Noga: Optymalny na dziś poziom stopy referencyjnej to 5,75 proc.

ISB
opublikowano: 14-02-2008, 14:01

Sprowadzenie inflacji w okolice 2,5-proc. celu Narodowego Banku Polskiego (NBP) będzie wymagać jeszcze dwóch, 25-pkt podwyżek stóp procentowych, wynika z czwartkowej wypowiedzi członka Rady Polityki Pieniężnej (RPP) Mariana Nogi. Jego zdaniem, największym problemem jest obecnie inflacja bazowa.

"Ja w swoich poglądach jestem konsekwentny i już 10 miesięcy temu, na podstawie danych, którymi wówczas dysponowałem, oceniałem, że do sprowadzenia inflacji do celu i zakotwiczenia jej potrzebna jest stopa referencyjna na poziomie 5,75%. I tego zdania, mimo upływu wielu miesięcy i kolejnych czterech podwyżek stóp, nadal się trzymam. Wynika z tego jasno, że potrzebne są jeszcze dwie podwyżki stóp procentowych w 2008 roku" - powiedział Noga w wywiadzie dla agencji ISB.

Członek RPP zaznacza jednocześnie, że utrzymywanie twardego i niezmiennego stanowiska w sprawie oczekiwanego poziomu stopy referencyjnej nie wynika zamknięcia się na argumenty "gołębich" członków Rady czy niezwracania uwagi na bieżące wydarzenia na rynkach. Noga twierdzi wręcz, że każdy kolejny miesiąc utwierdza go w przekonaniu, że wiosną 2007 roku miał rację, że problemy nie zniknęły, ale się nawarstwiły.

"Na początku 2007 roku wydawało się, że inflacja zacznie spadać już w II połowie roku, niektórzy analitycy, mówili nawet o zagrożeniu deflacją. Zostaliśmy zaskoczeni globalnym wzrostem cen żywności, a tego zagrożenia nikt wcześniej nie brał poważnie pod uwagę" - wyjaśnia Noga.

Jego zdaniem, gdy ta bomba wybuchła, świat, a więc i RPP, rozpoczęły walkę z inflacją od nowa. Na szczęście - jak podkreśla - RPP już wcześniej wykupiła "polisę ubezpieczeniową" i dziś wystarczy tylko podtrzymać rozpoczęty wcześniej proces zbijania inflacji dwoma podwyżkami.

"Mimo wszystko uważam, że inflacja powinna zacząć powoli spadać, dodatkowo zaczną już pojawiać się pierwsze efekty podwyżek stóp z 2007 roku. Według moich wyliczeń, wystarczą jeszcze dwa, 25-pkt. ruchy RPP, by sprowadzić inflację w okolice celu" - wyjaśnia Noga.

Przedstawiciel Rady nie zgadza się z twierdzeniem, że jego podejście do polityki pieniężnej może okazać się nadrestrykcyjne, gdy wobec zagrożenia światową recesją inflacja zacznie spadać globalnie. Czyli, że na rynku żywności wystąpi tzw. szok odwracalny wzmocniony dodatkowo efektem ubiegłorocznych podwyżek stóp.

"Była by to prawda, gdyby zadziałały mechanizmy, w które nie wierzę. Myślę o dużym spowolnieniu gospodarczym w Polsce, do poziomu poniżej 4-proc. wzrostu PKB. Po drugie, mocno zaczęła rosnąć inflacja bazowa, o której istnieniu w ostatnich miesiącach nieco zapomnieliśmy" - zauważa Noga.

Inflacja bazowa po wyłączeniu cen kontrolowanych wynosiła jeszcze w sierpniu 1,4% r/r, a we wrześniu - 2,2%. Tymczasem w grudniu wyskoczyła do poziomu 3,7% (z 3,4% w listopadzie). Według niego, stała się rzecz bardzo niebezpieczna - dokładając bowiem do owych 3,7% "nakładkę" w postaci wzrostu cen żywności i paliw poziom CPI może się znacząco zwiększyć.

"Tymczasem RPP na ceny żywności i paliw nie ma wpływu. W związku z tym musimy przeciwdziałać inflacji bazowej, aby w razie dużego skoku CPI nie pojawiło się zagrożenie efektu drugiej rundy, żądań płacowych czy wzrostu oczekiwań inflacyjnych" - wyjaśnia Marian Noga.

Jego zdaniem, za wzrost inflacji bazowej odpowiedzialnych jest kilka czynników. Po pierwsze, jest to koniec okresu promocji na dostęp do internetu i wzrost cen tej usługi o ok. 30%. W górę poszły również ceny związane z utrzymaniem mieszkań oraz ceny regulowane, które jeszcze będą rosły.

"Biorąc to wszystko pod uwagę, ja mam obraz klarowny. Nie mogę więc czekać i liczyć na spełnienie się założeń niektórych ekspertów o mniej restrykcyjnych poglądach, mówiących o elastyczności polskiej gospodarki, która łatwo dostosuje się do bieżącej sytuacji i sama poradzi sobie z problemem inflacji. Moim zdaniem, polska gospodarka jest jeszcze zbyt mało elastyczna i zbyt podatna na wpływy globalne" - tłumaczy członek RPP.

Noga nie zgadza się także z teorią, że mocny złoty, który dziś pomaga utrzymywać inflację na niskim poziomie, może nagle gwałtownie osłabnąć. Jego zdaniem, złoty w najbliższym czasie będzie w "pełzającym trendzie aprecjacyjnym". Nie oznacza to jednak, że Rada może zapomnieć o obserwacji rynków walutowych.

"Przyjmujemy, że kurs jest mocny, cieszymy się z tego, ale nie można na kursie zawieszać konstruowania całej polityki monetarnej. To byłby błąd i my go nie robimy" - zapewnia Noga. (ISB)

Lesław Kretowicz

lk/tom

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ISB

Polecane