Niewiele będą mogli, niewiele będą chcieli

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 10-10-2011, 00:00

Kiedy zamykane było to wydanie „Pulsu Biznesu”, sondaże wskazywały na wyborcze zwycięstwo Platformy Obywatelskiej. Niewiadomą są rozmiar i skład koalicji. Rysujemy scenariusz, czego należy się spodziewać po rządzie ponownie stworzonym przez PO.

Jeszcze żadne wybory parlamentarne w Polsce nie dawały takiego wrażenia wyborcom, że zwycięzcy i tak będą mieli mało do powiedzenia. Niezależnie od tego, co zapowiadali w czasie kampanii politycy PO i jakie mają plany na najbliższe lata, wiele decyzji tak naprawdę będzie zapadało zupełnie gdzie indziej. Czy podatki w Polsce wzrosną, czy spadną albo czy OFE zostaną odbudowane, czy zupełnie pożre je budżet państwa — o wszystkim w dużej mierze decydować będą politycy w Berlinie, Paryżu albo traderzy w londyńskim City. Według analityków, wygrana PO pomoże o tyle, że polski rząd zachowa ciągłość, a scena polityczna uniknie mocnych wstrząsów.

Ale cudu gospodarczego nie należy się spodziewać też z innego powodu. Ostatnie cztery lata pokazały, że PO — wbrew oczekiwaniom — nie lubi odważnych reform i strategicznego planowania. Premier Donald Tusk wielokrotnie powtarzał, np. obcinając składkę do drugiego filara emerytalnego, że „liczy się dobro ludzi tu i teraz, a nie w przyszłości” oraz że jego rząd „nigdy nie będzie niczego nikomu odbierał”, odnosząc się do przywilejów emerytalnych. Przed wyborami z 2007 r. wydawał się przedsiębiorcom i ekonomistom bardziej liberalnym politykiem. Zwraca na to uwagę chociażby amerykański bank inwestycyjny Goldman Sachs, który w specjalnej analizie dotyczącej polskich wyborów zarzuca PO uciekanie od ważnych decyzji.

„Biorąc pod uwagę dokonania PO z ostatnich czterech lat, wydaje się mało prawdopodobne, że stworzony przez nią ponownie rząd wprowadzi jakiekolwiek radykalne reformy gospodarcze” — twierdzą analitycy banku.

O tych zawiedzionych nadziejach najlepiej świadczy powyborcza czołówka „PB” sprzed czterech lat. PO obiecywała wówczas m.in. redukcję deficytu budżetowego, podatek liniowy, reformę nadzoru właścicielskiego i obniżenie kosztów pracy. Przedsiębiorcy traktowali te obietnice poważnie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu