jednak jakieś szczególnie ważne wsparcie. Dużo istotniejsze znajduje się na poziomie 3336 pkt. Wynika ono z dolnego ograniczenia luki hossy z 18 stycznia. Na razie WIG20 znajduje się jeszcze 1,9 proc. powyżej tej bariery. Dopóki utrzymuje się powyżej niej, trzeba mówić o trendzie wzrostowym, a wydarzenia ostatnich czterech sesji klasyfikować jako korektę. WIG20 od szczytu 3457,94 z 19 stycznia cofnął się zaledwie o 1,7 proc.

Niemocą na rynku akcji gigantów nie przejmują się inwestorzy średnich spółek. MIDWIG poszedł w górę o ponad 0,5 proc., do 4120,59 pkt. Rekord z 18 stycznia jest bardzo blisko. Brakuje do niego tylko 0,18 proc. Świetny dzień mieli akcjonariusze spółek budowlanych. Subindeks WIG-Budownictwo zwyżkował aż o 4,25 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy