Nissan wydłużył zasięg modelu Leaf

Popularne japońskie auto elektryczne pokona większy dystans na jednym ładowaniu. Polacy mają 500+, Japończycy proponują e+

Takie czasy, że nowe auta pokazuje się już nie tylko na targach motoryzacyjnych czy specjalnych imprezach organizowanych przez producentów, ale także na wystawie gadżetów. Premiera elektrycznego samochodu Nissana odbyła się podczas Consumer Electronics Show w Las Vegas. To impreza, podczas której na piedestał wystawia się smartfony, drony, sprzęt audio i wideo, konsole, gogle VR, inteligentne zegarki i całą masę bardziej lub mniej przydatnych człowiekowi gadżetów. Samochody naszpikowane są jednak elektroniką, więc na targach CES nie brakuje też czterech kółek.

Nissan umieścił na polskiej stronie ogłoszenie reklamujące model
leaf zero e+, informując, że już można składać zamówienia, ale auto będzie
dostępne latem. Cennik zaczyna się od ponad 201 tys. zł. Elektryczna
motoryzacja tania nie jest.
Zobacz więcej

DROGOCENNE KILOMETRY:

Nissan umieścił na polskiej stronie ogłoszenie reklamujące model leaf zero e+, informując, że już można składać zamówienia, ale auto będzie dostępne latem. Cennik zaczyna się od ponad 201 tys. zł. Elektryczna motoryzacja tania nie jest. Fot. Nissan

Nissan planował debiut modelu leaf e+ już wcześniej, ale w areszcie wylądował Carlos Ghosn, szef rady dyrektorów japońskiego koncernu, któremu zarzucono sprzeniewierzanie pieniędzy spółki na cele prywatne i ukrywanie rzeczywistej wysokości wynagrodzenia. Informacja była zaskoczeniem, bo menedżer był uważany za cudotwórcę branży motoryzacyjnej — stworzył alians Nissana, Renault i Mitsubishi. Carlos Ghosn pojawił się we wtorek w sądzie w Tokio i oświadczył, że został fałszywie oskarżony, i nie przyznał się do winy. Twierdzi, że zarzuty wobec niego nie mają żadnych podstaw.

Leaf e+ poczekał więc w garażu i został odsłonięty z Las Vegas. Odsłonięty to może za dużo powiedziane, bo w zasadzie nic przykrywać nie było trzeba. Auto stylistycznie niczym nie różni się od obecnie oferowanej generacji leafa, zmiany mają charakter techniczny.

Nissan zmodyfikował napęd samochodu, dodając mocy i wydłużając zasięg, a przecież wiadomo, że ten ostatni czynnik jest kluczowy na rynku elektrycznych samochodów. Producent wsadził do samochodu baterię o pojemności 62 kWh, podczas gdy wcześniej korzystał z baterii 40 kWh. Japończycy chwalą się osiągami trochę jak Apple, prezentując nowe gadżety. Leaf wydłużył więc zasięg o około 40 proc. i zwiększył o 45 proc. moc, a zatem poprawiło się też przyspieszenie.

Jak to przełożyć na rzeczywistość drogi? Na polskiej stronie internetowej Nissana producent zachęca, żeby już składać zamówienia u dilerów. Kusi mocą 215 koni mechanicznych i zasięgiem do 385 km na jednym ładowaniu, ale dodając gwiazdkę zaznacza, że rzeczywiste wartości zależą od wielu czynników, takich jak styl jazdy, ładowanie akumulatora, temperatura. nawierzchnia, wiek akumulatora, ciśnienie w oponach, konserwacja i masa ładunku. Teoretycznie właściciel leafa e+ przejedzie jednak bez problemu z Warszawy nad morze, ale przed udaniem się w drogę powrotną będzie musiał posiedzieć na plaży, żeby naładować auto.

Zwiększanie zasięgu i skrócenie czasu ładowania przy jednoczesnym zmniejszaniu ceny to największe wyzwania producentów, jeśli chcą w najbliższych latach skłonić klientów do większego zainteresowania elektrycznymi pojazdami. Nissan trzyma w ręku światowy bestseller, bo od 2010 r. sprzedał ponad 380 tys. egzemplarzy modelu leaf.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Motoryzacja / Nissan wydłużył zasięg modelu Leaf