Czytasz dzięki

Nowa rzeczywistość, trudne relacje

Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ
opublikowano: 21-05-2020, 11:46

Czwartek przynosi odwrócenie ról na rynku walut – szeroko odbija tracący w ostatnich dniach dolar. Na drugim biegunie są waluty Antypodów (AUD i NZD), ale i też korony skandynawskie (NOK i SEK), oraz funt i dolar kanadyjski.

Na razie ruchy są bardziej korekcyjne (najsłabszy AUD traci wobec dolara 0,50 proc.), zobaczymy jak dalej rozwinie się sytuacja.  Spadek apetytu na ryzyko (korygujący też rynki akcji) to wynik pogorszenia się relacji pomiędzy USA, a Chinami. W mniejszym stopniu jest to wynik kolejnych ostrych wypowiedzi Donalda Trumpa (rynki zdążyły się do tego przyzwyczaić), a bardziej wpływ mają doniesienia nt. zaostrzenia nadzoru nad chińskimi spółkami notowanymi w USA, które uchwalił Senat (teraz dodatkowo będą musiały one też udowodnić, że nie są kontrolowane przez rząd). Co dalej? Ważne będzie to, jak na ostatnie posunięcia USA (Huawei, a teraz to) zareagują Chińczycy – do tej pory zdaje się, że nie chcieli eskalować konfliktu, chociaż w chińskich mediach (Global Times) pojawiały się spekulacje nt. stworzenia „ listy niewiarygodnych spółek” itd.

W temacie danych makro wczorajsze zapiski z posiedzenia FED nie miały większego znaczenia. Dzisiaj mamy dzień z usługowymi PMI, a także ISM (w USA) za kwiecień.  Doniesienia nie wyglądają źle, ale szału nie ma. Niemniej interpretacja odczytów PMI stała się ostatnio trudna, co jednocześnie zmniejszyło znaczenie tych odczytów.

OKIEM ANALITYKA 

Teoretycznie wątki, jakie pojawiły się w ostatnich godzinach w temacie relacji amerykańsko-chińskich, nie wnoszą wiele nowego. Ostra retoryka Trumpa i jego otoczenia wobec Chin ma miejsce od pewnego czasu, a przyjęcie przez Senat ustawy utrudniającej chińskim firmom funkcjonowanie na amerykańskich giełdach, bo poprzedzone wcześniejszymi spekulacjami i działaniami – giełda Nasdaq wprowadziła chociażby surowsze kryteria wobec nowych emisji dokonywanych przez chińskie spółki. Kluczowe pytanie brzmi, zatem: czy te pogarszające się relacje będą nową rzeczywistością, którą rynek się nie przejmie, czy też Chiny powiedzą twardo dość i zaczną wprowadzać działania odwetowe? Od pewnego czasu plotkuje się o wprowadzeniu listy niewiarygodnych spółek, czy konieczności renegocjacji umowy handlowej z USA, jaka została podpisana w styczniu. Pierwsze uderzyłoby w największe amerykańskie koncerny prowadzące działalność w Chinach, drugie przywróciłoby rzeczywistość wojny handlowej, jaka miała miejsce w zeszłym roku. W obu przypadkach zwiastowałoby to rynkowy kataklizm, stąd też inwestorzy cały czas wierzą w to, że politycy będą kierować się rozsądkiem i zimna wojna w dyplomacji, nie zamrozi relacji gospodarczych. Ale czy zupełnie wyklucza to tzw. chwile strachu, które mogą pojawić się w wyniku „nieodpowiedzialnych wypowiedzi”?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ

Polecane