Niepokoją mnie kadry z partii Andrzeja Leppera

Magdalena Wierzchowska
26-07-2006, 00:00

Wiceminister kultury przyznaje: nie o takie osoby w mediach publicznych mi chodziło. Wciąż jednak wierzy, że będzie dobrze.

Miało być bez parytetów partyjnych i profesjonalnie. Wyszło jak zawsze. Praktycznie codziennie media informują o kolejnych skandalach i wątpliwych kwalifikacjach niedawno powołanych członków rad nadzorczych i zarządów mediów publicznych, wybieranych w pośpiechu przez partie, w których ławka kadrowa jest bardzo krótka.

Nie tak miało być

Tymczasem zerwanie z takimi praktykami zapowiadał w październiku na łamach „PB” Jarosław Sellin, wiceminister kultury, który forsował nowelizację ustawy medialnej PiS.

— Nie udało się zerwać z mechanizmem ustalania rad nadzorczych wedle ustaleń politycznych. Okazuje się, że politycy są zbyt przyzwyczajeni do takich zachowań. Jedynie zmiany ustawowe mogłyby tu coś zmienić — przyznaje Jarosław Sellin, wiceminister kultury.

Według niego szczególnie niepokojące są kandydatury osób związanych z Samoobroną.

— W mediach centralnych Samoobrona przygarnia ludzi z czasów Roberta Kwiatkowskiego, czyli czasów najbardziej ponurych w historii telewizji. Martwi mnie to, że ludzie związani z Samoobroną biorą ich za swoich — mówi Jarosław Sellin.

Wśród kandydatów wymieniało się choćby Andrzeja Kwiatkowskiego, Krzysztofa Rogalę czy Wojciecha Nomejkę.

— Samoobrona posuwa się do działań na granicy prawa — politycy nie powinni tak głęboko ingerować w sprawy kadrowe, jak obsada dyrektorów anten — mówi Jarosław Sellin.

Wiceminister dodaje, że otwarte żądania partii Andrzeja Leppera dotyczące obsady stanowisk w mediach publicznych to psucie standardów.

— Hipokryzja jest wadą, ale bywa ukłonem w kierunku cnoty. Hipokryta przynajmniej wie, że robi coś źle i stara się to ukryć — mówi Jarosław Sellin.

Lepiej nie będzie

Wstępem do ograniczenia roli polityków miała być grudniowa nowelizacja ustawy medialnej, forsowana pod hasłem odpartyjnienia mediów. Teraz, gdy stanowiska obsadzono według nowego klucza partyjnego, sprawa restrukturyzacji mediów publicznych odeszła w polityczny niebyt.

— Zmiany trzeba zacząć, poczynając od krajowej rady, którą powinno się przekształcić na wzór brytyjskiego Ofcomu. Wtedy można by się pokusić o przełamanie parytetu partyjnego. Jednak, by to się udało, trzeba zmienić konstytucję. A dopóki trwa ta koalicja, możliwości zmiany konstytucji nie ma — mówi Jarosław Sellin.

Ale — jego zdaniem — źle też nie jest. Przekonuje, że nie wszystko stracone.

— W procesie zmian personalnych istotny jest finał, czyli wybór najważniejszych osób w zarządach mediów publicznych. Ten całkiem obiecująco wygląda — prezesami zarządów Telewizji Polskiej, Polskiego Radia i Polskiej Agencji Prasowej zostali profesjonaliści. Jeżeli nie takie osoby mają rządzić mediami publicznymi, to kto? — pyta retorycznie Jarosław Sellin.

Ale niepokoić mogą coraz głośniejsze żądania polityków dotyczące obsady stanowisk w TVP czy narastający konflikt w zarządzie telewizji, sposób przejęcia władzy w PAP przez Piotra Skwiecińskiego czy parytety w rozgłośniach regionalnych radia publicznego, gdzie w zarządach często zasiadają: jedna osoba z PiS, jedna — z Samoobrony, jedna — z LPR.

— Moja rola jako wiceministra kultury skończyła się na przeforsowaniu zmian w ustawie medialnej. O ostatecznych składach rad nadzorczych i zarządów zdecydowały inne czynniki — w dużej mierze uzgodnienia polityczne — przyznaje Jarosław Sellin.

Okiem eksperta

Wina politycznych przyjaciół

Obecnie władze mediów publicznych są tak mocno oparte na parytetach partyjnych, że jest to system nie do ruszenia — aż do momentu, gdy rządzący będą chcieli zmian, zapewne tłumacząc je wtedy walką z układem. Nikt w krajowej radzie się już nie zastanawia nad nazwiskami, bo gotowe listy są wykładane na stół przez polityków. Jednym z licznych przykładów jest Radio Kielce, gdzie w radzie nadzorczej zasiada skarbnik PiS w województwie świętokrzyskim, córka senatora PiS i wiceprezes okręgu świętokrzyskiego LPR. W zarządzie zasiada natomiast prezes wojewódzkiej Samoobrony, kierownik sklepu z materiałami budowlanymi. W efekcie nakręcającej się spirali upolityczniania mediów publicznych, w przyszłości jedynym sposobem ich odpolitycznienia może się okazać ich prywatyzacja. To właśnie polityczni przyjaciele Jarosława Sellina będą za to odpowiedzialni.

Lech Jaworski

były członek krajowej rady, prezes fundacji Media Pro Bono

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Niepokoją mnie kadry z partii Andrzeja Leppera