Niskie opłaty procentują klientom inPZU

opublikowano: 11-04-2019, 22:00

Fundusze dłużne nowej marki ubezpieczeniowego giganta notują bardzo dobre wyniki w trzech z czterech kategorii, do których są zaliczane. W dwóch wręcz deklasują rywali

Na początku października 2017 r. TFI należące do Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń (PZU) rzuciło na rynek funduszy inPZU SFIO. Kupna, umorzenia, konwersji jednostek jego sześciu subfunduszy można dokonywać wyłącznie przez internet. Nie są one aktywnie zarządzane, lecz mają po prostu kopiować skład określonych indeksów. W zamian TFI pobiera rocznie zaledwie 0,5 proc. opłaty za zarządzanie.

Po pół roku działalności inPZU SFIO Marcin
Adamczyk, prezes TFI PZU, może zachęcać klientów do inwestycji w fundusze
dłużne nie tylko teoretycznymi, ale też praktycznymi korzyściami z niskiej
opłaty za zarządzanie.
Zobacz więcej

PÓŁ PROCENTU ROBI RÓŻNICĘ:

Po pół roku działalności inPZU SFIO Marcin Adamczyk, prezes TFI PZU, może zachęcać klientów do inwestycji w fundusze dłużne nie tylko teoretycznymi, ale też praktycznymi korzyściami z niskiej opłaty za zarządzanie. Fot. WM

— Jest to najbardziej atrakcyjny sposób inwestowania w Polsce i bardzo liczymy, że dzięki temu wiele osób zainwestuje w te fundusze — powiedział w październiku 2018 r. Paweł Surówka, prezes PZU.

W połowie marca 2019 r. poinformował, że inPZU zgromadziło 100 mln zł. My zaś postanowiliśmy się przyjrzeć wynikom inwestycyjnym subfunduszy inPZU po pół roku działalności. Na razie tylko czterech, bo dla funduszy akcyjnych jest to zbyt krótki okres, by wyciągać wnioski.

Sprawdziliśmy więc wyłącznie fundusze dłużne. Okazało się, że jeden radzi sobie przeciętnie, ale trzy bardzo dobrze.

Grubo powyżej średniej

Najlepsze w swoich grupach porównawczych, według Analiz Online, były inPZU Obligacje Rynków Rozwiniętych oraz inPZU Obligacje Polskie. Pierwszy zarobił w pół roku 4,6 proc., podczas gdy następny fundusz w grupie porównawczej — Allianz PIMCO Income — tylko 2,7 proc. Nowy produkt PZU był więc od niego o 70 proc. lepszy i jeszcze trochę lepszy od średniej dla całej grupy funduszy dłużnych globalnych uniwersalnych (grupa jest niewielka i raczej wyrównana). inPZU Obligacje Polskie nie zdystansował wicelidera tak wyraźnie jak in- PZU Obligacje Rynków Rozwiniętych. Zarobił w pół roku 2,4 proc., podczas gdy Noble Fund Obligacji — 2,1 proc.

Ta niewielka różnica to jednak raczej efekt dobrego wyniku produktu Noble Funds TFI. Fundusz z grupy ubezpieczeniowej pobił bowiem średnią dla grupy porównawczej o 380 proc. Klienci dwudziestu kilku funduszy dłużnych polskich papierów skarbowych mogą mówić o szczęściu, jeśli od początku października 2018 r. do końca marca 2019 r. zarobili więcej niż 0,5 proc. inPZU Obligacji Rynków Wschodzących pobił średnią swojej kategorii o 48 proc. W pół roku zarobił 4,3 proc., ale wśród konkurentów był dopiero trzeci. Pokonał go… PZU Dłużny Rynków Wschodzących, a przede wszystkim UniObligacje Nowa Europa, który zarobił 7,4 proc.

Adam Szymko, zarządzający funduszami dłużnymi Union Investment TFI, tłumaczy, że dobry wynik to konsekwencja dużego zaangażowania w polskie długookresowe obligacje skarbowe, euroobligacje takich krajów, jak Chorwacja, Macedonia Północna, Czarnogóra, Rumunia i Bułgaria oraz bardzo aktywne zarządzanie portfelem. Dość aktywny był także na rynku długu tureckiego, co ze względu na niestabilność tamtejszej waluty może zarówno poprawić, jak i pogrążyć wyniki.

— Jesteśmy zadowoleni z wyników, jakie fundusze inPZU osiągnęły w swoich grupach porównawczych. Wielokrotnie podkreślałem, że stopa zwrotu funduszy indeksowych zależy przede wszystkim od jakości i efektywności replikacji indeksu oraz od czynników kosztowych, w tym niskiej opłaty za zarządzanie. Zależy nam na uświadomieniu klientom atrakcyjności tego typu rozwiązań dlatego cieszy nas rosnące zainteresowanie funduszami inPZU — komentuje Marcin Adamczyk, prezes TFI PZU.

Warto jednak zwrócić uwagę, że UniObligacje Nowa Europa pobiera 2 proc. opłaty za zarządzanie. To czterokrotnie więcej niż fundusze inPZU, a mimo to osiągnął lepszy wynik dla klientów. Z drugiej strony — fundusze dłużne inPZU konkurują zazwyczaj z produktami innych TFI, inkasujących 1-2 proc. opłaty za zarządzanie, a więc co najmniej dwukrotnie droższymi.

— Nie znam funduszy inPZU na tyle, by wypowiadać się stanowczo, ale po samych stopach zwrotu i wysokości opłat za zarządzanie wnoszę, że opłatyte mogą mieć przemożny wpływ na wyniki inwestycyjne. Jeśli jeden fundusz pobiera 0,5 proc. opłaty, a inny 1,5 proc., to przy podobnej efektywności ten o niższej opłacie może w ciągu roku zarabiać dla klientów o około 1 pkt proc. więcej — komentuje Marek Rybiec, prezes iWealth Management, firmy doradzającej w wyborze funduszy, niegdyś prezes Skarbca TFI.

Opłaty podobne i czar pryska

Tezę o wpływie opłaty za zarządzanie na wyniki zdaje się potwierdzać inPZU Inwestycji Ostrożnych. To najsłabszy z czterech funduszy dłużnych w parasolu — w ciągu półrocza zarobił 0,4 proc. Nie należy tego oceniać w kontekście kilku procent, jakie zarobiły pozostałe trzy fundusze dłużne inPZU. Samą wartość można bowiem uznać za typową dla grupy porównawczej. Ten subfundusz zalicza się do kategorii, która przed zmianami na poziomie unijnym zwana była funduszami gotówkowymi lub pieniężnymi. Tego typu fundusze nie uzyskują po prostu kilkuprocentowych wyników — nie tylko w ciągu półrocza, ale też całego roku. Ważniejsze jest jednak to, że jego wynik jest równy średniej dla całej kategorii, a niemal 20 konkurencyjnych funduszy zarobiło co najmniej dwa razy więcej.

Tyle że w tej kategorii 0,5 proc. opłaty za zarządzanie pobierane przez inPZU nie jest już taką rewelacją jak w innych. Standardem u konkurencji są opłaty na poziomie 0,75-0,8 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu