Niskie obroty z ciekawym zakończeniem tygodnia

Adrian Boczkowski
11-04-2008, 16:25

Inwestorzy, choć chcieli, nie doczekali się globalnej euforii.

Oczekiwania przez inwestorów i zapowiadana przez niektórych analityków bycza wiosna dostała właśnie zadyszki. Można było sądzić, że przełamanie bariery 3 tys. pkt przez indeks WIG20 okaże się trwałe. Tym bardziej, że nastroje na rynkach globalnych nie były złe. Jednak pojedyncze dane z Ameryki i brak jednoznacznych sygnałów z głównych europejskich parkietów, osłabiły wiarę w znaczące wybicie się polskich indeksów. Powodów do mocnych zniżek również nie było widać, bo wiele obiektywnie negatywnych informacji zostało już zdyskontowanych.

Dlatego też kolejne zapowiedzi recesji w USA, czy rosnących strat spowodowanych kryzysem hipotecznym, nie wywołały paniki. Tym bardziej, że sam George Soros przekonywał, że najgorsze już za nami. Także niezbyt dobry – na pierwszy rzut oka – poniedziałkowy raport kwartalny koncernu Alcoa okazał się po głębszej analizie całkiem dobry. Rynek czekał na miłe niespodzianki, które stałyby się katalizatorem oczekiwań wzrostowych. Inwestorzy nie doczekali się jednak globalnej euforii. Nastał marazm.

Popyt nie wykazywał w ubiegłym tygodniu wielkiej siły. Z drugiej strony – podaż również niezbyt napierała. Czwartkowe zejście WIG20 poniżej psychologicznej bariery 3 tys. pkt odbyło się przy bardzo niskich obrotach akcjami największych spółek (niewiele ponad 580 mln zł). Patrząc na szeroki rynek (indeks WIG), obroty jedynie w poniedziałek i piątek przekroczyły miliard złotych. Aktywność inwestorów była więc w zeszłym tygodniu co najmniej o połowę niższa niż średnio w ubiegłym roku. Płynności i wybiciu się polskich indeksów z konsolidacji nie pomogło nawet podwyższenie do „przeważaj” przez Morgan Stanley rekomendacji dla polskich akcji oraz zalecenie pozbywania się papierów tureckich i węgierskich.

Ciekawa była piątkowa sesja. Nie była nudna, tak jak wcześniejsze zamknięcia tygodnia. Giełdowy dzień zapowiadał się rano bardzo dobrze, a główne indeksy w Warszawie otworzyły się luką hossy (WIG20 znów przebił 3 tys. pkt). Apetyty graczy na wzrosty nie zostały jednak zaspokojone. Popyt już tradycyjnie był niewielki, za to podaż zaatakowała po słabych wynikach General Electric. W efekcie WIG20 bardzo szybko znalazł się na 2-procentowym minusie. To uświadamia, jak jesteśmy uzależnieni od sytuacji w USA i jak nerwowi są gracze na świecie. Obiektywnie nie było bowiem powodu, by spółki notowane w Warszawie straciły w piątek na wartości około 15 mld zł.

Co dalej? Wciąż na „smyczy” USA... W tym tygodniu gracze zostaną zasypani wynikami amerykańskich spółek oraz danymi makroekonomicznymi z Ameryki. Choć nie będą to informacje wpływające na fundamenty firm notowanych na GPW, to trzeba docenić. Na razie warszawskie indeksy reagują bardzo emocjonalnie na doniesienia z Ameryki. Słabe, ale nie tragiczne, wyniki są już w cenach papierów. Dlatego też nawet nieduże, pozytywne zaskoczenie rynków, może przełożyć się na znaczne wzrosty. Siłą napędową lub hamulcowym mogą okazać się m.in. dane o marcowej sprzedaży detalicznej, wskaźniki inflacyjne i budowlane, nastroje wśród szefów firm oraz wyniki Intela, JP Morgan czy Citigroup.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Niskie obroty z ciekawym zakończeniem tygodnia