Norweskie rozwiązanie brytyjskiej decyzji

Spokój, spokój i jeszcze raz spokój. Eksporterzy mają stalowe nerwy albo... czują zależność Wielkiej Brytanii od importu

Brytyjsko-polska wymiana handlowa w ostatnich latach kwitła — w 2012 r. Wielka Brytania wysunęła się na drugie miejsce wśród naszych rynków eksportowych. Taką pozycję zajmowała też w 2015 r. z wynikiem prawie 13 mld EUR, ustępując Niemcom, do których trafiły towary za prawie 48,5 mld EUR. W polskiej sprzedaży do Wielkiej Brytanii dominują wyroby przemysłów elektromaszynowego, rolno-spożywczego, chemicznego i tworzyw sztucznych. Sporo do eksportowych wyników dorzucają też producenci drewna i mebli. Nastroje w tych branżach — wbrew pozorom — nie są grobowe. Przeważają opinie, że Brytyjczycy mają zbyt wiele do stracenia, aby nagle postawić bariery handlowe — w wielu przypadkach są bowiem uzależnieni od importu z kontynentu. Zarządzający polskimi spółkami eksportującymi do Wielkiej Brytanii przypuszczają raczej, że stanie się ona drugą Norwegią — krajem działającym poza UE, z którym współpracuje się bez większych problemów.

 

SONDA PULSU
Dla jednych problem, dla innych nadzieja

Idioci nie zaszkodzą eksporterom

PIOTR VOELKEL, założyciel Grupy Vox

Eksport do Wielkiej Brytanii nie ucierpi, raczej wzrosną jego koszty, ale spokojnym być nie można. To kolejny dowód na to, że demokracja, w której wycina się autorytety, powoduje, że decyzje podejmują idioci, zajmujący się emocjami, a nie faktami. Nie sądzę, żeby Brytyjczycy zdecydowali się nagle wprowadzić cła, ale też zwykła dodatkowa praca administracyjna może mocno uprzykrzyć robienie biznesu — dłuższe oczekiwanie na odprawę, zdobywanie dodatkowych certyfikatów, np. na meble dla dzieci itp. Takie sytuacje podpowiada wyobraźnia. Wciąż jednak wierzę, że intelektualne elity kraju albo nie dopuszczą do brexitu, ale będą w stanie w jakiś sposób uniknąć negatywnych skutków tego wyjścia.

Norweski przykład

ROBERT PODLEŚ, prezes Cobi, producenta zabawek i klocków

Brytyjski rynek jest atrakcyjny dla branży zabawek — z 99-procentową pewnością obstawiam, że nic się nie zmieni po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE. Ani UE, ani Wielka Brytania nie dopuszczą do tego, żeby wprowadzić cła — jesteśmy zbyt dużymi partnerami handlowymi. Ze znajdującą się poza UE Norwegią współpraca nam rozkwita, więc tego samego oczekuję po Wielkiej Brytanii.

Uwaga na Brazylię i USA

JACEK LEWICKI, prezes Drosedu

Wielka Brytania jest drugim odbiorcą naszego drobiu [pod względem wartości — red.], przede wszystkim filetów.

Nie jest samowystarczalna w tej produkcji, więc będzie musiała przynajmniej przez kilka lat importować. Jeśli jednak Brazylijczycy czy Amerykanie będą mogli sprzedawać na takich samych warunkach jak unijni producenci, to przegramy tę konkurencję z kretesem. Mają inne standardy produkcji i higieny niż obowiązujące w UE, więc inne koszty. Dla polskiego drobiu byłby to więc duży problem. Być może jednak jakieś preferencje dla produkcji unijnej zostaną. Negocjacje w tym zakresie to nie kwestia miesięcy, lecz lat.

Skazani na import

JAN KOLAŃSKI, prezes Coliana

Wielka Brytania jest skazana na import żywności. To nie Rosja, która nie wykorzystuje swojego ogromnego potencjału rolnego. M.in. dlatego nie spodziewam się większych zmian, np. celnych, w zakresie żywności, być może pojawią się w innych obszarach. Nie odczuwamy żadnych skutków bezpośrednich tej decyzji i przez dłuższy czas się ich nie spodziewamy. Wszyscy nerwowo zareagowali, giełdy straciły, ale efekt wyjścia Wielkiej Brytanii z UE można ocenić dopiero za kilka lat. Martwi mnie natomiast, że może dać przykład innym narodom i doprowadzić do rozpadu UE. To już byłoby zagrożenie dla eksporterów.

Tradycje handlowe przeważą

ADAM ZDANOWSKI

współwłaściciel Zakładów Mięsnych Wierzejki

Brytyjczycy są zbyt rozsądnym narodem i zbyt długo zajmują się handlem, żeby dopuścić nagle do jego załamania. Jestem spokojny o przyszłość eksportu. Będzie tydzień czy dwa zamieszania, a finalnie umowy handlowe UE — Wielka Brytania o prawie niezmienionej treści. Sprzedajemy bez

problemów do Norwegii i Szwajcarii, więc Wielka Brytania po prostu dołączy do tego grona. W krótszym terminie eksporterzy muszą natomiast poradzić sobie ze słabym funtem, przez co nasze towary będą mniej konkurencyjne na tamtym rynku.

Mleczarski interes

DARIUSZ SAPIŃSKI, prezes SM Mlekovita

Wielka Brytania to solidny płatnik i odbiorca akceptujący dobre ceny. W naszym interesie jest więc utrzymanie dotychczasowych relacji handlowych. Na gorąco nie sposób jednak powiedzieć, co zmieni decyzja o jej wyjściu z UE. Być może to wychodzenie potrwa 5, a może nawet 20 lat. Dziś jako eksporter mogę wymienić waluty za eksportowany towar po lepszej stawce, i to jest ta krótkoterminowa okazja, którą należy wykorzystać. W dłuższym terminie nie wyobrażam sobie, żeby Brytyjczycy, w tym mleczarze, mieli odciąć się od relacji z UE — to oni więcej eksportują, niż importują, więc w ich interesie jest niezakłócanie dotychczasowego handlu.

Oby nie wyszli kolejni

PAWEŁ GOS, współzałożyciel i prezes Exact Systems

To informacja negatywna dla wszystkich, którzy prowadzą działalność na skalę europejską. Mamy w Wielkiej Brytanii spółkę, która zatrudnia 100 osób. Firmy, dla których tam pracujemy, będą musiały dostosować się do nowej sytuacji eksportowej, która prawdopodobnie będzie przypominać rosyjską czy turecką. Jest jednak za wcześnie, żeby przewidzieć dokładne konsekwencje brexitu, ale na pewno utrudni on przepływ ludzi i kapitału, zrodzi ryzyko i podatkowe, i wizowe. Martwimy się bardzo i mamy nadzieję, że nie będzie to początek kolejnych podobnych decyzji innych krajów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy