Nowa ulga rozkręci pionierskie projekty

Rozmawiała Dorota Zawiślińska
opublikowano: 26-11-2017, 22:00

Dzięki tzw. drugiej ustawie o innowacyjności, rewolucjonizującej obecny kształt zachęty podatkowej B+R, w kieszeniach przedsiębiorców zostanie miliard złotych — mówi Piotr Dardziński, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego, w rozmowie z „PB

„Puls Biznesu”: Jak przezwyciężyć wciąż dużą nieufność i niechęć naukowców do współpracy z przedsiębiorcami? Na ile pomoże w tym tzw. druga ustawa o innowacyjności podpisana właśnie przez prezydenta? Piotr Dardziński, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego: Nie jest możliwe, aby gospodarka rozwijała się dynamicznie, jeżeli w ten proces nie zaangażuje się świat nauki. Warto też dodać, że nie ma poważnej nauki bez gospodarki. Wbrew temu, co powszechnie się uważa, współpraca badaczy z przedsiębiorcami nie jest gorszą formą działalności naukowej. Wręcz przeciwnie — bardzo ambitną. Prawdą jest natomiast, że więcej zrozumienia dla takiej kooperacji wykazują przedstawiciele biznesu, środowisko naukowe — nieco mniej. Dlatego przygotowaliśmy regulację, która sprawi, że współpraca obu światów stanie się opłacalna. Zarówno tzw. pierwsza, jak i druga ustawa o innowacyjności wspierają przedsiębiorców, naukowców i inwestorów, którzy mają kapitał i stawiają na projekty ryzykowne, ale potencjalnie bardzo zyskowne.

Piotr Dardziński, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego
Zobacz więcej

Piotr Dardziński, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Fot. Grzegorz Kawecki

Główną zachętą do inwestowania w nowatorskie rozwiązania jest ulga B+R.

Wspomniana zachęta podatkowa to zasługa przede wszystkim przedstawicieli Ministerstwa Finansów, którzy podczas prac nad projektem byli elastyczni i wychodzili naprzeciw postulatom przedsiębiorców. Co więcej, wejście w życie ulgi B+R może oznaczać wpływy do budżetu państwa mniejsze o miliard złotych. Ta kwota zostanie w kieszeniach przedsiębiorców prowadzących działalność w Polsce.

Czego oczekujecie od nich w zamian?

Zależy nam na tym, aby chętniej korzystali z dostępnej infrastruktury badawczo-rozwojowej i nawiązali współpracę z naukowcami działającymi na uczelniach lub w instytutach badawczych. Chcemy również, aby polscy przedsiębiorcy inwestowali w budowę i modernizację własnych centrów B+R. W Polsce poziom zaangażowania pieniędzy publicznych w projekty B+R jest — co może być dla wielu zaskoczeniem — bliski średniej europejskiej. Natomiast udział kapitału polskich przedsiębiorców w tej dziedzinie jest zdecydowanie zbyt mały. Dlatego piłeczka jest po ich stronie. Oczywiście rząd będzie jeszcze zwiększał publiczne pieniądze na ten cel, ale to nie wystarczy. Warto przy tym podkreślić, że na świecie naukowcy,którzy pracują na rzecz prywatnych firm, często dostają później nagrody Nobla.

Dlaczego przedsiębiorcy do tej pory niezbyt chętnie korzystali z ulgi B+R? W 2016 r. zrobiło to tylko 277 podatników CIT i 279 podatników PIT.

Ulga na B+R w Polsce jest rozwiązaniem nowym, stąd przedsiębiorcy muszą mieć czas, aby poznać ten instrument i przeanalizować jego zastosowanie pod kątem ich strategii. Z naszych analiz wynika, że w ubiegłym roku tylko 50 proc. przedsiębiorców wiedziało o istnieniu tej zachęty. Co ciekawe, mali i średni przedsiębiorcy, którzy dowiadują się, że mogliby skorzystać z ulgi na projekty dotyczące budowy centrów B+R lub zatrudniania naukowców w swoich firmach, reagują na nią wręcz entuzjastycznie — i w tym roku według badań 57 proc. z niech deklaruje zastosowanie tego instrumentu. Poza tym do tej pory wysokość ulgi nie była zbyt atrakcyjna. W 2016 r. wynosiła tylko 30 proc. kosztów kwalifikowanych projektu. Sięgały po nią głównie duże przedsiębiorstwa.

W 2017 r. przedsiębiorcy prowadzący działalność badawczą mogli potrącić tylko 50 proc. kosztów kwalifikowanych. W przyszłym roku będzie to 100 proc. Czy jest szansa na więcej?

