Nowa ulga inwestycyjna pomoże małym firmom

Notowała Patrycja Łuszczyk
opublikowano: 27-06-2017, 22:00

Przedsiębiorcy będą mogli jednorazowo wrzucić w koszty zakup środków trwałych o wartości do 100 tys. zł i to już w tym roku. Co ciekawe, będą mogli dokonać odliczeń także na etapie wpłat zaliczek na zakup urządzenia

Z ustanowionym w ubiegłym roku przez rząd Dniem Przedsiębiorcy (21 czerwca) zbiegło się pierwsze czytanie nowelizacji tzw. Ustawy o przyspieszonej amortyzacji. Dzień później, podczas debaty „Pulsu Biznesu”, rozmawialiśmy o efektach, jakie ustawa może przynieść, a także o innych rządowych pomysłach na wspieranie polskiej przedsiębiorczości, w szczególności start-upów. Nowa ulga, procedowana właśnie przez rząd, ma przynieść przedsiębiorcom spore ulgi dzięki jednorazowym odpisom amortyzacyjnym.

Prowadzenie biznesu w Polsce wciąż nie należy do najłatwiejszych, ale chętnych nie brakuje. Dlatego takich pomysłów, jak nowe ulgi inwestycyjne czy programy wspierające młody biznes, potrzeba jak najwięcej — stwierdzili uczestnicy debaty.
Zobacz więcej

BIZNES MAMY W DNA:

Prowadzenie biznesu w Polsce wciąż nie należy do najłatwiejszych, ale chętnych nie brakuje. Dlatego takich pomysłów, jak nowe ulgi inwestycyjne czy programy wspierające młody biznes, potrzeba jak najwięcej — stwierdzili uczestnicy debaty. Marek Wiśniewski

Do tej pory przedsiębiorca jednorazowo mógł wrzucić w koszty np. zakup komputera nie droższy niż 3,5 tys. zł. Pozwalało mu to obniżyć podatek dochodowy. Proces wliczania w koszty uzyskania przychodów zakupów przekraczających powyższą kwotę musiał być rozłożony w czasie. Nowe rozwiązanie jest bardziej atrakcyjne dla przedsiębiorców, bo rocznie będą mogli jednorazowo wliczyć w koszty zakup środków trwałych o wartości nieprzekraczającej 100 tys. zł. Pozwoli im to zaoszczędzić nawet 17,7 tys. zł. Dla małych i średnich firm jest to już znacząca kwota, i może zachęcić do kolejnych inwestycji.

— Zakładamy, że z nowej ulgi inwestycyjnej dla firm skorzysta 150 tys. małych i średnich przedsiębiorstw, bo to dla nich będzie ona najkorzystniejsza — powiedziała Jadwiga Emilewicz, wiceminister rozwoju. Choć nie ma pewności, że rzeczywiście już w tym roku z ulg skorzysta 150 tys. firm, to wszyscy są zgodni, że zainteresowanie będzie duże. Do tej pory przedsiębiorcy mieli problem z zakupem komputera czy frezarki. Nie pozwalał na to budżet firmy, a fundusze europejskie ich nie dofinansowywały. Również nieskomplikowany proces księgowy może zachęcić do korzystania z ulgi. Tego typu inwestycje są korzystne nie tylko dla przedsiębiorców, ale również dla obecnych i przyszłych pracowników. Inwestycje przyczynią się bowiem do zwiększania liczby atrakcyjnych miejsc pracy.

— Pobudzenie polskiej gospodarki nie jest zadaniem dla dwóch czy trzech koncernów. Żeby to zrobić, musimy pobudzić tzw. mrowisko, czyli środowisko małych i średnich firm — zauważył Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Samochód nie rozkręci gospodarki

Dotychczas przedsiębiorcy, chcąc obniżyć kwotę podatku dochodowego, najczęściej w koszty wrzucali zakup samochodu. Po nowelizacji ustawy nie będzie to jednak możliwe.

— Jeśli chcemy rozwoju naszej gospodarki i w konsekwencji lepszych miejsc pracy, ale też lepiej prosperującej firmy, to nie powinniśmy na początek kupować samochodu. Do podniesienia innowacyjności przedsiębiorstwa w pierwszej kolejności przyczynić się może zakup maszyn i urządzeń — podkreślała Małgorzata Mazur, prezes łódzkiego centrum księgowego Taxteam. Czy przedsiębiorcy masowo będą decydować się na skorzystanie z tzw. ulgi amortyzacyjnej? Niekoniecznie. Część woli rozkładać ulgi podatkowe w czasie, by nie wykazywać jednorazowych strat i gwałtownie obniżać płacone podatki, co może zwrócić na nich uwagę fiskusa lub być źle postrzegane przez finansujące ich banki — tak widzi ten problem profesor Marek Szydło.

— Z prawa podatkowego wynika, że odpis amortyzacyjny może być zaliczony jako koszt uzyskania przychodów w tym roku, w którym są sprzedawane towary i usługi. W związku z tym pojawia się pytanie, czy przedsiębiorcy nie wolą czasem planować amortyzacji spokojniej i czy nie opłaca im się bardziej planowanie amortyzacji liniowej lub degresywnej. Jednak jako alternatywa dla obecnej amortyzacji jest to bardzo ciekawe rozwiązanie — ostrzegał profesor nauk prawnych z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Ważne jest również to, że ten pomysł jest adresowany w sposób powszechny, więc nie jest obarczony ryzykiem pomocy publicznej. Dzięki temu, jeśli przedsiębiorcy planują teraz lub w przyszłości korzystanie na przykład z dotacji, nie muszą się martwić, że nie będą mogli skorzystać z tej amortyzacji.

Koniec zamrażania środków

Nowelizacja zakłada, że zamortyzować będzie można również wpłaty zaliczek na zakup środków trwałych. — Jest to ważna kwestia ze względu na płynność finansową firm. Takie rozwiązanie może przynieść natychmiast realne efekty i polepszenie płynności finansowej przedsiębiorstw, przede wszystkim mikro i małych — zauważyła Jadwiga Lesisz, wiceprezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.

Takie rozwiązanie może budzić obawy co do sytuacji, w której ostatecznie do zakupu środków trwałych nie dojdzie. Jednak Jadwiga Emilewicz uspokoiła, że ministerstwo przewidziało różne warianty. Kiedy do zakupu nie dojdzie albo zanim jeszcze środek trwały trafi do firmy, już zdecydujemy się na jego zbycie, cofnięcie lub odwrócenie amortyzacji będzie możliwe.

— Księgowi będą zdziwieni, bo od zawsze środek trwały można było amortyzować dopiero, kiedy został przyjęty do użytkowania. Teraz będziemy mogli wrzucić w koszt i tym samym obniżyć podatek już na etapie zaliczki na ten środek trwały, który może być wyprodukowany na przykład za pół roku — podkreśliła prezes Taxteam.

Ruszą linie produkcyjne

W nowelizacji ustawy o podatku od osób prawnych znalazł się również zapis „fabrycznie nowe”, odnoszący się do środków trwałych. Oznacza to, że objęte ulgą zostaną tylko środki zakupione na pierwotnym rynku.

— Celem ustawy jest przede wszystkim ułatwienie małym i średnim przedsiębiorcom pewnego rodzaju zakupów. Jednak zapis „fabrycznie nowe” pojawił się w ustawie nie bez powodu. Zależy nam na rozwoju naszej gospodarki i chcemy również tą ustawą obudzić rynek pierwotnej produkcji — uściśliła Jadwiga Emilewicz.

Objęte amortyzacją będą środki trwałe z grup szeroko rozumianych maszyn i urządzeń elektrycznych i elektrotechnicznych, ale również narzędzia, przyrządy, aparatura, wyposażenie, i inne ruchomości trwałe, które nie są klasyfikowane w pozostałych grupach. Jakich jeszcze ułatwień chcieliby od rządu przedsiębiorcy? Najczęściej podnoszoną kwestią jest nadmierna biurokracja.Polska gospodarka nadal nie jest środowiskiem idealnym dla inwestorów. Wiele jest jeszcze do zrobienia w kwestii deregulacji, ale wciąż również na polu podatkowym. Jak podkreśla Cezary Kaźmierczak, potrzebujemy odbiurokratyzować polską gospodarkę.

— Dramat na przykład startup-owca pojawia się w momencie, zatrudniania pierwszego pracownika. W momencie kiedy po raz pierwszy musi wypełnić trzynaście druków ZUS — podkreślił prezes Związku Pracodawców i Pracowników.

Jak zatrzymać pracownika?

Przedsiębiorcy oprócz uproszczenia systemu podatkowego często potrzebują również wsparcia w opiece nad pracownikami i przekonaniem ich do pozostania w firmie. Częściej niż problem z zatrzymaniem klientów przedsiębiorcy zgłaszają bowiem problem z zatrzymaniem pracowników.

— Dobrym rozwiązaniem mogłyby być rozszerzenie Krajowego Funduszu Szkoleniowego, czyli większe lub więcej dofinansowań do szkoleń pracowników. Maleje nam bezrobocie i widzimy, że coraz trudniej jest pracowników w firmie zatrzymać— ostrzegała Małgorzata Mazur. — Poza inwestowaniem w środki trwałe należałoby również pomyśleć o wkładzie w kapitał ludzki. Można byłoby zastanowić się nad ulgą za wzrost płacy pracownika powyżej ustalonej kwoty — wtórował jej profesor Marek Szydło. Trzeba jednak przygotować się również na to, że obecnie zatrudnieni niekoniecznie stawiają na pierwszym miejscu bardzo wysokie zarobki.

— Pieniądze motywują tylko do pewnego poziomu. Dzisiaj rzeczywiście jest tak, że musimy szukać nowych sposobów motywacji, żeby zachęcić pracowników do pracy w firmie. PARP przygotowuje właśnie kilka projektów szkoleń, z których przedsiębiorcy mogliby skorzystać i zdobytą wiedzę i umiejętności wykorzystać w swojej działalności — dodała Jadwiga Lesisz.

Start-up da pracę

Oprócz wsparcia w postaci ulg podatkowych rząd ma też pomysł, jak rozwijać przedsiębiorczość Polaków, szczególnie małe innowacyjne firmy. Ministerstwo Rozwoju przygotowało program Start in Poland z pulą 3 mld zł przeznaczony dla młodych spółek, tzw. start-upów. Jego celem jest zachęcanie i wspieranie przedsiębiorców, którzy na rynek dopiero wchodzą, a od początku myślą o swoim przedsięwzięciu globalnie. — Pierwsze jaskółki efektów programu Start In Poland już mamy. Zależało nam na tym, żeby w Polsce połączyć potencjał początkujących, ale kreatywnych przedsiębiorców z infrastrukturą, zasobami i doświadczeniem dużych firm. W tym celu powstał projekt Scale Up, w którym duzi gracze zapraszają początkujących przedsiębiorców do wspólnej pracy nad ich pomysłami w ramach tzw. akceleratorów. Zakładaliśmy, że zgłosi się maksymalnie kilkanaście firm chętnych do tworzenia tych akceleratorów i wybierzemy spośród nich pięć. Konkurs przerósł jednak nasze oczekiwania, bo zgłosiło się około siedemdziesięciu zespołów. Ostatecznie rozszerzyliśmy grono wybranych do dziesięciu zespołów — powiedziała Jadwiga Emilewicz. Oprócz Scale Up drugim elementem programu Start in Poland ogłoszonym przez Polski Fundusz Rozwoju jest tzw. projekt Starter. W jego ramach początkujących przedsiębiorców mają wspierać dofinansowane przez rząd fundusze typu venture capital. Trzeci komponent to Biznest, który ma połączyć finansowanie w ramach programu Starter z fazą rozwoju innowacyjnych przedsiębiorstw. Mają się one dzięki temu stać atrakcyjne dla tzw. aniołów biznesu. Uczestnicy dyskusji liczą, że program Start in Poland odniesie sukces. — Zależy nam na tym, żeby pomysły kończyły się wdrożeniem, na przykład w tych dużych firmach, które zdecydują się na współpracę ze start-upami w ramach projektu Scale Up — zaznaczyła Jadwiga Lesisz. I choć niektóre statystyki pokazują, że tylko jeden z dziesięciu start-upów odniesie duży sukces, to doskonale widać również, że duży sukces jednego start-upu równoważy porażki pozostałych dziewięciu. Nie powinno się więc z góry przekreślać wszystkich, a należałoby dać szansę jak największej ich liczbie — konkludowali uczestnicy dyskusji.

Marzenia o polskim jednorożcu

Realnie zmienia się dzisiaj światowy model gospodarczy. Największe kapitalizacje na giełdach w zeszłym roku miały Google i Facebook, a nie General Motors czy BMW. Czy w Polsce mamy szansę na pojawienie się jednorożca, czyli innowacyjnej, budowanejod podstaw firmy o kapitalizacji przekraczającej miliardy dolarów i działającej w skali globalnej? Minister Jadwiga Emilewicz, twierdzi, że są na to realna szanse, np. w branży gier komputerowych, ale nie jest to cel sam w sobie programu wspierania start-upów. — Przede wszystkim chcemy pokazać różne ścieżki kariery bardzo zdolnym polskim absolwentom. Kariera w korporacji to jedno, będziemy się cieszyć, jeśli na stanowisku wiceprezesa IBM-u będzie Polak. Natomiast nie mniej ciekawa i intratna może być inna ścieżka: stworzenie czegoś swojego — zaznaczyła Jadwiga Emilewicz. Profesor Marek Szydło chwalił jeszcze inne działania rządu wspierające przedsiębiorców. — W pakiecie ustaw potocznie zwanych konstytucją biznesu znajduje się kilka ciekawych i korzystnych dla początkujących przedsiębiorców rozwiązań. Chociażby możliwość nieopłacania w ciągu pierwszysh 6 miesięcy działalności składek na ubezpieczenia społeczne — wspomniał profesor Marek Szydło. Cezary Kaźmierczak wskazywał natomiast na szansę zaistnienia polskich start-upów i ściągnięcia inwestycji zagranicznych do Polski w niezapełnionych jeszcze niszach. — Gdyby Polska jako pierwsza na świecie stworzyła na przykład prawo dla samochodów autonomicznych, to cały świat zbiegłby się do nas, z Elonem Muskiem na czele. To jest nasza szansa, na tym polu moglibyśmy konkurować z innymi rynkami — zauważył Cezary Kaźmierczak. Paneliści zgodzili się, że zmiana mentalna Polaków, szczególnie młodszego pokolenia, już nastąpiła. Coraz więcej młodych ludzi zamiast jechać do Doliny Krzemowej, chce mieć swój garaż w Polsce i tu tworzyć rozwiązania, które zaspokoją potrzeby całego świata. Nie mają już kompleksów wobec tego świata i wiedzą, że mają takie same lub bardzo zbliżone szanse jak młodzi ludzie z innych krajów. Przypadków programistów, którzy w ciągu miesiąca tworzą kilka gier, a jedna pozwala zarobić na własny dom, możemy dzisiaj szukać również w Polsce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Notowała Patrycja Łuszczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu