NOKE, czyli niewiadome w łupkowym biznesie

  • Marta Sieliwierstow
27-09-2012, 00:00

Nadal nie wiadomo, jakie uprawnienie będzie miał Narodowy Operator Kopalin Energetycznych. Możliwych rozwiązań jest kilka

Wciąż nie upubliczniono projektu ustawy o wydobywaniu i opodatkowaniu węglowodorów, na który czeka cała branża wydobywcza. Przedstawiciele Ministerstwa Środowiska zapewniają, że trwają intensywne prace nad projektem ustawy. Początkowo miał on być upubliczniony w połowie czerwca, jednak w ostatniej chwili resort wycofał się z prezentacji.

Projekt ustawy obejmie zmiany przepisów prawa geologicznego i górniczego, modyfikacje procedur koncesyjnych i środowiskowych, a także przepisów podatkowych, w tym podziału podatków i opłat między budżet państwa i budżety samorządów. Istotnymi zapisami będą też te dotyczące regulatorów rynku wydobywczego.

Duża władza

Kontrolę nad rynkiem ma sprawować Narodowy Operator Kopalin Energetycznych (NOKE) i Fundusz Węglowodorowy. To nowe instytucje — pierwszy będzie miał dużą władzę, drugi — pieniądze na inwestycje. Jednak na razie brakuje jednoznacznych informacji dotyczących zakresu uprawnień obu organów.

— Zgodnie z przyjętymi założeniami NOKE ma być spółką, której w całości właścicielem będzie skarb państwa, a jej prezes będzie mianowany przez premiera. Powołanie operatora nadzorującego wydobycie gazu i ropy w Polsce, zarówno ze złóż konwencjonalnych, jak i niekonwencjonalnych, aby było ono prowadzone w sposób zrównoważony i racjonalny ekologicznie, wydaje się niezbędne — ocenia Edyta Garlicka, radca prawny Deloitte Legal.

Z dotychczasowych wypowiedzi przedstawicieli rządu wynika, że NOKE zajmie się kontrolą przestrzegania wymogów środowiskowych przez firmy poszukujące gazu i ropy, będzie sprawdzał, czy nie dochodzi do opóźniania wydobycia i czy spółki prowadzą działalność zgodnie z prawem, interesami państwa i bezpieczeństwem.

— Wobec braku nawet projektu założeń ustawy regulującej kompetencje NOKE ciężko jest jednoznacznie określić ewentualne skutki powołania takiego podmiotu w Polsce. Wydaje się, że niewątpliwą korzyścią dla państwa i przedsiębiorców byłoby zgromadzenie kompetencji kontrolnych w jednym wyspecjalizowanym podmiocie. Takie rozwiązanie pozwoliłoby przedsiębiorcom załatwić wszystkie sprawy w tzw. jednym okienku, co z pewnością usprawniłoby proces poszukiwania — uważa Tomasz Barańczyk, partner w dziale prawnopodatkowym PwC, kieruje zespołem Oil & Gas.

Poszukiwanie dobrego wzorca

Specjalne urzędy ds. węglowodorów działają w różnej formie w wielu państwach. Istotny dla funkcjonowania takiego urzędu jest przyjęty w danym państwie system koncesyjny. Bardzo często przywoływane są rozwiązania norweskie. Dotyczą one jednak bardziej ropy naftowej niż gazu. Ponadto w Norwegii są zupełnie inne koszty wydobycia niż w Polsce (które nie są jeszcze znane).

— Z tych względów proste przeniesienie rozwiązań norweskich — bezpośredniego udziału państwa w koncesjach poprzez spółkę państwową — na polski grunt nie jest dobrym rozwiązaniem — ocenia Grzegorz Kuś, starszy konsultant w dziale prawno- -podatkowym PwC, aplikant radcowski oraz doradca podatkowy w zespole Oil & Gas.

Zdaniem ekspertów PwC, nieco lepszym wzorcem są rozwiązania zastosowane w Prowincji Kolumbia Brytyjska w Kanadzie.

