Nikt nie dba o nas tak, jak my sami

Stanisław Kluza
opublikowano: 28-01-2008, 00:00

Statystyczny Polak ma 36 lat, czyli jesteśmy jednym z najmłodszych społeczeństw Europy. Ale nas również dotknie kryzys demograficzny. Do 2025 r. ludność kraju zmniejszy się o 1,6 mln osób, a jeden na pięciu Polaków będzie miał powyżej 65 lat. Już teraz żyje u nas około 6 mln osób w wieku poprodukcyjnym — to 16 proc. społeczeństwa. Do starzenia się dochodzi masowa migracja zarobkowa — wyjeżdżają głównie młodzi. Maleje też liczba urodzin, co zapowiada problemy z wymianą pokoleń.

Starzejące się społeczeństwo wywiera presję na wydatki publiczne, zwłaszcza w zakresie emerytur i długoterminowej opieki medycznej. Co ciekawe — emerytów przybywa szybciej niż osób w wieku emerytalnym. Dodatkowo, z powodu starzenia czeka nas brak rąk do pracy. Od lat mówi się o zwiększeniu liczby osób czynnych zawodowo przez podwyższenie wieku emerytalnego, który u nas jest niższy niż w Europie Zachodniej. GUS podaje, że co trzeci Polak po pięćdziesiątce chce pracować jak najdłużej. Mówi się o dokończeniu reformy emerytalnej, uelastycznianiu zatrudnienia, ułatwieniu migracji, aktywizacji zawodowej osób starszych, poprawie polityki zdrowotnej. Ale nie wystarczy ciągle mówić, czas działać.

Nikt nie zatroszczy się o nas na starość tak, jak my sami — dlatego oszczędzanie warto rozpocząć jak najwcześniej. Niezależnie od środków odkładanych w FUS, im więcej zgromadzimy w różnych miejscach, tym lepiej będzie nam się powodziło na emeryturze. Pamiętajmy zatem o OFE oraz o trzecim filarze.

Stanisław

Kluza

przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Stanisław Kluza

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu