Niepewność bije w Wojasa

Kamil Zatoński
opublikowano: 12-03-2008, 00:00

Znany producent obuwia celuje w 13,5 zł za akcję. To sporo

Jutro rozpoczynają się zapisy na akcje nowotarskiego Wojasa, producenta i dystrybutora obuwia. W transzy otwartej dostępny będzie 1 mln z 3,35 mln oferowanych. Zarząd poda dziś cenę emisyjną. Biorąc pod uwagę niepewną sytuację na giełdzie, a także wyniki spółki i (w konsekwencji) jej wskaźniki, można się spodziewać, że zostanie ona ustalona na poziomie niższym od maksymalnego (13,50 zł). Nawet oferujący — DM Amerbrokers — wycenił walory firmy na 11,70 (metodą porównawczą) i ma 13 zł (metodą zdyskontowanych przepływów pieniężnych).

Przy cenie emisyjnej 13,50 zł wskaźnik cena do szacunkowego zysku z 2007 r. sięga 38, a dla prognozy na 2008 r. spada do i tak wysokich 28,5. Te same wskaźniki dla NG2 wynoszą 28 i 21, a dla LZPS Protektor — 39,2 (nie ma dostępnych prognoz na 2008 r.). Wojas jest też wyżej wyceniany, jeśli wziąć pod uwagę inne wskaźniki, takie jak EV/EBIT czy stosunek kapitalizacji do przychodów. Tymczasem krajowi inwestorzy oczekiwaliby raczej dyskonta wobec konkurentów, a nie premii.

Strategia Wojasa na lata 2008-10 nie zaskakuje, bo w tego typu spółce nie może. Zakłada głównie wzrost sieci sprzedaży oraz zwiększenie mocy produkcyjnych. Liczba sklepów ma wzrosnąć dzięki przejęciu za 8 mln zł spółki Wojas Trade (WT), kontrolowanej przez małżeństwo Wojasów. Co ciekawe, przynosiła ona do tej pory symboliczny zysk (2 tys. zł w całym 2006 r., przy 36,1 mln zł przychodów), co można wytłumaczyć kosztami ekspansji rynkowej. W tej chwili sieć WT składa się z 65 placówek. Część pieniędzy z emisji (20-23 mln zł) pójdzie na podwyższenie kapitału tej spółki, dzięki czemu w tym roku liczba sklepów zwiększy się o 11, a w kolejnych dwóch latach w sumie o 34 (do 110). Stopniowo wygaszana będzie współpraca z innymi dystrybutorami. Wojas chce też wyjść |za granicę: planuje otworzyć 20-30 sklepów w krajach ościennych, ale zamiary te są na razie dość ogólne. Z kolei za 13 mln zł zamierza postawić nową halę produkcyjną, rozbudować i zmodernizować park maszynowy oraz zinformatyzować system zarządzania i produkcji. Wesprze też dział wzorniczy.

Zarządowi negocjacji o wysoką cenę nie ułatwiają też wyniki z 2007 r., kiedy odnotowano spory spadek sprzedaży i zysków. Inna sprawa, że rezultaty 2006 r. były wyjątkowo wysokie dzięki — jak tłumaczy Wiesław Wojas — ekstraprzychodom z kontraktów specjalnych. W ubiegłym roku ich brakowało, ale w kolejnych latach można się spodziewać, że jednorazowe, intratne zlecenia będą się pojawiać.

Warto też spojrzeć na zamieszczone w prospekcie emisyjnym wyniki pro forma z pierwszego półrocza 2007 r. Pokazują one skutki konsolidacji spółki Wojas Trade. Są one negatywne na poziomie wyniku operacyjnego (wyniósłby 0,79 mln zł, wobec jednostkowego EBIT, równego 1,4 mln zł) i wyniku netto (0,48, wobec 1,21 mln zł). Można oczekiwać, że koszty rozwoju sieci będą przez jakiś czas negatywnie wpływać na wyniki finansowe. A im dłuższy będzie okres dochodzenia przez poszczególne sklepy do zakładanej rentowności, tym obciążenia po stronie kosztów będą większe. To ryzyko związane z działalnością firm z branży, podobnie jak niebezpieczeństwo nietrafienia w gusta klientów. Należy mieć nadzieję, że Wojas bardzo ostrożnie formułował swoje prognozy.

9,00-13,50

zł.Taki jest przedział cenowy akcji Wojasa. Ostateczną cenę emisyjną poznamy dzisiaj. Zostanie ustalona na podstawie deklaracji nabycia akcji, przyjętych w zakończonym we wtorek book buildingu.

Doradcy noszą jego buty

„Puls Biznesu”: Jak prze- biegają spotkania z inwestorami?

Wiesław Wojas, założyciel i prezes Wojasa: Niektó- rzy zarządzający przychodzą na spotkania w naszych butach. Widać zainteresowa- nie, choć oczywiście sytua- cja na rynku nie ułatwia nam rozmów.

Dlaczego spółka Wojas Trade do tej pory praktycznie nie wykazywała zysku?

Firma jest w trakcie budowy. Ponosi wysokie koszty otwierania kolejnych sklepów. Na dziś więc osiąga słabsze wyniki, ale założenie jest takie, by dzięki rosnącej sieci sprzedaży lepsze rezultaty uzyskiwać na poziomie grupy. Potrzeba 12-16 miesięcy, by sklep osiągnął docelowy poziom rentowności.

Czy na ten rok planujecie zwiększenie nakładów na promocję?

Sięgną one 3-5 proc. obrotów, więc będą znacząco wyższe niż w poprzednim roku. Reklamowaliśmy się dotąd głównie przez sport. Teraz ciężar przeniesiemy na reklamę w mediach.

Dlaczego stopniowo ograniczana będzie współpra-ca z innymi dystrybuto- rami?

Chodzi głównie o to, by w jednej miejscowości czy centrum handlowym nasz firmowy salon nie konkurował z dystrybutorem. Być może zresztą nowe sklepy będziemy uruchamiać we współpracy z dotychczasowymi partnerami.

Czy spółka ma w Nowym Targu jakieś nieruchomości, które mogłaby ewentualnie spieniężyć?

Nie. Wszystkie są wykorzystywane w celach produkcyjnych i magazynowych.

Kamil Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu