Nikt Ci nie powie, że to koniec bessy

Dziennik, WSJ, JO
opublikowano: 10-11-2008, 16:00

Bessa ma się w najlepsze na wielu światowych giełdach. Inwestorzy drapią się po głowie szukając wskazówek, które dałyby sygnał do odwrotu. Autorzy tekstu opublikowanego przez WSJ sugerują, że  warto zwrócić uwagę na banki, rynek nieruchomości, rynek pracy, konsumpcję oraz giełdę.

Standardowe miary, takie jak PKB lub średnie miesięczne wynagrodzenie, odzwierciedlają to, co było. W mniejszym stopniu sugerują, co nastąpi. Analitycy prześcigają się w coraz bardziej pesymistycznych prognozach. Jedni sugerują, że rynek załamał się jeszcze bardziej niż podczas Great Depression. Drudzy uważają, że spadek koniunktury będzie głębszy niż recesje w latach 1990-1991 i 2001 oraz długie załamanie, które skończyło się w 1982 r. Zostawmy to jednak na boku, a skupmy się na przyczynach kryzysu, bo to one mogą dać sygnał do odwrotu.

Bank ograniczają akcję kredytową, konsumenci zmniejszają wydatki, spółki redukują zatrudnienie i notują mniejsze zyski, a przy tym wszystkim wciąż trwa załamanie na amerykańskim rynku mieszkaniowym, które de facto zapoczątkowało kryzys. Oto pięć obszarów, na które powinieneś zwrócić uwagę.

Banki

Plan amerykańskie rządu zorientowany na wpompowanie 250 mld USD w instytucje finansowe oraz rządowe gwarancje dla kredytów międzybankowych złagodziły trochę stres paraliżujący rynki kredytowe. Oznaką tego, że banki znów sobie ufają, jest malejąca stopa LIBOR. Bazowa stopa dla wielu kredytów w obcych walutach gwałtownie spadła w ciągu ostatnich tygodni. Niższe międzybankowe stopy procentowe są warunkiem uzdrowienia rynków kredytowych, ale nie doprowadzą automatycznie do odrodzenia działalności kredytowej.

Domy

Dopóki ceny domów w USA będą spadać, dopóty więcej ich właścicieli będzie miało wyższy kredyt hipoteczny do spłacenia niż wartość ich nieruchomości. To może powodować większe problemy ze spłatą kredytów, a w konsekwencji – większą ostrożność kredytodawców. W II kwartale tego roku amerykański indeks cen domów S&P Case-Shiller tracił 18 proc. w stosunku do swojego szczytowego poziomu z 2006 r. Jak sugerują analitycy Goldman Sachs, dopiero odbicie od dna cen domów na amerykańskim rynku nieruchomości powinno poprawić nastroje inwestorów.

Konsumenci

Wydatki konsumpcyjne stanowią ponad dwie trzecie amerykańskiego PKB i nie zmalały od końca 1991 r. Ekonomiści przewidują, że ten trwający niemal dwie dekady wzrost wydatków prawdopodobnie skończył się w okresie od lipca do września, ciągnąc w dół wzrost gospodarczy. W czerwcu powszechnie śledzony wskaźnik oczekiwań konsumenckich spadł do poziomu najniższego od ponad 30 lat. Kolejne miesiące były nieco lepsze. Wzrostowy trend został przełamany w ostatnim miesiącu. Trzeba pamiętać, że jednym ze znaków polepszającego się nastawienia konsumentów będzie ich gotowość do kupowania droższych rzeczy, takich jak: samochody, meble oraz sprzęt elektroniczny. To właśnie takie rzeczy najczęściej kupujemy na kredyt.

Miejsca pracy

Amerykanie prawdopodobnie nie będą skłonni podejmować takich zobowiązań, dopóki nie zobaczą poprawy na rynku pracy. Wielu ekonomistów uważniej niż poziom bezrobocia śledzi cotygodniowy raport na temat liczby osób składających pierwszy wniosek o zasiłek. Niepisana zasada mówi, że jeśli tych roszczeń jest więcej niż 400 tys., to gospodarka zmierza w kierunku recesji. Magiczna liczba została przekroczona w lipcu...

Akcje

W czasie, gdy zdrowie spółek w dużym stopniu zależy od globalnego otoczenia gospodarczego, obserwowanie indeksu DJIA może nie być najlepszym wskaźnikiem. Richard Bernstein, strateg z Merrill Lynch, śledzi koreański KOSPI. Spółki południowokoreańskie są zorientowane na eksport, co sprawia, że są bardzo wrażliwe na globalny wzrost zysków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dziennik, WSJ, JO

Polecane