Tamtejsza komisja ds. ropy i gazu ma szerokie uprawnienia kontrolne dotyczące poszukiwania, wiercenia, wydobywania i transportu węglowodorów, a także wydaje koncesje i inne pozwolenia. Celem powołania komisji było stworzenie tzw. one-stop shop dla podmiotów z branży, które w jednym miejscu mogą załatwić wszystkie sprawy dotyczące ich działalności. Rozważając taki model trzeba jednak pamiętać, że Kanada posiada znaczne złoża węglowodorów i istnienie takiego urzędu jest uzasadnione.

Natomiast w Polsce nie ma jeszcze dokładnych danych dotyczących zasobów. Ponadto kanadyjski urząd jest wspierany wielomilionowym budżetem i zatrudnia dużą liczbę wysoko wykwalifikowanych pracowników. Rozważyć trzeba czy NOKE powinien być superurzędem, czy może stworzyć urząd, który grupowałby najważniejsze kompetencje z wybranego obszaru, np. poszukiwania i rozpoznawania węglowodorów, w tym kwestii koncesyjnych.

— W momencie gdy badania potwierdziłyby znaczne złoża w Polsce, ustawodawca mógłby próbować rozszerzyć kompetencje NOKE albo wdrożyć model udziału państwa w koncesjach podobny do norweskiego. Niemniej, jeśli w Polsce państwo miałoby partycypować w koncesjach, należałoby podjąć taką decyzję możliwe jak najszybciej, przygotować przejrzysty projekt nowych regulacji i przekazać go do konsultacji branżowych, jasno wskazać, na jakich zasadach, w szczególności w zakresie podziału kosztów i ryzyka, taka współpraca miałaby się odbywać, precyzyjnie określić przepisy przejściowe — podkreśla Grzegorz Kuś.

KOMENTARZ PARTNERA SEKCJI — PKN ORLEN

Zdobywamy cenną wiedzę

Adam Czyżewski

główny ekonomista PKN Orlen

Pierwszy odwiert poszukiwawczy gazu z łupków na Lubelszczyźnie — Syczyn-OU1 wykonaliśmy już w zeszłym roku. Wyniki analiz pobranych 300 metrów próbek rdzenia skalnego były na tyle obiecujące, że podjęliśmy decyzję o kontynuacji prac w Syczynie. W konsekwencji, kilka dni temu, rozpoczęliśmy wiercenie pierwszego w historii PKN Orlen odwiertu poziomego.

Technologia wierceń poziomych, która służy do produkcji gazu ziemnego, ma wszelkie cechy rewolucyjnych innowacji, takich jak technologie IT. Pierwszy zarejestrowany odwiert poziomy przeznaczony do wydobycia ropy naftowej został ukończony w Teksasie już w 1929 r. Jednak komercyjnydebiut tej technologii nastąpił niespełna 30 lat temu, kiedy pojawiły się takie innowacje jak otworowe silniki wiertnicze oraz otworowy sprzęt telemetryczny.

Od tego czasu jest ona wciąż udoskonalana. Dlatego odwiert jest dla PKN Orlen nie tylko źródłem wiedzy na temat zasobów gazu łupkowego, ale też szansą zdobycia cennego know-how w zakresie innowacyjnej technologii. Dzięki szybkiej absorpcji tej praktycznej wiedzy będziemy mogli włączyć się w proces rozwoju technologii górnictwa głęboko-odwiertowego i poważnie myśleć o przyszłych korzyściach biznesowych z eksportu naszych usług.

Jeśli w nasze ślady pójdą inne firmy, jest szansa, aby polski sektor gazu łupkowego zasilał gospodarkę zarówno gazem, jak i innowacyjnymi technologiami o dużym potencjale eksportowym. Niedawno policzyliśmy, że dzięki temu nowoczesnemu sektorowi polska gospodarka mogłaby nie tylko zyskać w ciągu 12 lat ponad 500 tysięcy dodatkowych miejsc pracy, ale też odnotować szybszy wzrost.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Sieliwierstow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / NOKE, czyli niewiadome w łupkowym biznesie