Niewielki spadek nie zgasił nadziei na wzrost

Włodzimierz Uniszewski
11-04-2008, 00:00

Kiedy na pierwszej kwietniowej sesji rynek amerykański wybił się w górę z obszaru konsolidacji, inwestorzy na całym świecie odetchnęli z ulgą. Przez giełdy przeszła fala kupna pod wpływem nadziei, że wybicie to zwiastuje nową wzrostową falę.

Szybko jednak zaczęło w tym scenariuszu coś szwankować. Próby kontynuacji wzrostu kończą się fiaskiem. Co prawda, mimo napływu wielu negatywnych informacji rynki bronią się zadziwiająco dzielnie, ale nie mają też dość siły, by wyznaczyć nowe szczyty. Impas trwa, a jego wyrazem są takie anemiczne sesje, jakie zdominowały cały kończący się tydzień. Podaż zdobywa jednak mozolnie kolejne punkty i jeśli nie zostanie zdecydowanie powstrzymana, może zepchnąć indeksy do punktu wyjścia z końca marca.

Wczoraj wszystko znowu rozegrało się według dobrze znanego schematu. W środę amerykańskie indeksy zniżkowały przede wszystkim pod wpływem wzrostu ceny ropy do historycznie rekordowego poziomu. Znowu jednak podaż, tak jak na poprzednich sesjach popyt, nie była w stanie zadać decydującego ciosu, a rynek odrobił część strat przed końcem sesji, nie pozostawiając wyraźnej wskazówki europejskim inwestorom.

Ponieważ rano rynek terminowy sugerował stabilizację koniunktury za Atlantykiem, rynki Europy zaczęły dzień blisko poziomów zamknięcia, czekając na nową porcję danych z USA. Warszawski rynek wystartował bardzo ostrożnie. Wig20 znalazł się co prawda nieco pod kreską, ale byki mogły być zadowolone, gdyż nadal utrzymywał się nad wsparciem na poziomie 3000 pkt.

Spokój nie potrwał jednak długo, gdyż przed południem euro przyspieszyło zwyżkę wobec dolara. Podatny na osłabienie dolar jest jedną z głównych przyczyn obecnego zastoju. Ilekroć wydaje się, że rynek ruszy w górę, nagła wyprzedaż dolara wzmaga popyt na surowce, a to zniechęca od akcji. Drożejąca za euro ropa znowu wystraszyła giełdy i sprowokowała korektę.

Wig20 spadł poniżej wsparcia, ale na tym się skończyło, a rynek wrócił w koleiny nużącej konsolidacji. Zmienność spadła niemal do zera, a licznik obrotów nabrał ślimaczego tempa. W rezultacie pobity został swoisty antyrekord — 840 mln zł obrotu. Rynku nie ożywiły nawet dane z USA, które łącznie dały neutralny wynik.

Wig20 stracił ostatecznie 1,1 proc., a tylko dwa blue chipy skończyły na plusie — GTC i TVN. Źle wypadły największe banki, tracąc ponad 2 proc. Przebojem dnia były akcje Artmana, drożejące ponad 30 proc. po informacji o jego przejęciu przez LPP.

Co dalej?

Jeszcze nic straconego

Wig20 zatrzymał się dokładnie na przecięciu średnich z 15 i 45 sesji. To ważny moment — wyraźne wybicie w dół oznaczałoby większą korektę. Ostatnio jednak inicjatywa należała raczej do byków, pozostaje więc nadzieja, że rynek amerykański szybko odzyska wigor, co umożliwi skuteczną obronę tego poziomu.

Włodzimierz Uniszewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Niewielki spadek nie zgasił nadziei na wzrost