Nievatowcy liczą obroty — w zeszycie, potem w kasie

opublikowano: 09-01-2013, 00:00

Karta podatkowa nie zwalnia z posiadania kasy fiskalnej, chyba że podatnik ma bardzo niskie obroty. Ale wtedy musi notować sprzedaż na bieżąco, choćby w zeszycie w kratkę

Coraz więcej małych firm musi skrupulatniej monitorować swoje przychody. W tym roku aż o połowę zmalała wysokość obrotów, której przekroczenie wymaga zainstalowania kas rejestrujących — do 20 tys. zł. To niewiele. Gdyby tę kwotę podzielić przez 12, na miesiąc przypada ok. 1666 zł. Na tym nie koniec ograniczania ulg. Zakres zwolnień z prowadzenia kasowej ewidencji wyznaczony obecnym limitem obrotów ma obowiązywać tylko do końca 2014 r. Resort finansów konsekwentnie dąży do zapowiadanego swego czasu szerokiego upowszechnienia obowiązku dokumentowania prowadzonej sprzedaży przy zastosowaniu kas fiskalnych. Małe firmy (także jednoosobowe) od tego nie uciekną.

Ograniczenie ulgi

Obowiązek prowadzenia takiej ewidencji nie zależy od tego, czy przedsiębiorca podlega podatkowi od towarów i usług (VAT), czy jest z niego zwolniony, ani od formy podatku dochodowego, który odprowadza z racji prowadzonej działalności czy o tego, ilu zatrudnia pracowników. Kasy fiskalne są wymagane przede wszystkim, gdy firma sprzedaje towary i świadczy usługi dla osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej oraz rolników ryczałtowych. Wiele innych podstaw do zwolnienia ze stosowania kas stopniowo znoszono, tzw. przedmiotowych pozostawiono niewiele. Na tej liście nie ma już nawet podatników rozliczających podatek dochodowy w jego najprostszej formie — karty podatkowej.

Od maja 2011 r. podlegają oni ogólnym zasadom kasowej rejestracji sprzedaży, co posłowie Piotr Chmielowski i Wincenty Elsner krytycznie oceniają w interpelacji skierowanej do ministra finansów (MF), podnosząc m.in. fikcyjność obowiązkowych zapisów przychodów w kasach fiskalnych na przykładzie lekarzy dentystów, którzy korzystają w większości z karty podatkowej. Według posłów paradoksalne jest, że chociaż dzięki tej formie opodatkowania dentyści nie są zobowiązani do prowadzenia rejestru przychodów, to muszą wydawać paragony z kasy fiskalnej. Chmielowski i Elsner pytają, po co ta uciążliwa fikcja, „skoro jedynym wpływem na społeczeństwo w tym przypadku są świstki zwane paragonami?”. I podkreślają: „wiemy, że kosztów poniesionych w prywatnych gabinetach pacjent nie może w żaden sposób odpisać. Wiemy też, że przychody lekarza odnotowane w kasie fiskalnej nie mają żadnego wpływu na wysokość opodatkowania”.

W interesie klienta

Resort finansów nie podziela tych poglądów. W odpowiedzi, którą posłowie już otrzymali, wiceminister Maciej Grabowski stwierdza, że stosowanie kas rejestrujących przez lekarzy dentystów będących na karcie jest uzasadnione z punktu widzenia uprawnień pacjenta, co przejawia się w tym, że otrzymuje on dokument (paragon fiskalny) ułatwiający ewentualne dochodzenie roszczeń. Maciej Grabowski przywołuje też wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 21 września 2004 r. (sygn. K 34/03), w którym podkreślono znaczenie obowiązku używania kas fiskalnych dla wspomnianej ochrony interesów ekonomicznych konsumenta przez fakt, że paragon wydany klientowi zawiera dane dotyczące transakcji, umożliwiające identyfikację kontrahenta i dochodzenie uprawnień z tytułu reklamacji, a zatem ochronę interesów konsumenta niezależnie od tego, czy zarejestrowana sprzedaż wiąże się z realną zapłatą podatku.

Jednocześnie wiceminister przypomina, że prowadzenie ewidencji przy zastosowaniu kas rejestrującychma charakter obowiązkowy i powszechny, stosowane zwolnienia z tego obowiązku mają charakter przejściowy, co dotyczyło także kartowiczów. W związku z tym mogą być oni zobowiązani do tej ewidencji w związku z przekroczeniem kwot obrotu uprawniających do korzystania ze zwolnienia. Maciej Grabowski nie wyjaśnia jednak, skąd podatnicy na karcie mają wiedzieć, że ich wartość sprzedaży dla ludności przewyższyła ten limit. Posłowie wskazują, że ta forma opodatkowania nie wymaga rejestrowania przychodów.

Firmy bez ksiąg

To wynika z ustawy z 20 listopada 1998 r. o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne. Jej art. 24 mówi wprost: „Podatnicy prowadzący działalność opodatkowaną w formie karty podatkowej są zwolnieni od obowiązku prowadzenia ksiąg, składania zeznań podatkowych oraz wpłacania zaliczek na podatek dochodowy”. Przepis zobowiązuje natomiast tych podatników do wydawania na żądanie klientów rachunków i faktur, o których mowa w odrębnych przepisach, stwierdzających sprzedaż wyrobu, towaru lub wykonanie usługi, oraz do ich przechowywania w kolejności numerów kopie rachunków i faktur w okresie pięciu lat podatkowych, licząc od końca roku, w którym wystawiono takie dokumenty. Tak sformułowany obowiązek nie jest równoznaczny z nakazem dokumentowania obrotów. Ale dotyczy wyłącznie zasad rozliczania prowadzonej działalności z fiskusemdla potrzeb podatku dochodowego. Konieczność rejestrowania przychodów zapisano w innych regulacjach, o czym wielu podatników, szczególnie początkujących przedsiębiorców i tych, którzy wybierają opodatkowanie w formie karty podatkowej, nie wie — jak dowiedzieliśmy się w Urzędzie Skarbowym w Zduńskiej Woli.

Wymagania VAT

Andrzej Kukuła, zastępca naczelnika tamtejszego urzędu, wyjaśnia, że odpowiedź na wszelkie wątpliwości znajdziemy w art. 109 ustawy o podatku od towarów i usług (VAT). Zgodnie z nim, podatnicy zwolnieni od VAT (z racji rocznych przychodów nieprzekraczających 150 tys. PLN) muszą prowadzić ewidencję sprzedaży za dany dzień, nie później jednak niż przed dokonaniem sprzedaży w dniu następnym. Ani ten przepis, ani pozostałe nie stawiają konkretnych wymagań co do sposobu dokumentowania transakcji. Nie ma żadnego oficjalnego wzoru.

— To może być zeszyt w kratkę — mówi Andrzej Kukuła.

Ważne, aby pod konkretną datą zanotować uzyskany przychód, choćby to było jednego dnia 100 zł, a następnego 150 zł lub mniej. O tym obowiązku pracownicy US w Zduńskiej Woli przypominają przy wydawaniu kartowiczom decyzji ustalających wysokość stawki tego podatku w danym roku. Urząd organizował także specjalnie akcje informacyjne w tej sprawie. O obowiązku ewidencyjnym przypominają także innego organy podatkowe. Specjalne wyjaśnienia dla kartowiczów zamieściła na swojej stronie internetowej np. szczecińska Izba Skarbowa. Jak podkreślono, ta ewidencja służy do kontrolowania wielkości sprzedaży, aby podatnik mógł rozpoznać moment przekroczenia kwoty uprawniającej m.in. do zwolnienia od VAT.

Sankcja za brak ewidencji

W przypadku stwierdzenia, że podatnik zwolniony z VAT nie prowadzi ewidencji sprzedaży albo robi to nierzetelnie, a na podstawie dokumentacji nie jest możliwe ustalenie przychodu, urząd skarbowy lub organ kontroli skarbowej oszacuje wartość sprzedaży opodatkowanej i ustali od niej kwotę podatku należnego. Jeżeli nie można określić przedmiotu opodatkowania, kwotę VAT ustala się przy zastosowaniu stawki podstawowej (art. 109 ust. 2 ustawy o VAT).

Z wyjaśnień MF: utrata prawa do zwolnienia z kas

Podatnik traci prawo do zwolnienia z kasowego ewidencjonowania sprzedaży (dla ludności) po upływie dwóch miesięcy po miesiącu, w którym przestał spełniać warunki do tego zwolnienia w związku z przekroczeniem limitu obrotów. W przypadku podatników rozpoczynających taką działalność (na rzecz osób fizycznych oraz rolników ryczałtowych) wysokość obrotów określoną obecnie na poziomie 20 tys. zł, liczy się w proporcji do okresu wykonywania czynności. Podatnicy, którzy ze zwolnienia z obowiązku ewidencjonowania korzystali do końca 2012 r. i nie mają już do tego prawa na podstawie nowych zasad, muszą rozpocząć ewidencję kasową od 1 marca 2013 r. Dotyczy to m.in. podatników, którzy w 2012 r. przekroczyli obrót 20 tys. zł, a nie przekroczyli obrotu 40 tys. zł na rzecz osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej oraz rolników ryczałtowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu