Nieterminowe długi sięgają już 14,3 mld zł

Eugeniusz Twaróg
04-12-2009, 00:00

Jest kryzys, to kredyty się psują. Pytanie tylko, czy aby nie za szybko.

Jest kryzys, to kredyty się psują. Pytanie tylko, czy aby nie za szybko.

Prawie o jedną piątą urosła w ciągu kwartału suma nieterminowo spłacanych należności przez klientów detalicznych — do 14,3 mld zł. To najwyższy skok od czasu (listopad 2007 r.), gdy InfoMonitor Biuro Informacji Gospodarczej publikuje raporty o tym, jak Polacy regulują należności.

Mało czy dużo?

Na początek ważne zastrzeżenie. W najnowszej wersji raportu znalazły się dane z dużego banku aktywnego na rynku consumer finance, który wcześniej nie był uwzględniany w zestawieniach. Stąd po części skokowy wzrost portfela nieterminowych płatności (co skądinąd wiele mówi o jakości kredytów w tymże banku), jak też liczby spóźniających się z rachunkami dłużników. W ciągu kwartału przybyło ich aż 155 412, co oznacza 10-procentowy wzrost z kwartału na kwartał. Łącznie zaległości ma już 1,62 mln osób. Przed rokiem o tej porze było ich 1,2 mln. Niemało. Czy jednak są powody, żeby bić na alarm?

"Sam wzrost opóźnień w spłatach kredytów w tej fazie cyklu nie musi niepokoić. Niepokój może wynikać z tempa pogarszania się jakości portfela, a to trudno zmierzyć" — stwierdza w podsumowaniu raportu Andrzej Topiński, główny ekonomista Biura Informacji Kredytowej (BIK).

Mamy statystyki, ale nie bardzo wiadomo, jak je interpretować. Dwie trzecie kredytów obsługiwanych z opóźnieniem jest przeterminowanych dłużej niż 180 dni. Tyle że mogą w tej puli być pożyczki zaciągnięte rok temu, jak i stare długi sprzed kilku lat, nadal wykazywane w bilansach banków.

"Wiemy, że wskaźnik relacji kredytów opóźnionych do całości pogorszył się od lata ubiegłego roku w odniesieniu do kredytów ratalnych i gotówkowych o około trzy punkty procentowe. Nie wiemy tylko czy to dużo" — to kolejny cytat z Andrzeja Topińskiego.

Jedno jest natomiast pewne — kredyty hipoteczne oparły się kryzysowi i jak były tak są spłacane wzorowo. Taki jest wynik bardzo dokładnych badań przeprowadzonych przez BIK.

Im później, tym gorzej

Biuro wzięło też pod lupę kredyty ratalne i gotówkowe, badając poszczególne miesiące w latach 2007-09, w jakich były udzielane. Potem sprawdziło, jaki odsetek z nich miał opóźnienie dłuższe niż 30 dni pod koniec września 2009 r. Co się okazało? Tylko 6,5 proc. kredytów zaciągniętych w początkach 2007 r. wykazuje opóźnienia. Tylko że znowu jest to tylko statystyka. Dwa lata temu boom kredytowy dopiero się zaczynał i miesięczna sprzedaż kredytów wynosiła około 450 tys. umów. W szczycie hossy w II i III kwartale 2008 r. — aż 900 tys. Spośród nich już 9 proc. ma więcej niż 30-dniowe opóźnienie.

"Wzrost w stosunku do początku 2007 r. jest wyraźny, choć nie dramatyczny. Wydaje się jednak, że skala pogorszenia jakości jest mniejsza niż miało to miejsce w poprzednim spowolnieniu gospodarki na początku dekady" — podsumowuje Andrzej Topiński.

Eugeniusz Twaróg

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nieterminowe długi sięgają już 14,3 mld zł