Nowa moda: seks solo?

Zbigniew Lew-Starowicz
31-10-2003, 00:00

Masturbacja — w przeszłości zwana onanizmem czy samogwałtem — staje się coraz atrakcyjniejszą formą zaspokajania potrzeb seksualnych.

Że to dość powszechne zjawisko wśród dojrzewających chłopców, ludzi samotnych i mających dłuższą przerwę we współżyciu seksualnym, wiemy od dawna. Możemy również zrozumieć masturbację jako zastępczą formę zaspokajania potrzeby seksualnej przez tych, których partnerzy nie palą się do seksu, unikają go, a także w związkach z dużą różnicą owych oczekiwań między partnerami.

Dlaczego jednak ktoś woli masturbację niż kontakt seksualny z pożądającym go partnerem czy partnerką? Z „Raportu Seksualności Polaków 2002” wynika, że 15 proc. mężów i 10 proc. żon bardzo lubi masturbację. Coraz częściej trafiają do gabinetów seksuologów małżonkowie zaniepokojeni, że ich partnerzy wolą się masturbować, niż współżyć z nimi lub przyłapujący partnera „in flagranti” w momencie masturbacji, choć przecież w łóżku czekali na niego. Przyczyny? Kilka.

Braki lub błędy w sztuce miłosnej. W przypadku kobiet najczęściej chodzi o to, że są uwarunkowane na osiąganie orgazmu przez pobudzanie łechtaczki, a ich partner albo tego unika, robi to byle jak lub oczekuje od nich orgazmu w czasie stosunku. Nic dziwnego, że rozbudzona, ale niezaspokojona seksualne kobieta „uzupełnia i dokańcza” to, czego nie otrzymała od partnera. U mężczyzn częściej upodobania seksualne nie są zaspokajane w trakcie współżycia i dlatego wolą się masturbować — z wyobrażaniem sobie tego, co im się podoba (np. kontakt oralny). Masturbacja w takich przypadkach stanowi zastępczą formę zaspokajania potrzeb seksualnych, których nie lubi, nie zna lub bagatelizuje partner.

Wygoda i lenistwo. Częściej spotykane wśród mężczyzn. Wolą się sami pobudzać — bo trwa to krócej i jest łatwiejsze niż doprowadzenie partnerki do podniecenia, umożliwiającego stosunek. Mężczyzna mówi mi na przykład, że żona wymaga od niego pół godziny pieszczot wstępnych. Jego to zniechęca. Inni skarżą się, że żony potrzebują długiego stosunku, a partnera to męczy lub nie jest w stanie opóźnić wytrysku. I woli sam siebie do niego doprowadzić. W naszej sztuce miłosnej dominuje lenistwo...

Uwarunkowania masturbacyjne. Wiele osób wskutek wieloletniego masturbowania się w czasie poprzedzającym zawarcie małżeństwa wyrobiło upodobania i nawyki — np. pobudzanie się strumieniem wody, przez zaciskanie czy krzyżowanie ud kobiety, posiłkowanie się pornografią w trakcie pobudzania członka ręką przez mężczyzn. Te impulsy są konkurencyjne wobec bodźców w trakcie współżycia z partnerem.

Seks internetowy. Dochodzi do masturbowania się podczas oglądania pornografii, erotycznych dialogów między internautami, bawienia się seksem, nawiązywania znajomości, podniecania się zwierzeniami, „innością” internetowych partnerów. Wprawdzie nie do końca to „seks solo”, ale też nie do końca seks z kimś konkretnym... Po tego typu doświadczeniach seks z partnerem może wydawać się mniej atrakcyjny, pikantny, wyrafinowany. Z partnerem internetowym da się „poświntuszyć”, a z własnym — często nie. W niedalekiej przyszłości „konkurencją” dla seksu internetowego okaże się seks wirtualny: będzie można realizować najdziwaczniejsze fantazje, o wiele barwniejsze i bogatsze od seksu z realnym partnerem. Czyżby seks „solo” z wieloma kablami i elektroniką miał szansę stać się dominujący?

„Szybkie numerki”. Klienci często korzystający z usług agencji towarzyskich przyzwyczajają się do roli biorcy w seksie, zaspokajania ich upodobań, „szybkich numerów”. W chwili masturbacji odtwarzają wspomnienia i nawyki. To dla nich bardziej podniecający i urozmaicony seks niż współżycie z partnerem. Z podobnym mechanizmem mamy do czynienia wówczas, gdy podczas masturbacji korzysta się z pornografii czy filmów porno.

Uzależnienie od seksu. Polega m.in. na stworzeniu rytuałów masturbacyjnych, rozbudowania wyobraźni, powstania przymusowych czynności, wiążących się z falą podniecenia i dochodzenia do szczytowania — określonego scenariusza zachowań. Współżycie z drugą osobą jest utrudnione, gdyż nie można jej narzucić tak dalece zrytualizowanego scenariusza, podporządkować określonej roli.

Sabotaż seksualny. Niektórzy unikają współżycia z drugą osobą z różnych przyczyn — np. niechęci do posiadania dziecka, potrzeby wymierzenia kary, demonstrowania odrzucenia, walki o dominację w związku, niezgody na instrumentalne traktowanie, zaspokajania upodobań partnera. Realizują potrzeby przez masturbowanie się. Podobne zachowania pojawiają się u mężczyzn zniechęconych trudnościami zajścia w ciążę partnerki, kiedy narzuca się im określony czas kontaktu seksualnego, nastawionego na prokreację. Współżycie seksualne traci spontaniczność, a staje się „zadaniem do wykonania”.

Bywa, że do gabinetu wchodzą partnerzy z kilkuletnią przerwą w życiu seksualnym! Lękają się rozpadu związku lub nie potrafią wrócić do współżycia z partnerem, a perspektywy „białego małżeństwa” nie akceptuje druga osoba.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Zbigniew Lew-Starowicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Nowa moda: seks solo?