Nieudolny nadzór Polskiej Miedzi

Ewa Szczecińska
opublikowano: 05-02-2008, 09:20

Reprezentanci ministra skarbu w miedziowej radzie czekają na odwołanie i blokują ważne uchwały.

Długie dyskusje, kłótnie i brak zgodności — tak pracuje rada Polskiej Miedzi. Na poniedziałkowym posiedzeniu, które trwało aż do północy, nie podjęła żadnej uchwały. Dyskusje na temat wyboru prezesa oraz uchwalenia budżetu spółki trwały prawie dziesięć godzin.

Brak zgodności oznacza, że najpotężniejsza firma skarbu państwa nie ma jeszcze zatwierdzonego tegorocznego budżetu oraz planu inwestycyjnego. Uchwalenie tego ostatniego ma kolosalne znaczenie, bowiem na jego podstawie będzie planować wypłatę dywidendy za 2007 r.

Właśnie ta kwestia spędza sen z powiek przedstawicielom załogi w radzie. Wygląda bowiem na to, że nieprędko poznamy nazwisko nowego prezesa, który będzie odpowiadał za politykę i plany spółki na najbliższe lata. Rada nie uchwaliła, jak planowano, trybu oraz warunków konkursu. Oznacza to, że zajmie się nim dopiero rada w nowym składzie, który poznamy po walnym zgromadzeniu akcjonariuszy 14 lutego.

Nie jest jednak powiedziane, że rada w nowym składzie od razu uchwali warunki konkursu. Nadal pozostaną w niej przeciwnicy tej formy wyboru nowego szefa KGHM.

— Ten konkurs to kpina. Wyżej poprzeczkę ustawiono w konkursie na członków rad. Podejrzewam, że rada w nowym składzie nadal będzie prowadzić na temat wyborów gorące dyskusje — mówi Józef Czyczerski, szef miedziowej Solidarności i członek rady z ramienia załogi.

— Uchwała w sprawie takiego trybu postępowania została przyjęta przez radę na poprzednim posiedzeniu. Przedstawiciele skarbu państwa przygotowali propozycję szczegółowych dokumentów (regulaminu, ogłoszenia zawierającego wymogi wobec kandydatów). W poniedziałek zabrakło wymaganej większości głosów do podjęcia uchwały o zamieszczeniu ogłoszenia konkursowego, głównie z powodu sprzeciwu przedstawicieli załogi — twierdzi Paweł Lisiewicz z resortu skarbu.

Zarządem kieruje p. o. prezes Ireneusz Reszczyński. Jego dni są policzone, nie należy więc oczekiwać od niego strategicznych decyzji.

— Sytuacja w spółce nie wpłynie na wielkość wydobycia ani zysk, więc nie można mówić o niepokoju akcjonariuszy —mówi Tomasz Krukowski, analityk Unicredit.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Szczecińska

Polecane