Nie wykluczamy zwiększenia wysokości tej zachęty podatkowej. Będzie to oczywiście zależało od struktury budżetu w kolejnych latach, bo zwiększenie limitu odliczenia oznacza dla kasy państwa mniejsze wpływy podatkowe. Będziemy się też przyglądać zainteresowaniu przedsiębiorców tym instrumentem. Najpierw sprawdzimy, jak działa, i dopiero potem zastanowimy się, czy jest pole do zwiększania wspomnianych odliczeń.

Największą nowością w nowej ustawie o innowacyjności jest uprzywilejowanie centrów badawczo-rozwojowych. Od 2018 r. odliczenia z tytułu ulgi poszybują dla nich do 150 proc. Czy w tym przypadku nie zostanie naruszona zasada pomocy publicznej?

W przypadku centrów badawczo-rozwojowych pomoc publiczną będzie stanowiła tylko część ulgi wykraczająca powyżej 100 proc. Kwestia ta była analizowana przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów i nie budzi zastrzeżeń z perspektywy pomocy publicznej. Sprawa dotyczy blisko 40 firm o statusie centrum B+R, jaki przyznało im Ministerstwo Rozwoju. Resort finansów zadeklarował, że w przypadku jakichkolwiek niejasności dotyczących kosztów kwalifikowanych będzie wydawał odpowiednie interpretacje dla urzędów skarbowych. Będziemy też zbierać wnikliwie dane na ten temat. Na tej podstawie przygotujemy podręcznik dobrych praktyk, który ma ułatwić rozliczanie nowej ulgi.

Regulacja rozszerza również katalog kosztów kwalifikowanych, m.in. o należności z tytułu umów cywilnoprawnych czy też koszty nabycia sprzętu specjalistycznego. Nie ma w niej jednak numeratywnie wymienionych

narzędzi niezbędnych do prowadzenia prac badawczych. Nie obawia się pan, że to może wzbudzić wątpliwości interpretacyjne podczas kontroli skarbowych?

Rozumiemy obawy strony społecznej, ale wpisanie narzędzi w katalog kosztów kwalifikowanych w naturalny sposób wprowadziłoby logikę interpretacyjną, że skoro nie ma wymienionych w ustawie naczyń, przyborów laboratoryjnych i urządzeń pomiarowych, to oznacza, że nie podlegają odliczeniu. Dlatego do wspomnianego katalogu wpisaliśmy sprzęt specjalistyczny, który jest pojęciem szerszym niż narzędzia. Ministerstwo Finansów ma wydać też stosowne interpretacje w tym zakresie, żeby rozwiać wątpliwości przedsiębiorców i organów skarbowych.

W ustawie znajdują się też inne luki i nieścisłości. Brakuje np. tzw. patent boksu, czyli obniżonej stawki podatku dochodowego lub zwolnienia od dochodów ze sprzedaży praw własności intelektualnej. Większość krajów Unii Europejskiej takie rozwiązanie już ma.

Proszę pamiętać, że zarówno tzw. pierwsza, jak i druga ustawa o innowacyjności są naprawdę daleko idącym krokiem naprzód, żeby poprawić w Polsce rzeczywistość innowacyjną. Przedsiębiorcy nie widzą już raczej barier legislacyjnych w tej dziedzinie. Tzw. patent box mieliśmy na stole podczas negocjacji ze stroną społeczną. Nie znaleźliśmy jednak rozwiązania, które byłoby optymalne dla wszystkich zainteresowanych. Byliśmy bardzo ostrożni w definiowaniu tego problemu. Jak wiadomo, OECD wydało rekomendację, aby raczej nie stosować tego instrumentu. W wielu sytuacjach był nadużywany i służył nie tyle do prowadzenia działalności badawczej, ile optymalizacji podatkowej. Zresztą zajęcie się tą kwestią spowodowałoby opóźnienie wejścia w życie naszej ustawy. Dobrą wiadomością dla przedsiębiorców jest jednak to, że Ministerstwo Finansów zamierza rozpocząć prace nad tym rozwiązaniem.

Czy regulacja przybliży nas do celu, jaki postawiła sobie Polska — 1,7 proc. wydatków na B+R w PKB do 2020 r.? Czasu zostało już niewiele.

Myślę, że tak. Jest tylko jeden warunek — muszą nam w tym pomóc przedsiębiorcy, zwiększając swoje nakłady na projekty badawczo-rozwojowe.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiała Dorota Zawiślińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Nowa ulga rozkręci pionierskie projekty