Nietrwała reakcja rynków po debacie?

  • Marek Rogalski
27-09-2016, 11:48

Kluczowe informacje z rynków:

USA: Zdaniem Neel Kashkari z oddziału FED w Minneapolis, dobrze się stało, że we wrześniu nie doszło do podwyżki stóp procentowych. Zwrócił on uwagę na utrzymującą się niską inflację, a także pewne pogorszenie się nastrojów na rynku pracy. Kluczowym wydarzeniem była pierwsza z debat telewizyjnych pomiędzy Hillary Clinton, a Donaldem Trumpem, która wypadła dobrze dla kandydatki Demokratów. Kolejne debaty zaplanowano na 4 października (pojedynek wiceprezydentów), oraz 9 i 19 października

Japonia: Zapiski z posiedzenia Banku Japonii w lipcu pokazały, że członkowie tego gremium byli zgodni, że oczekiwania inflacyjne obniżyły się znacząco, a ryzyka dla gospodarki i dalszego kształtowania się cen pozostały spadkowe. Pojawiały się głosy mówiące o zwiększeniu skali zakupów ETF, a także pojedyncze opinie w temacie dyskusji nad innymi działaniami banku centralnego. 

Chiny: Zyski firm przyspieszyły w sierpniu do 19,5 proc. r/r z 11,0 proc. r/r w lipcu (to najwyższa dynamika od września 2013 r.). Bloomberg opublikował też serię wskaźników dla chińskiej gospodarki, które mogą wskazywać na poprawę sytuacji we wrześniu

Kanada: Podczas nocnego wystąpienia szef Banku Kanady unikał komentarza nt. poziomu stóp procentowych (po ostatnich słabych danych wzrosły spekulacje, że BOC może myśleć o obniżce stóp za kilka miesięcy). Stephen Poloz dał tylko do zrozumienia, że wzrosły oddolne ryzyka dla gospodarki. Dodał też, że będzie ona potrzebować nawet 3-5 lat na to, aby wyjść na prostą po szoku wywołanym niskimi cenami ropy naftowej

Szwecja: Sprzedaż detaliczna w sierpniu wypadła lepiej od prognoz rosnąc o 0,6 proc. m/m (oczekiwano 0,5 proc. m/m po spadku o 0,8 proc. m/m w lipcu). Lepiej wypadła też inflacja PPI rosnąc w tym samym okresie o 1,0 proc. m/m i spadając zaledwie o 0,3 proc. r/r. Niekorzystnie wypadł jednak bilans handlowy – w sierpniu odnotowano deficyt rzędu 10,3 mld SEK

Naszym zdaniem: Pierwsza z trzech debat telewizyjnych (kolejne odbędą się 9 i 19 października, a w międzyczasie będziemy mieć jeszcze pojedynek wiceprezydentów 4 października) wypadła dobrze dla Hillary Clinton, która dominowała nad Donaldem Trumpem zwłaszcza w kwestii polityki międzynarodowej. Skrytykowała też Trumpa, że poprzez cięcia podatków i renegocjację układów handlowych może wpędzić gospodarkę w recesję i zwiększyć nierówności klasowe w USA. 

Niemniej o ile pierwsza bitwa wypadła korzystnie dla Clinton, to Hillary wciąż nie może spać spokojnie. Poniższa mapa pokazuje rozkład elektorów na bazie sondaży – od wczoraj Clinton utraciła ich aż 10, a Trump utrzymał się bez zmian. To wynik zaklasyfikowania 10 elektorów do tzw. zmiennej grupy, gdzie trudno jest określić wyraźną przewagę któregoś z kandydatów. Niebezpieczne jest to, że znajduje się niej już 185 elektorów, podczas kiedy oficjalna relacja wynosi 188 do 165 na rzecz Clinton. Najgorszym scenariuszem, jaki można będzie sobie wyobrazić będzie ten w którym taka sytuacja utrzyma się aż do końca kampanii – czyli media będą przychylne dla Clinton, ona będzie wypadać względnie dobrze w debatach, ale nie zdoła zbudować większej przewagi. Wtedy rynki mogą przeżyć duże zaskoczenie 8 listopada, co nie będzie nazbyt korzystne (casus Brexitu). Warto wspomnieć, że dla przeciętnych Amerykanów polityka międzynarodowa ma mniejsze znaczenie, niż tematy gospodarcze – a tu populizm Trumpa może być bardziej nośny.

Reasumując, dzisiejsza reakcja rynków na nocną debatę może być krótkotrwała i bardziej emocjonalna. Polityczna walka dalej trwa i jej końcowe wyniki mogą być zupełnie inne, na co rynki finansowe mogą nie być gotowe (umocnienie dolara z tego tytułu jest nadal możliwe).

Układ techniczny na koszykach dolara pokazuje, że osłabienie się amerykańskiej waluty po debacie prezydenckiej doprowadziło do ponownego testowania linii trendu wzrostowego, które jednak nie zostały naruszone (zarówno BOSSA USD, jak i FUSD). Teraz uwaga przesunie się na dane makro, choć te kluczowe (indeksy ISM i dane Departamentu Pracy napłyną dopiero w przyszłym tygodniu). Dzisiaj w kalendarzu uwagę przykują wstępne odczyty indeksu PMI dla usług za wrzesień o godz. 15:45 (opublikowane kilka dni temu wyliczenia dla przemysłu wypadły dość słabo), a także zaufania konsumentów Conference Board za wrzesień. Oczekiwania zakładają odpowiednio odbicie PMI do 51,2 pkt. z 51,0 pkt., oraz nieznaczny spadek indeksu zaufania do 99 pkt. ze 101,1 pkt.

Po kilku dniach umocnienia dzisiaj obserwujemy nieznaczne osłabienie się japońskiego jena, co jest efektem poprawy sentymentu na globalnych rynkach (raczej krótkotrwałej, o czym pisaliśmy wcześniej). Co ciekawe to nie dolar traci dzisiaj najbardziej w relacji do JPY, a waluty Antypodów (AUD i NZD), oraz meksykańskie peso. Tym samym układ techniczny na USD/JPY znacząco się nie zmienił – nadal oscylujemy wokół poziomu 100.

Rynek meksykańskiego peso zaczyna być jednym z najlepszych mierników wyborczego sentymentu w USA. Im bardziej Trump odrabiał różnicę w sondażach do Clinton, tym słabsze było peso. Dzisiejsze odreagowanie, jest tylko klasycznym ruchem powrotnym do złamanych wcześniej oporów, co potwierdzałoby tezę, że kandydatura Trumpa jest nadal w grze do 8 listopada. Oczywiście układ na wykresach z MXN może zmienić czwartkowa decyzja Banxico, chociaż szanse na podwyżkę stóp z obecnych 4,25 proc. nie są zbyt duże.

Na koniec przyjrzyjmy się głównej parze, tj. EUR/USD. Wczorajsze wystąpienie Mario Draghiego w Parlamencie Europejskim było mniej zauważone ze względu na skoncentrowanie się mediów na debacie prezydenckiej w USA. Niemniej szef ECB zdawał się przygotowywać grunt pod oczekiwaną na grudzień decyzję o wydłużeniu programu skupu aktywów, dając do zrozumienia, że ożywienie gospodarcze w strefie euro straciło impet, a w gospodarce widać nadal dużą niepewność. Dodał też, że ECB nie będzie ograniczany w swoich działaniach przez problemy sektora bankowego, który powinien przejść restrukturyzację. Wniosek? Draghi stara się pokazać, że może jeszcze zaskoczyć rynki swoimi działaniami – pytanie na ile to realne, a na ile taki ton ma na celu ograniczyć ewentualną aprecjację euro, która nie byłaby sprzyjająca dla europejskiej gospodarki. Na wykresie EUR/USD widać, że wczoraj zbliżyliśmy się do górnego ograniczenia hipotetycznego kanału spadkowego, lub górnej linii trójkąta (wtedy przyjmujemy, że wsparcie przy 1,1122 gra dużą rolę). Teraz kluczowe będzie na ile uda się wybronić rejon wsparcia pomiędzy 1,1207 (szczyt z 29 sierpnia), a 1,1220 (wczorajsze minimum). Zejście poniżej będzie sygnałem, że tendencja wzrostowa zapoczątkowana 21 września, zaczyna się kończyć.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski, Główny analityk walutowy, Dom Maklerski BOŚ S.A.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Nietrwała reakcja rynków po debacie?