Nierówna walka o pół miliarda euro

Agnieszzka Jabłońska
opublikowano: 17-08-2010, 00:00

Resort rozwoju zachęca regiony do zawierania na wyrost umów o pieniądze z UE. Ministerstwo Finansów mówi: nie.

Surowe izby obrachunkowe skazały niektóre województwa na porażkę

Resort rozwoju zachęca regiony do zawierania na wyrost umów o pieniądze z UE. Ministerstwo Finansów mówi: nie.

Samorządy spieszą się z wydawaniem i rozliczaniem pieniędzy, które dostały z Unii Europejskiej — te, które zrobią to najsprawniej, w przyszłym roku dostaną od Ministerstwa Rozwoju Regionalnego premię. Do podziału między najlepsze regiony jest 512 mln EUR. Ale to wyścig nierównych szans.

Nierówne szanse

Z powodu niejasnych przepisów część województw już na starcie znalazła się na straconej pozycji. Według ustawy o finansach publicznych, wartość zobowiązań województw, w tym podpisywanych z beneficjentami umów na unijne dofinansowanie, nie może przekraczać ich rocznych budżetów.

Chcąc przyspieszyć kontraktację i zgarnąć kawałek obiecanej przez rząd premii, większość województw w rozliczeniach regionalnych programów operacyjnych zamiast limitów rocznych uwzględnia kilkuletnie. Niektóre regionalne izby obrachunkowe (RIO), które kontrolują wykonanie samorządowych budżetów, przymykają na to oko. Tam, gdzie RIO są bardziej pobłażliwe, wydawanie pieniędzy idzie szybciej, a województwa sprawniej rozliczają się z unijnej kasy i w efekcie lepiej wypadają w statystykach. Regiony, które trzymają się sztywnych reguł, np. województwa mazowieckie i śląskie, są na szarym końcu w wyścigu po premię.

— Mieliśmy wątpliwości, dlatego skierowaliśmy pytanie w tej sprawie do RIO w Warszawie. Odpowiedź nie dawała nam zielonego światła do przekraczania limitów —mówi Marta Milewska, rzeczniczka mazowieckiego Urzędu Marszałkowskiego.

A szkoda. Do końca lipca Mazowieckie podpisało umowy warte ledwie 32 proc. budżetu na lata 2007-13 i pod tym względem plasuje się znacznie poniżej regionalnej średniej (49,3 proc.). Z Brukselą rozliczyło jedynie 5,9 proc. wydatków — to najgorszy wynik ze wszystkich województw. Region wypadałby lepiej, gdyby podpisał stos umów z rozstrzygniętych konkursów.

— Nowe umowy podpisujemy dopiero wtedy, gdy beneficjenci, którzy przeszacowali wydatki, zrezygnują z pieniędzy na dany okres — mówi Marta Milewska.

Gimnastyka przy budżecie

Przyspieszenie kontraktacji jest możliwe — nawet tam, gdzie RIO są bardziej rygorystyczne, ale wymaga żmudnej pracy. Żeby wygospodarować pieniądze na nowe umowy, urzędnicy codziennie przeliczają budżet.

— Trzymanie się limitu rocznego utrudnia, ale nie uniemożliwia kontraktacji. Choć jest on niewielki, uaktualniamy harmonogramy każdego dnia i na bieżąco przesuwamy pieniądze z umów, w których beneficjenci przeszacowali wydatki — wyjaśnia Bożena Bober-Kaczmarek, zastępca dyrektora wydziału wdrażania RPO w dolnośląskim Urzędzie Marszałkowskim.

Dolnemu Śląskowi idzie znacznie lepiej niż Mazowszu: region zakontraktował 55,8 proc. budżetu i zatwierdził 13,9 proc. wydatków. Do liderów jednak mu nadal daleko.

Ministerstwo dopinguje

Dolny Śląsk pokonuje tor przeszkód, podczas gdy większość województw szybko posuwa się do przodu po równej bieżni. Dzięki innemu podejściu RIO, mogą podpisywać umowy na wyrost. I wygrywać w statystykach.

Województwa nie chcą się tym chwalić, bo interpretacja przepisów to rzecz niejednoznaczna. Mają jednak po swojej stronie MRR.

— Gdyby stosować interpretację RIO z regionów będących w mniejszości, w żaden sposób nie udałoby się osiągnąć wydatków zaplanowanych na dany rok budżetowy. Dla nas istotna jest wielkość globalna alokacji, tym bardziej że zakontraktowane kwoty rozkładają się na kilka lat realizacji projektów. Im wcześniej zakontraktujemy, tym wcześniej będziemy mieć wydatki — tłumaczy Anna Konik-Żurawska, rzeczniczka MRR.

Przychylność resortu rozwoju to za mało — ostatnie słowo należy do Ministerstwa Finansów. A ono każe trzymać się rocznych limitów.

— Mimo stanowiska MRR, które pod koniec lipca potwierdziło możliwość wyższego zaangażowania, niż wynika to z limitów określonych na dany rok, trzymamy się limitów rocznych, bo to my poniesiemy odpowiedzialność za ewentualne naruszenie dyscypliny finansów publicznych — deklaruje Marta Milewska. Dlatego roczne limity są w tej chwili głównym hamulcem wydawania pieniędzy z UE.

— One się nie sprawdzają. Beneficjenci przeszacowują swoje potrzeby finansowe, przez co wydatki samorządów w ramach RPO i tak są zwykle mniejsze niż planowane — mówi Jerzy Kwieciński, wiceprezes Europejskiego Centrum Przedsiębiorczości.

Rezerwa na zachętę

Krajowa Rezerwa Wykonania została utworzona, by motywować województwa do szybkiej realizacji regionalnych programów operacyjnych i dzielenia unijnych dotacji. Jest w niej 512 mln EUR. Na początku 2011 r. kwota zostanie podzielona między województwa, które do końca 2010 złożą do Komisji Europejskiej wnioski o refundację opiewające na co najmniej 20 proc. budżetu na lata 2007-13. To, ile dokładnie przypadnie szczęśliwcom, będzie zależało m.in. od wartości zawartych umów.

Wyścig województw do unijnej kasy

w proc. puli zaplanowanej na 2007-13

Wartość podpisanych Wydatki zatwierdzone

umów przez Brukselę

Pomorskie 70,4 15,0

Wielkopolskie 65,7 19,3

Lubuskie 65,1 21,6

Opolskie 62,3 22,1

Łódzkie 60,4 12,9

Małopolskie 57,6 14,3

Dolnośląskie 55,8 13,9

Zachodniopomorskie 49,3 12,2

Podlaskie 47,1 17,2

Warmińsko-mazurskie 46,2 11,0

Kujawsko-Pomorskie 46,1 12,1

Śląskie 43,9 7,7

Podkarpackie 41,0 12,8

Świętokrzyskie 40,2 14,0

Mazowieckie 32,8 5,9

Lubelskie 32,3 8,5

Źródło: MRR, stan na 31 lipca 2010

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszzka Jabłońska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy